Bagdad. 67 dni

Nakład wyczerpany

  • Tytuł oryginalny:

    Bagdad. 67 dni

  • Liczba stron:

    154

  • Liczba zdjęć:

    ponad 100

  • Format:

    148 x 209 mm

  • ISBN:

    83-87730-80-7

  • EAN:

    9788387730802

  • Oprawa:

    twarda

  • Numer wydania:

    I

  • Rok wydania:

    2003

  • Język:

    polski

Bagdad. 67 dni

Przemysław Marzec  (autor) | Jan Mikruta  (autor) | Władysław Pluta  (proj. graf.)

Korespondenci RMF FM, jako jedyni polscy dziennikarze, relacjonowali wiosną 2003 roku wojnę w Iraku prosto z Bagdadu. Ich reportaże, opatrzone bogatym materiałem zdjęciowym znalazły się w książce Bagdad. 67 dni.
Jak piszą sami autorzy – najbardziej interesowali ich ludzie i to oni są głównymi bohaterami tej książki. Irakijczycy, najpierw fanatycznie wołający podczas manifestacji „Duszę i krew oddamy za Saddama”, a po wkroczeniu wojsk amerykańskich burzący i depczący pomnik dyktatora, przedstawiciele aparatu władzy, przypominającego świat Orwella, ofiary wojny – ranni i zabici, ale też ofiary reżimu, zwykli bagdadczycy, próbujący normalnie żyć podczas nalotów i bombardowań, pacyfiści i żołnierze, wreszcie Polacy, którzy, jak się okazuje, „są wszędzie”. Specyfika kultury i mentalność ludzi Wschodu, różne oblicza wojny, celne portrety Irakijczyków, dziennikarska codzienność, osobiste wrażenia autorów – wszystko to można odnaleźć w książce dedykowanej Tarasowi Procjukowi, operatorowi Agencji Reutera, który zginął podczas przypadkowego ostrzału hotelu Palestyna.

Kiedy przyjechaliśmy do Bagdadu w końcu lutego, ulice tętniły życiem, mimo że wojna wydawała się nieunikniona. Wyjeżdżając pod koniec kwietnia pozostawialiśmy je równie hałaśliwe i zatłoczone. Stolica Iraku, chociaż zniszczona przez pożary, rabunki i bomby. Budziła się do życia. Ponownie oszałamiał gwar arabskiej ulicy, z kafejek dobiegał zapach parzone herbaty i nargili, fajek wodnych wypełnionych tytoniem o jabłkowym smaku. Kobiety z dziećmi bez obaw wychodziły po sprawunki. Zapełniły się bazary. Wojna się skończyła, mimo, że nadal padały strzały i wciąż ginęli ludzie.

Fragment książki

Przemysław Marzec (ur. 1970), od 1993 roku reporter radia RMF FM. Pracę korespondenta rozpoczął w 1998 roku wyjazdami na Bałkany, kilkakrotnie był w Kosowie, Albanii i Macedonii, relacjonował też między innymi trzęsienie ziemi w Grecji.

Jan Mikruta (ur. 1979), od 1995 do 2001 roku dziennikarz Polskiego Radia, w tych latach wyjeżdżał na Bałkany, do Turcji i Indii. Od 2001 roku jako korespondent RMF FM pracował między innymi w Serbii i Izraelu oraz w Moskwie, podczas ataku na teatr na Dubrowce.

Prof. Władysław Pluta – wykładowca krakowskiej ASP na Wydziale Form Przemysłowych, doświadczony i utytułowany projektant graficzny, autor licznych plakatów, katalogów, opracowań graficznych książek i systemów identyfikacji wizualnej, laureat wielu nagród i wyróżnień.

Dziękujemy za dodanie recenzji
+

(mj), „Miesięcznik Puls Świata” 01-01-1970 01:00

BIBLIOTEKA – KSIĄŻKI

Reporterskie notatki z nieco ponad dwóch miesięcy ostatniej wojny w Iraku. Autorzy jako jedni z nielicznych otrzymali irackie wizy, co pozwoliło im relacjonować wojnę „od wewnątrz”, z perspektywy upadającej dyktatury. Droga obu korespondentów do Bagdadu wiodła przez Bahrajn, lotniskowiec „Abraham Lincoln” i Jordanię. Zdokumentowali te etapy podróży w krótkich „obrazkach”, które otwierają książkę. Jednak właściwy „temat” rozpoczyna przybycie do stolicy Iraku. Autorzy opisują miasto i życie jego mieszkańców w ostatnich dniach przed wybuchem wojny. Obserwują manifestacje poparcia dla Saddama, przyjazd „żywych tarcz”, transformację rozpolitykowanych na początku aktywistów w regularną komunę hippisowską z wszechobecnym alkoholem i haszyszem, a w końcu – ich masową rejteradę, zanim jeszcze pierwsze amerykańskie rakiety spadły na Bagdad. W książce znajdziemy też krótkie opisy nieformalnych liderów grup „idiotów Saddama”, jak nazywali aktywistów publicyści konserwatywni – w tym najbardziej chyba znaczącej postaci w tym gronie, Kena O'Keefe'a, weterana „Pustynnej Burzy”. Wiele miejsca w książce poświęcono realiom pracy dziennikarzy, nieustannie obserwowanych i szykanowanych przez reżimowych urzędników. Konieczność odnawiania wizy, próby ominięcia cenzury Ministerstwa Informacji, horrendalne stawki za pobyt i sprzęt służący do kontaktów z macierzystymi redakcjami, obligatoryjnie przydzielany „opiekun”, uzyskiwanie zezwoleń umożliwiających choćby najmniejsze odstępstwo od przewidzianych przez urzędników „programów zajęć” dla zachodnich reporterów – to tylko niewielki wycinek realiów w padającym reżimie. W efekcie większość przebywających w Bagdadzie korespondentów niewiele mogła zrobić poza przekazywaniem komunikatów przygotowywanych przez reżimowych propagandystów. Początek wojny z perspektywy Bagdadu nie był zbyt spektakularny i zarówno urzędnicy, jak i mieszkańcy miasta pozornie zdawali się bagatelizować zachodzące wydarzenia. Jednak w miarę jak naloty były coraz częstsze, tak i sytuacja zaczęła się zmieniać. Autorzy mieli okazję dostać się do bagdadzkich szpitali, gdzie zwożono cywilne ofiary bombardowań. Starali się też zebrać jak najwięcej informacji o życiu bombardowanego miasta. Również w tej książce – jak niemal każdej poświęconej najnowszej historii Iraku – znajdziemy tu fragment próbujący w jakiś sposób zmierzyć się z kwestią realności poparcia dla Saddama Husajna. W tym przypadku jednak odpowiedzią stały się zachodzące wydarzenia – ci, którzy jednego dnia wykrzykiwali jeszcze „Krew i duszę za ciebie oddamy, Saddamie”, w ciągu jednej nocy zniknęli z posterunków i rozlokowanych po mieście stanowisk obrony, a następnego dnia Amerykanie witani byli w Bagdadzie kwiatami… Nie pomogły obiecywane przez reżim nagrody – za strącone samoloty i zabitych bądź pojmanych amerykańskich żołnierzy. A wówczas, w ostatnich dniach przed wkroczeniem Amerykanów, nawet bagdadzcy szyici manifestowali jednolity front i lojalność wobec władzy. Gdy rozeszła się pogłoska o zestrzeleniu nad miastem amerykańskiego samolotu, setki ludzi poszukiwały pilota, a dziennikarze nie mieli wątpliości, że – gdyby go odnaleziono – prawdopodobnie zostałby zlinczowany. Reakcje ulicy nie były udawane. Zresztą – jak świadczy krótki fragment poświęcony wizycie w bunkrze Al-Amirija (gdzie w 1991 r., w wyniku pomyłki analityków amerykańskich zmasakrowano kilkuset cywili) wspomnienie nalotów amerykańskich jest w mieście żywe po dziś dzień i Irakijczycy – a zwłaszcza mieszkańcy Bagdadu – w żadnym wypadku nie postrzegają marines jako „wyzwolicieli”. To może też tłumaczyć powitania z kwiatami, jakie miały miejsce tuż po wkroczeniu Amerykanów do Bagdadu – jednego okupanta zastąpił drugi, forma hołdu się nie zmieniła. Opis zdobycia Bagdadu został tu przedstawiony w formie dziennika, dokumentującego kolejne dowody postępów wojsk amerykańskich, początki szabrowania pałaców Saddama Husajna. Autorzy poświęcili też osobny fragment śmierci Tarasa Procjuka (któremu dedykowana jest książka), kamerzysty i dziennikarza, który zginął na skutek czołgowego ostrzału hotelu Palestyna – czołgiści amerykańscy utrzymywali, że z hotelu prowadzono ostrzał, zapewne jednak uznali obiektyw kamery Procjuka za celownik optyczny jakiejś broni. Pierwsze, kluczowe być może dla dalszego rozwoju wypadków, dni po zajęciu Bagdadu to okres niczym nieskrępowanego rabunku urzędów i posiadłości dygnitarzy padającego reżimu. Amerykanie przyglądali się temu bezsilnie – lub bezczynnie, gdyż kwestia ta nie została nigdzie jednoznacznie oceniona. Na pewno już w tych pierwszych dniach dała się odczuć rosnąca nerwowość sił koalicyjnych. Pamiętne pierwsze zamachy samobójcze odegrały tu decydującą rolę. Autorzy odnotowują nie tylko rozczarowanie Irakijczyków, ale i pierwsze próby formowania milicji obywatelskich powoływanych do zapobiegania rabunkom. Jednocześnie poza pałacami dyktatora otworem stanęły siedziby bezpieki – w tym osławiona bagdadzka katownia Al-Hakimijja, gdzie byli więźniowie szukali dokumentów związanych z ich aresztowaniami. Tych jednak nie było, tak jak wiele innych świadectw działań upadłego reżimu zostały one ukryte, a być może zniszczone przez wycofujących się urzędników aparatu bezpieczeństwa. Książkę zamyka rozdział poświęcony Polakom w Iraku. Marzec i Mikruta zestawili galerię z kontrastowych postaci – mamy tu ochotnika chcącego walczyć po stronie reżimu i sierżanta marines, pacyfistę z Australii i kobietę-mechanika z lotniskowca „Abraham Lincoln” oraz polskie żony Irakijczyków, dla równowagi: żonę prześladowanego przez reżim byłego naukowca i żonę dalekiego krewnego Saddama Husajna z klanu Al-Tikriti… Reporterski zbiór tekstów uzupełnia kalendarium najważniejszych wydarzeń z lat 2002-2003 oraz szczegółowy zapis kampanii irackiej, zamykający się datą 1 maja 2003 r., kiedy to prezydent George W. Bush ogłosił zakończenie działań wojennych w Iraku.

+

XXL, „Militarny Magazyn Specjalny »Komandos«”, nr 1/2004, s. 24 01-01-1970 01:00

Z działu: Lektury Komandosa

Choć od zdobycia Bagdadu przez wojska koalicji antysaddamowskiej minęło już osiem miesięcy, niemniej warto sięgnąć po relację z oblężonego miasta autorstwa dwóch młodych dziennikarzy radia RMF FM, którzy jako jedyni dziennikarze z Polski spędzili cały okres wojny w Bagdadzie, pozostawiając w pobitym polu resztę swoich kolegów (z Waldemarem Milewiczem na czele). Talent dziennikarza radiowego rzadko da się przekuć na słowo drukowane, lecz tym razem mamy do czynienia z wyjątkiem. Krótkie, mocne teksty z oblężonej stolicy Iraku to dziennikarstwo dobrej próby, świadczące o uporze, dociekliwości i odwadze autorów. Warto trzymać w rezerwie ten duet w wypadku kolejnego konfliktu.

+

Lech Mergler, „Magazyn Literacki »Książki«”, nr 10/2003 (85), październik 2003 01-01-1970 01:00

Dwaj polscy dziennikarze z Radia RMF FM należeli do kilkudziesięciu przedstawicieli mediów, którzy pełnili swoją służbę w stolicy Iraku podczas całego okresu zachodniej, głównie amerykańsko-brytyjskiej interwencji zbrojnej. Najpierw musieli pokonać liczne przeszkody, jakie aparat kontroli wolnego słowa w każdej dyktaturze piętrzy przed ludźmi prasy. Mimo że w interesie reżimu Saddama Husajna leżało nie tyle ukrywanie tego, co dzieje się w Iraku przed i podczas ostatnich działań wojennych, lecz jak najszersze propagowanie własnej prawdy tych wydarzeń. To był drugi, ale zasadniczy problem dziennikarzy operujących w bombardowanym Bagdadzie – jak przebić się przez zasłonę, raczej szczelną kurtynę, którą służby specjalne reżimu i aparat propagandowy próbowały zakryć rzeczywisty przebieg wydarzeń i stan rzeczy w mieście i kraju… Na przykład zagraniczni korespondenci nie mogli poruszać się nigdzie bez „opiekunów”, a od samego początku nalotów na Bagdad byli obowiązkowo obwożeni autobusem po mieście zaprogramowanymi trasami, tak żeby nie zobaczyli nic czego nie powinni. Irak i dyktatura Husajna, cała ta wojna nadal jest zagadką, medialne, propagandowe kalki rwą się w strzępy, na podstawowe pytania nie ma odpowiedzi albo są one sprzeczne. Husajn nadal na wolności mimo buńczucznych zawołań wojskowych… Ta książka przynosi sporo niezniekształconej, bezpośredniej prawdy o Iraku, jego mieszkańcach, ich nastawieniach, wojnie, problemach, sposobie działania Amerykanów itd. Mówi też trochę o pracy korespondenta. I cenie, jaką się płaci za to, żeby świat był poinformowany – wśród tych najodważniejszych dziennikarzy, którzy przetrwali całą wojnę w Bagdadzie były ofiary śmiertelne…
 

+

Jerzy Wolak, „Portal Nasze Miasto”, wrzesień 2003 r. 01-01-1970 01:00

 Sześćdziesiąt siedem dni w Bagdadzie

Ledwie zakończyły się działania wojenne w Iraku, a już – za sprawą Wydawnictwa BOSZ – trzymamy w ręku książkę-reportaż z owych gorących dni. „Bagdad. 67 dni” stanowi zapis osobistego doświadczenia atmosfery panującej w irackiej stolicy podczas wymierzonej w nią operacji militarnej. Autorzy książki jako jedyni polscy dziennikarze prosto z Bagdadu relacjonowali wydarzenia rozgrywające się tam wiosną 2003 roku. Książka Wydawnictwa BOSZ stanowi owoc ich obserwacji, poszukiwań i rozmów. Jak sami przyznają, najbardziej interesowali ich ludzie, stąd też głównymi bohaterami tej książki są Irakijczycy: przedstawiciele aparatu władzy i ofiary reżimu, żołnierze i cywile, ranni i zabici. Irakijczyków oglądamy zarówno z perspektywy ogólnej (śledząc np. ich metamorfozę: od gorliwego poparcia dla Saddama Husajna do równie entuzjastycznego burzenia jego pomników i rozkradania budynków rządowych), jak również szczegółowej – w bezpośredniej rozmowie z mieszkańcami Bagdadu usiłującymi normalnie żyć pośród padających bomb. Tekst ubogaca ponad setka zdjęć wpółtworzących atmosferę książki: od dziennikarskiej codzienności, poprzez portrety Irakijczyków i Amerykanów (a nawet Polaków, którzy – jak wiadomo – są wszędzie), po rozmaite oblicza wojny: bojowy zapał i grabież, dymy, płomienie i gruzy, szpitalne sale… Autorzy zadedykowali swą pracę Tarasowi Procjukowi, operatorowi Agencji Reutera, który zginął w ostrzelanym hotelu Palestyna.

Tytuły powiązane:

Moskwa. Nord-Ost

Andrzej Zaucha

2003

W piżamie do Europy

Katarzyna Szymańska-Borginon

2003

aktualności

Anna Szałapak

Z głębokim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci Anny Szałapak, wybitnej artystki krakowskiej, solistki „Piwnicy Pod...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

„Domowe dania wigilijne i świąteczne” to zbiór 25 tradycyjnych przepisów świątecznych potraw, które może...

> więcej

Tradycja wytwarzania nalewek i likierów praktykowana jest na ziemiach polskich od stuleci. Domowe nalewki i likiery to książka z...

> więcej

«powrót