Lwów

Nakład wyczerpany

  • Tytuł oryginalny:

    Lwów

  • Liczba stron:

    192

  • Liczba zdjęć:

    140

  • Format:

    270 x 300 mm

  • ISBN:

    83-87730-13-0

  • Oprawa:

    twarda z obwolutą

  • Numer wydania:

    I

  • Rok wydania:

    2000

  • Język:

    polsko-angielski

Lwów

Adam Bujak  (fot.) | Jerzy Janicki  (tekst) | Władysław Pluta  (proj. graf.) | Teresa Bałuk-Ulewiczowa  (tłum.)

Piękne, pełne nostalgii i zadumy widoki Lwowa. Bezcenne zabytki, lwowska ulica, Cmentarz Łyczakowski. Wspaniała fotograficzna wędrówka po zawsze wiernym mieście.


Jerzy Janicki, ur. 10 sierpnia 1928 r. w Czortkowie na Podolu, zm. 15 kwietnia 2007 r. w Warszawie; pisarz, dziennikarz, scenarzysta. Młodzieńcze lata spędził we Lwowie, mieście, któremu później poświęcił wiele filmów i książek. W 1924 roku rozpoczął pracę w redakcji literackiej Polskiego Radia, w którego historię wpisał się niezwykle popularną powieścią radiową Matysiakowie (byl także współautorem W Jezioranach). Uchodzi za twórcę polskiej szkoły serialu telewizyjnego; jest autorem scenariuszy takich seriali, jak: Akcja V, Umarłem, aby żyć, Ballada o Januszku, a przede wszystkim Polskie drogi i Dom (wspólnie z Andrzejem Mularczykiem). Jest także autorem 18 scenariuszy filmów fabularnych, m.in. Człowiek z M-3, Przerwany lot, Bumerang czy Trzy kroki po ziemi. Jako pisarz szczególnie upodobał sobie formę opowiadania. Napisał ich kilkadziesiąt, część z nich została sfilmowana. Opowiadania o tematyce bieszczadzkiej przyczyniły się do mitologizacji Bieszczadów - miejsca, gdzie Jerzy Janicki spędzał wiele czasu i z którym czuł się związany.

Prof. Władysław Pluta – wykładowca krakowskiej ASP na Wydziale Form Przemysłowych, doświadczony i utytułowany projektant graficzny, autor licznych plakatów, katalogów, opracowań graficznych książek i systemów identyfikacji wizualnej, laureat wielu nagród i wyróżnień.

Dziękujemy za dodanie recenzji
+

Andrzej Ziemilski, „Portal gazeta.pl”, 19 stycznia 2001 r. 01-01-1970 01:00

Gorzko czy rzewnie: pisanie po raz setny o mieście, z którego tak wielu z nas wywodzi swój rodowód, po prostu nie ma sensu, a przecież długo skazany na cenzorskie nożyce, potem na ugrzecznioną poprawność turystycznego folderu zmieniał się obraz tego miasta i nasz do niego stosunek. Wygnańczy bunt, emigrancka nostalgia, wyobraźnia poety, wszystko z czasem trafiło na warsztat archiwisty i historyka. Dziś trafia do obiektywu wielkiego artysty fotografa. Adam Bujak, ten najrzetelniejszy kronikarz „polskiego Watykanu”, utworzył nowy wielki album o Lwowie. Ale ten jego (a może i nasz) Lwów nie jest wysztafirowanym odświętnie miastem w słońcu, wiośnie i kwiatach. Ani zbiorkiem malowniczych landszaftów – w pogodnej politycznej tonacji dur. Choć nie jest także rzewnym płaczem nad malowniczą ruiną. Ani nad nami samymi. Oto czas zatrzymany przez Adama Bujaka. Zatrzymany, ale przecież nie muzealny. Miasto założone przed siedmioma wiekami nadal żyje… Tyle że inna jest tu dziś symbioza murów i ludzi. Zdjęciom towarzyszy piękny mądry tekst Jerzego Janickiego. Powołuje się na świadectwa wystawiane w minionych epokach urodzie tego miasta, męstwu jego mieszkańców i ich zapobiegliwości. Pokazuje dramat rozstania i doszukuje się wspólnoty tam, gdzie ją można odnaleźć: w wiekowych dziełach ludzkich, które przetrwały i świadczą o życiu wspólnym kilku narodów, od zawsze z Lwowem związanych. Przecież w komentarzach do zdjęć łatwo odczytać sarkastyczne niedomówienia i znaki zapytania. Album Adama Bujaka wspaniale dokumentuje urodę tego kształtu dawnego Lwowa, który niemal niewzruszony przetrwał nasz XX wiek – wojen, rzezi, upokorzeń i klęsk… Lecz ludzie, co z ludźmi? Tuż przed wojną Lwów miał około 350 tysięcy mieszkańców: z tego do narodowości polskiej przyznawało się około 200 tysięcy; żydowskiej – 90 tysięcy, ukraińskiej – 60 tysięcy, niemieckiej – 20 tysięcy… Zagłada Żydów, wywozy i „repatriacja” (prof. Riedl nazywa to słuszniej „ekspatriacją”) Polaków, wyjazd Niemców… Wystarczyło, by po siedmiu wiekach miasto na powrót wróciło do swej małoruskiej ukraińskiej kolebki. W albumie Bujaka mgła osnuwa nie tylko tamte przeszłe ludzkie losy. Także dzisiejsze. Jak gdyby nie szło o funkcjonowanie ludzi na tej wspaniałej architektonicznej scenie. Ludzi na zdjęciach niemal nie widać. Z rzadka snują się gdzieś poniżej linii wynoszącej w słońce wieże i kopuły kościołów i cerkwi, attyki renesansowych kamienic, wysokie mury obronne. W ich cieniu sami są jak cienie. Nie znamy ich twarzy. Czasem jakaś barwna plama ubioru wyróżnia kogoś z bezimiennego potoku kobiet w chustach z paczkami w ręku, ciemno odzianych mężczyzn. Na słynnych ongiś Targach Wschodnich nie ma targów i nie ma nikogo. Kamienna Diana i kamienny Neptun z fontann na rogach Rynku niewidzącymi oczyma patrzą na małe ludziki u swych stóp. I raz tylko, pod Czarną Kamienicą – ongiś najpiękniejszym renesansowym domem w Polsce – ktoś zwraca zaciekawioną twarz w stronę polskiego fotografa… Ukraiński Lwów jest dla Bujaka poszarzały, tak jak szare są gromady modlących się w dawnym kościele Bernardynów, perle polskiego baroku – dziś cerkwi św. Andrija. Szare, ale nie wrogie; nie obcy tłum, nie motłoch. Ktoś, kto jedno z piękniejszych miast Europy zaludnia, nie wypełnia go jeszcze. Może sześciu wieków nie nadrabia się w pół wieku? Sugestia autora czy i mój niepokój? Czy z Wrocławiem jest inaczej, bo przelaliśmy na to miasto całą naszą wizję Lwowa – une Ville Lumiere, Raju Utraconego? Bo w tym Lwowie Adama Bujaka nas, żyjących Polaków, także nie ma. Pozostaliśmy w reliktach napisów, w miejscach, gdzie były, ale się nie uchowały pamiątkowe tablice i pomniki oraz w cudem uchowanym polskim mieszkaniu… Może naprawdę to jesteśmy obecni tylko w tej gromadce zgromadzonej na nabożeństwie z okazji odbudowy kaplicy Cmentarza Orląt? Czyli że i my jesteśmy cieniami w tym albumie. Bujak nie wybiera fotogenicznej pory roku. Jest i jesień rdzawa, wczesna, cudownie przymglona, i ta już bezlistna. Jest i niebo bez chmur kontrastujące z chropawym murem kościoła, z całym tym cudem przetrwałych kształtem i barwą starych dachów. Jest widoczny z lotu ptaka porządek i rozmach, na który złożyły się wieki kultury i bogactwa, rzetelność, a może i beau geste lwowskich budowniczych – bogaczy i plebejuszy. Bo jak inaczej wyjaśnić harmonijny obraz tych niezwykle strojnych, a przecież zwyczajnych mieszczańskich domów XIX stulecia, które zrosły się z dawną architekturą Lwowa? Próżno szukać tego w oszczędnym Poznaniu czy Krakowie. Tym obrazem dawnej stolicy Galicji Adam Bujak zadaje kłam mędrkom, którzy najchętniej dostrzegliby tu tylko zapożyczony z ck Wiednia tandetny pomysł na architekturę. I na szczęście dopiero na krawędzi pełnych oddechu helikopterowych panoram Lwowa rysują się widma blokowisk, którym do niedawna sowieckie fabryki domów i doktryn znaczyły swój pochód w głąb starej Europy.

+

Jagienka Wilczak, „Polityka”, nr 31 (2256), 29 lipca 2000 r. 01-01-1970 01:00


 
Lwów z niepamięci Lwów Adama Bujaka (zdjęcia) i Jerzego Janickiego (tekst) nie jest tylko zwykłym albumem. Jest opowieścią o siedmiu stuleciach miasta, które przemijając pozostawiły po sobie najwspanialsze pomniki: zamki, kościoły, dzwonnice, domy, pałace, parki, cmentarze. Jest opowieścią o ulicach, zaułkach, zakątkach, zakamarkach, zapleczach, bramach, portalach, zwieńczeniach, których nie dojrzy pospieszny przechodzień, ale to one współtworzą klimat Lwowa, Bujak i Janicki odkurzyli je, odskrobali z niepamięci, niewidoku. Jest opowieścią o ludziach, którzy tu żyli, pracowali i rozsławiali Lwów na świat cały. Ale także wspierali rozwój tego miasta swym talentem i sakiewką, aż stał się kwitnącym ośrodkiem kultury i zasłynął ze swych uniwersytetów. Jest wreszcie opowieścią o religiach: rzymskokatolickiej, grekokatolickiej, ormiańskiej i żydowskiej, które we Lwowie współistniały obok siebie, przenikały się i wszystkim było z tym dobrze. To opowieść, która przynosi własną odpowiedź na pytanie, jakie od zawsze stawiają sobie lwowianie: „Powiedz nam miasto, jak to się stało, Żeś ty jest dla nas jak upojna kruż I nasześ serca tak zawojowało”.

+

K.M., „Rzeczpospolita”, nr 213 (5683), 12 września 2000 r. 01-01-1970 01:00

Wciąż śliczny oleodruk

Co jest tak niezwykłego w tym mieście, że odkąd istnieje, od siedmiu stuleci zbiera niemal same komplementy, wzbudzając zachwyty i tych, którzy spędzili w nim całe życie, i tych, którym dane było zaledwie posmakować cudów Lwowa? Jerzy Janicki, autor wstępu do albumu lwowskich fotografii Adama Bujaka za najważniejsze uważa trzy powody: położenie, ludzi i historię. Wszystkie te czynniki uwzględnił artysta malując obiektywem aparatu fotograficznego obraz miasta, o którym szesnastowieczny poeta Sebastian Klonowic pisał zdumiony: „Chyba wszystkie skarby świata zwożą w ten gród graniczny sanie północy i łodzie oceanu!”. Ma w sobie Lwów coś ze „ślicznego oleodruku”, o jakim śnił Marian Hemar i te śliczności pokazał Adam Bujak, tworząc jednak własną, osobistą impresję grodu, który uważany był za „semper fidelis”. Był, bo oglądając przepiękne zdjęcia lwowskich zabytków: kaplicy Boimów, kościoła Bernardynów i Dominikanów, katedry ormiańskiej, mamy świadomość, że są to jednak świadectwa wielkiej przeszłości, która niekoniecznie musi korespondować z teraźniejszością, na której niestety mocno odcisnęły się długie lata okupacji sowieckiej. Chociaż na pytanie z nostalgicznej piosenki: „Czy przed ratuszem stoją lwy?”, rozmiłowany w rodzinnym Lwowie Jerzy Janicki odpowiada zdecydowanie: „Ta pewni, że stoją. Może już nie te same i nie takim już herbem się pieczętują, ale lwy. Bo to wciąż ich miasto”. Album, „Lwów” wydany został w Olszanicy już trzy lata temu. Obecnie uzyskał jednak nową, zdecydowanie bardziej udaną szatę graficzną, poza tym wiele zdjęć zostało dodanych, można więc potraktować go jako nową książkę. I tym razem wydawnictwo Bosz przygotowało również edycję albumu w wersji „mini” – dla tych wszystkich, którym na wielkie tomy brakuje pieniędzy lub… miejsca na półkach domowych bibliotek.

Tytuły powiązane:

Lwów

Adam Bujak

1997

Lwów miniatura

Adam Bujak

2000

Miniprzewodnik Lwów

Krzysztof Stachowicz

2012

Moje serce zostało we Lwowie. Antologia poezji lwowskiej

Adam Bujak

2009

aktualności

Anna Szałapak

Z głębokim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci Anny Szałapak, wybitnej artystki krakowskiej, solistki „Piwnicy Pod...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

„Domowe dania wigilijne i świąteczne” to zbiór 25 tradycyjnych przepisów świątecznych potraw, które może...

> więcej

Tradycja wytwarzania nalewek i likierów praktykowana jest na ziemiach polskich od stuleci. Domowe nalewki i likiery to książka z...

> więcej

«powrót