Nasz Stalin

Nakład wyczerpany

  • Tytuł oryginalny:

    Nasz Stalin

  • Liczba stron:

    80

  • Liczba zdjęć:

    88

  • Format:

    160 x 180 mm

  • ISBN:

    83-87730-63-7

  • EAN:

    9788387730635

  • Oprawa:

    twarda

  • Numer wydania:

    I

  • Rok wydania:

    2003

  • Język:

    polski

Nasz Stalin

Michał Ogórek  (autor) | Iza Wojciechowska  (ilustr.) | Lech Majewski  (proj. graf.)

Na 70-te urodziny Józefa Stalina z Polski pojechał do Moskwy pociąg darów – a były to podarki najprzeróżniejsze – np. portret Stalina ze znaczków pocztowych, sprężyna stalowa z gwiazdą, patera z portretem Stalina itp. Te prezenty właśnie można obejrzeć w książce Nasz Stalin, a oprócz tego wycinki z gazet, archiwalne zdjęcia – wszystko zaś opatrzone doskonałym komentarzem Michała Ogórka, który – wykorzystując m.in. poezję i prozę oraz dokumenty z epoki – stara się przedstawić, jak to w pewnym, niekoniecznie chlubnym okresie naszej historii postrzegaliśmy towarzysza Stalina. Dowiadujemy się zatem, kim był Stalin, do czego Stalina można było wykorzystać, jak wyglądała żałoba po śmierci Stalina oraz jak przedstawiała się krótka, acz burzliwa historia Stalinogrodu czyli Katowic.
Czytając ten tekst i przeglądając archiwalia, ma się uczucie, że oto ktoś wrzucił nas na chwilę w świat Orwella – absurd, groteska, ale też uczucie niepokoju – co można poprzez indoktrynację zrobić ze świadomością człowieka i jak propaganda jest w stanie kreować rzeczywistość.
A zatem – książka ku zabawie, nauce i przestrodze – dla młodych i starszych – obowiązkowa lektura na lekcję z wiedzy o naszej historii.

I. STALIN, STALIN I ROZSTALIN
1. Kim był
A.
Ustalenie kim był Stalin, na podstawie zachowanych świadectw i źródeł pisanych nie jest łatwe.
„Jak mleka pełny dzban / podają dzieciom czułe matki – to Stalin!” – był zdania poeta Stanisław Lec, sugerując, że Stalin to było coś do wypicia. Hipotezę tę potwierdzałoby to, że w tym samym wierszu Stalin był jeszcze dodatkowo wodą. Po bliższym wczytaniu okazuje się nawet, że był on na tej wodzie wykuty: wykuło go „stu kowali” – „w węglu i w miedzi” (to pół biedy), ale i „w srebrze wód”.
Następnie Stalin był różnymi częściami ciała. U Leca – okiem, struną głosową, płucem, zwojem myślowym i nogą wszystkich mieszkańców: „obywateli jasny wzrok i głos, i oddech, myśl i krok – to Stalin”. Potwierdzenie niektórych z tych szczegółów anatomicznych znajdujemy u Władysława Broniewskiego, który z kolei podaje, że Stalin była to „wcielona wola i rozum”.
Jednakże za zupełnie inne fragmenty uznaje Stalina Konstanty Ildefons Gałczyński: „to nasze serce i nasza krew”. Poglądowi, jakoby Stalin był tylko sercem Gałczyńskiego (nawet do spółki z kimś) przeciwstawił się Andrzej Mandalian, który stoi na stanowisku, że Stalin jest „sercem epoki”. Po – prawdopodobnym zbadaniu akcji serca, Mandalian uznał je za „napędowe”.
Kompletnego człowieka widzi w nim jedynie Artur Międzyrzecki. Według jego świadectwa Stalin odznaczał się ogromnym wzrostem: był „największy z ludzi”.
 

Michał Ogórek

Prof. Lech Majewski – profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, artysta plastyk, znany plakacista i projektant książek.

Dziękujemy za dodanie recenzji
+

Piotr Huniewicz, „Portal księgarski (http:/www.ksiazka.net.pl/)”, 24 marca 2003 r. 01-01-1970 01:00

Nasz Stalin – niewielki album Wydawnictwa BOSZ opublikowany w serii Między sierpem a młotem – to znakomity przykład ironicznego, zdystansowanego i prześmiewczego spojrzenia na historię. Nawet tę najstraszniejszą, u źródła której leżał strach i terror a czasem zakłamanie i głupota ludzi tworzących historię.
Z zawartych w książce tekstów Michała Ogórka dowiedzieć się możemy nie tylko tego kim był Stalin (a był m.in. „wcieloną wolą i rozumem”, „mleka pełnym dzbanem”, „sercem epoki”), lecz również tego jakie były jego „zastosowania”. I tak poznajemy bezpośredni wpływ Stalina na rozwój języka polskiego, pracę brygad robotniczych, sprawne działanie zespołów PGR i kół ZMP a nawet indywidualne życie kowala i robotnicy rolnej. Ogórek przytacza również szereg niechlubnych przykładów działań, które wymierzone były w dobre sąsiedzkie stosunki zaprzyjaźnionego Państwa Polskiego ze Związkiem Radzieckim.
Najobszerniejszy fragment książki stanowią fotografie przedstawiające dary społeczeństwa polskiego przekazane Stalinowi z okazji rocznicy jego 70-tych urodzin. A znalazły się tam m.in. suszka metalowa z zakładów mechanicznych, model pługu dwuskibowego z fabryki maszyn rolniczych, model walca drogowego wręczony przez powiatowy zarząd dróg a nawet miniatura gazomierza. Jak wielki był żal z powodu śmierci nieśmiertelnego Stalina świadczą przytaczane obszernie relacje z narodowej żałoby. Oddzielny fragment książki poświęcony jest fragmentowi historii Katowic i perypetiom jakie wiązały się z przechrzczeniem ich na kilka lat w Stalinogród. „Skutkiem ubocznym – pisze Michał Ogórek – życia i śmierci Józefa Stalina było powstawanie nowych miast. Budowanie na nowo takich miast mijało się jednak z celem, ponieważ były już gotowe” Zawarte w książce teksty Michała Ogórka to połączenie zjadliwości stylu, fragmentów poezji, wycinków prasowych i biurowych dokumentów.
Nasz Stalin to książka prześmiewcza, zaprawiona dużą ilością humoru i ironii. Przypomina nam nie tylko o nieodległej historii, ale również o ogromnej sile propagandy, której ulega człowiek. Sugestywnie podkreśla, że sile indoktrynacji ulegamy nie tylko w czasach totalitaryzmu. Zrozumienie tego „edukacyjnego” aspektu książki pozwala zrozumieć dlaczego wydawca reklamuje tę publikację jako „książkę ku zabawie, nauce i przestrodze.”
Nasz Stalin to małe arcydzieło jeżeli chodzi o przygotowaną przez Lecha Majewskiego realizację graficzną, ale do wysokiego poziomu edytorskiego swoich książek Wydawnictwo BOSZ zdążyło nas już dawno przyzwyczaić. Pomysł całego projektu i wybór materiału ilustracyjnego należy do Izy Wojciechowskiej.

+

(jfk), „Notes Wydawniczy”, Nr 5[133]/2003, maj 2003, s. 70 01-01-1970 01:00

 Pędzi pociąg historii, / błyska stulecie – semafor. / Rewolucji nie trzeba glorii, / nie trzeba szumnych metafor, / potrzebny jest maszynista, / którym jest on: / towarzysz, wódz, komunista – / Stalin – słowo jak dzwon.

Takim oto panegirykiem rozpoczyna się niewielki, acz urokliwy, album wydawnictwa Bosz poświęcony najsłynniejszemu na świecie genarlissimusowi. Pokoleniu, które reprezentuję, łatwo się z tego śmiać. Jednak naszym rodzicom oraz dziadkom postać wujaszka Stalina nieźle musiała dać w kość. Bo i kartki urodzinowe trzeba było wysyłać (na 70. urodziny wodza w roku 1949 wysłano ich z Polski 563 340 – korekto, nie poprawiaj, sprawdzałem dwa razy), i normę w zakładach pracy kazali wyrabiać (żeby wyrabiać! przekraczać ją trzeba było!), i płakać podczas szkolego apelu, kiedy dyrektor łamiącym się ze zbolenia głosem oznajmiał, że od dziś nasza ojczyzna ma o jednego przyjaciela mniej. Tyle wspomnień. O samym albumie powiedzieć trzeba, iż został pięknie zaprojektowany przez nie byle kogo, bo przez Lecha Majewskiego, a opisany piórem nie mniej znanego, Michała Ogórka. Piórem – dodajmy – dokładnie zaostrzonym ironią i dowcipem. Jak to u Ogórka. Satysfakcja z lektury gwarantowana.

+

(TO-RT), „Magazyn Literacki »Książk«i”, nr 4/2003 (79), kwiecień 2003, s. 56 01-01-1970 01:00

50. rocznica śmierci największego – obok Hitlera – zbrodniarza ubiegłego stulecia skłoniła tercet autorów do przygotowania książeczki prezentującej stalinowskie osobliwości spomiędzy Tatr i Bałtyku. Efektownie opracowany tomik zawiera cymelia skrzętnie zebrane w wyniku wielomiesięcznej kwerendy bibliotecznej. Dowiadujemy się na przykład, jak wielkiego pecha miał poeta Tadeusz Urgacz, który wiosną 1953 roku miał debiutować książką pt. „Uśmiech Stalina”. Śmierć tytułowego bohatera w chwili gdy 20-tysięczny nakład był już wydrukowany, wprowadziła władze w zakłopotanie. Koniec końców, po zasięgnięciu opinii „Białego Domu”, ustalono, że książka trafi do księgarń z kilkumiesięcznym poślizgiem. Jak to zwykle w komunizmie bywało, opóźnienie uległo zwiększeniu i kiedy latem 1955 r. tomik wreszcie dotarł na księgarnie lady, był już z lekka nieświeży. Wszak w powietrzu czuło się odwilż płynącą ze wschodu. Biedny autor zamiast nagrody państwowej naraził się krytykom i kolegom po piórze. Zawstydzony, zamilkł jako poeta, przeistaczając się w tekściarza. Pisał słowa piosenek, Nie tylko zresztą na festiwal piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu. Inna ciekawostka przytoczona w książce dotyczy zmiany nazwy Katowice na Stalinogród. Arbitralnie podjęta decyzja spowodowała nie lada zamieszanie. Nawiasem mówiąc władze PRL początkowo myślały o uhonorowaniu imieniem tyrana nie Katowic, lecz Częstochowy. Na szczęście pisarz Gustaw Morcinek nie stracił przytomności umysłu i wyperswadował ten pomysł retorycznym pytaniem, zadanym w gronie decydentów: „Czy ludzie będą się teraz modlić do Matki Boskiej Stalinogrodzkiej?”.

+

Krzysztof Masłoń, „Rzeczpospolita”, Recz o książkach, Nr 102 (6482), 2-4 maja 2003, s. E3 01-01-1970 01:00

Żarty z Generalissimusa


Gdy nasi światli przywódcy po śmierci Wodza Postępowej Ludzkości wpadli na pomysł nazwania imieniem Stalina jednego z polskich miast, ich wybór w pierwszej kolejności padł na Częstochowę. Przytomności umysłu śląskiego pisarza Gustawa Morcinka należy zawdzięczać, że tak się nie stało. Autor „Łyska z pokładu Idy” zastanowił się bowiem głośno, czy odtąd wierni będą pielgrzymować do Matki Boskiej Stalinogrodzkiej czy, po prostu, Stalinowskiej.
Jest to oczywiście prawdziwe zmyślenie, ale nie kto inny jak właśnie pisarz, poseł Gustaw Morcinek złożył z Sejmie sprawozdanie o przemianie miasta Katowice na miasto Stalinogród. Rzecz miała miejsce 23 marca 1953 r. Sejm, naturalnie, stosowny dekret zatwierdził jednomyślnie.
Katowice były Stalinogrodem do października 1956 r. Po destalinizacji o Genialnym Językoznawcy nikt nie zapomniał, niemniej jednak jego nazwisko z dnia na dzień zewsząd zniknęło.
A przecież był i tego właśnie Stalina z masówek i pieśni masowych, z wierszy i znaczków pocztowych, plakatów i zobowiązań produkcyjnych, odświętnego i codziennego przypominają autorzy małego albumiku zatytułowanego nieco poufale „Nasz Stalin”.
Nazwiska autorów książki mówią same za siebie. Okazuje się, że w 50. rocznicę śmierci jednego z największych, jeśli nie największego, zbrodniarzy minionego stulecia najlepiej się z niego… kpi. I, kto wie, czy nie jest to nasze największe osiągnięcie, że kpić z niego można.
A powodów do żartów nie brakuje. Bo też, czytając peany wypisywane przez najznakomitszych poetów polskich na cześć Chorążego Pokoju, można zwątpić choćby w to, kim (lub czym) właściwie był stalin. Autorzy „Naszego Stalina” skrupulatnie wyliczają, obficie cytując peerelowskich wieszczów: „wcielona wola i rozum”, „serce epoki”, „mleka pełen dzban” itd., itp. A Stanisław Jerzy Lec utrzymywał, że „od Kamczatki po szynach pędzi aż po San – to Stalin!”.
Nie wiadomo tylko jednego. Dlaczego natchniony poeta kazał temu rozpędzonemu kolejarzowi (Broniewski nazywał go maszynistą rewolucji) zatrzymać się na Sanie?

Tytuły powiązane:

Fotografie z PRL-u

Jan Morek

2010

Polska Rzeczpospolita Ludowa. Rekwizyty

Chris Niedenthal

2004

Polska w starej fotografii

Janusz Tazbir

2005

Polska w starej fotografii. Wybór najciekawszych zdjęć

Daria Nałęcz

2012

aktualności

Anna Szałapak

Z głębokim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci Anny Szałapak, wybitnej artystki krakowskiej, solistki „Piwnicy Pod...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

„Domowe dania wigilijne i świąteczne” to zbiór 25 tradycyjnych przepisów świątecznych potraw, które może...

> więcej

Tradycja wytwarzania nalewek i likierów praktykowana jest na ziemiach polskich od stuleci. Domowe nalewki i likiery to książka z...

> więcej

«powrót