Styl zakopiański Stanisława Witkiewicza

Nakład wyczerpany

Przeglądaj książkę
  • Tytuł oryginalny:

    Styl zakopiański Stanisława Witkiewicza

  • Liczba stron:

    240

  • Liczba zdjęć:

    305

  • Format:

    240 x 300 mm

  • ISBN:

    978-83-7576-029-3

  • EAN:

    9788375760293

  • Oprawa:

    twarda

  • Numer wydania:

    I

  • Rok wydania:

    2008

  • Język:

    polsko-angielski

Styl zakopiański Stanisława Witkiewicza

Teresa Jabłońska  (tekst) | Teresa Jabłońska  (oprac.) | Piotr Droździk  (fot.) | Leszek Szurkowski  (proj. graf.) | Anna Surmiak  (tłum.) | Adrian Smith  (tłum.)
Styl zakopiański był fenomenem w historii polskiej architektury i sztuki użytkowej. Jego twórca – Stanisław Witkiewicz – na przełomie XIX i XX wieku, w Zakopanem – małej wówczas wiosce pod Tatrami – formułował teoretyczne zasady swej nowej idei i projektował piękne, drewniane wille, obiekty sakralne i rzemiosło artystyczne. Z Witkiewiczem współdziałali przedstawiciele polskiej elity kulturalnej owego czasu, a także górale – cieśle i snycerze, którzy wprowadzali w życie koncepcje artysty. To do ich właśnie góralskiej architektury i sztuki ludowej nawiązał Witkiewicz, tworząc swoje projekty i dążąc do przekształcenia swych wizji w polski styl narodowy. Styl zakopiański miał objąć różne dziedziny życia, do dziś zachowało się jednak niewiele jego przykładów. Te, które przetrwały, są zatem szczególnie cenne i one właśnie są bohaterami albumu „Styl zakopiański Stanisława Witkiewicza”. Autorka tekstu, wyboru zdjęć oraz koncepcji albumu – Teresa Jabłońska, dyrektor Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem – jest wybitnym znawcą tematu. Współczesne fotografie obiektów w stylu zakopiańskim wykonał Piotr Droździk, a wyjątkowo interesujący projekt graficzny przygotował prof. Leszek Szurkowski. W albumie znalazły się również liczne zdjęcia archiwalne, rysunki i projekty, które pozwalają uzmysłowić sobie, jak kształtowała się koncepcja stylu zakopiańskiego i jak wyglądało Zakopane przełomu XIX i XX wieku.   Projekt zrealizowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Więcej o albumie na www.stylzakopianski.pl.  

Piotr Droździk - urodzony w Rzeszowie w 1963 r., fotograf. Swoje prace prezentował na wystawach indywidualnych (m.in. Sądeczanie końca wieku, Nowy Sącz 2000; Mój Nikifor, zdjęcia z planu filmowego, Krynica 2004, Olsztyn 2005; Naiwni???, Nowy Sącz 2005), uczestniczył w wystawach zbiorowych w kraju i za granicą. Ważniejsze publikacje artysty to m.in. albumy - Spisz, Klasztory polskie - jezuici, Klasztory polskie - cystersi ze Szczyrzyca, Nowy Sącz - miasto niezwykłe, Bazylika w Nowym Sączu.

Dziękujemy za dodanie recenzji
+

Arkady Rzegocki, „Dziennik Polski” 10-12-2012 09:39

Styl to naród

 

Tak jak pod koniec XIX wieku Witkiewiczowi udało się wydobyć i uszlachetnić najważniejsze elementy podhalańskiej sztuki, tak dziś potrzebujemy nowych stylów zakopiańskich niemal w każdej dziedzinie.

Czego dokonał Witkiewicz

Ostatnio ukazał się album autorstwa Teresy Jabłońskiej zatytułowany "Styl zakopiański Stanisława Witkiewicza". Książka ta jest czymś więcej niż zbiorem pięknych fotografii i opisem architektonicznych dokonań ojca Witkacego; zmusza do refleksji nad kondycją współczesnych Polaków. Dzieje stylu zakopiańskiego powinny być dziś mocno przemyślane, gdyż mogą być ważną wskazówką u progu XXI wieku.

Stanisław Witkiewicz obserwował wzrost popularności rejonu tatrzańskiego, a szczególnie Zakopanego w drugiej połowie XIX wieku. Z przerażeniem zauważył jednak, że przyjezdni zaczęli budować na Podhalu domy i wille w stylu szwajcarskim, powszechnym w alpejskich uzdrowiskach. Jego wyczucie estetyki wskazywało, że skądinąd piękne szwajcarskie pensjonaty nijak się mają do góralskich chat, zagród, które jego zdaniem stanowiły coś więcej niż surowy materiał, miały bowiem "dość wyrobiony styl, z którego mogłoby się rozwinąć samodzielne i nowe budownictwo". Zgrzyt estetyczny był więc ważnym bodźcem wzmacniającym przekonanie Witkiewicza o konieczności zachowania i rozwinięcia specyficznych polskich elementów budownictwa podhalańskiego. Imitacja - jak pisał Witkiewicz "pozbawionych charakteru domów i willi, których styl jest szwajcarszczyzną, rozprowadzoną w jakimś kosmopolitycznym sosie" - prowadzi do wtórności, do zastoju. Tymczasem naród polski, polski lud, przez wieki doświadczeń stworzył wiele oryginalnych tendencji, do których warto i trzeba sięgnąć. Lud "przechował ślady jakichś odrębnych, szczególnych form piękna". Te formy piękna potrafił Witkiewicz wydobyć tworząc styl zakopiański, wypływający z góralskich zdobień, konstrukcji, zwyczajów, pięknie wpisujący się w krajobraz Podhala, a jednocześnie wysmakowany i użyteczny.

Styl zakopiański stał się nawet synonimem polskości. Wątek narodowy był także istotny dla Witkiewicza. W stylu zakopiańskim w 1899 roku zbudowano dworzec kolei wąskotorowej w Syłgudyszkach w zaborze rosyjskim na Litwie. Po latach Jan Gwalbert Pawlikowski cytowany przez Jabłońską wspominał: "Wybudowanie dworca w tym stylu było wtedy manifestacją polskości, manifestacją podstępnie zrobioną, bo dla Moskali niezrozumiałą. Zjeżdżano się też z daleka, aby z rozrzewnieniem ten "polski styl" oglądać, w tej manifestacji brać udział".

Tak więc Witkiewicz w stylu zakopiańskim widział coś więcej niż wywodzącą się z góralskiego ludu oryginalność, która potrzebowała jedynie uszlachetnienia. Zdaniem Witkiewicza - "to budownictwo i zdobnictwo (...) zdawały się jedynie cechą Podhala, z czasem (...) okazały się powszechnym w całej Polsce zjawiskiem. I nie tylko w Polsce, na Rusi, w starych cerkwiach i chatach, istnieją te same pierwiastki konstrukcyjne i zdobnicze, które również znalazły się na sprzętach żmudzkich. Idea samodzielnego stylu polskiego w budownictwie zyskała (...) jeszcze silniejszą podstawę, a zarazem (...) ciekawe i znamienne świadectwo wspólności cywilizacyjnej ludów, zamieszkujących obszary dawnej Rzeczypospolitej".

 

Wolność i wtórność

Gdy czyta się te opinie, gdy ogląda się liczne fotografie przedstawiające detale zdobnictwa zakopiańskiego i piękno podhalańskich domów, trudno nie zadać sobie pytania o to, co dzisiaj można nazwać ideą samodzielnego stylu polskiego? Postawienie takiego pytania musi we współczesnym Polaku wywołać zażenowanie. Niestety, nad mijającym u nas w tym roku dwudziestoleciem wolności kładzie się cieniem wszechogarniająca imitacja, zapożyczenia obecne niemal w każdej dziedzinie życia i sztuki, a nie oryginalna idea. Ambicją kolejnych polityków, dziennikarzy, artystów i twórców było nie stworzenie czegoś oryginalnego, wypływającego z polskich doświadczeń i polskiej specyfiki, lecz dążenie do "normalności", do przeniesienia na polski grunt zachodnich wzorców, często rozumianych niezwykle powierzchownie.

A przecież rok 1989 powinien w powszechnym odczuciu być uznany za rok początku wielkich szans, odrodzenia polskiej państwowości, polskiej kultury, polskiego ducha. Tymczasem w latach dziewięćdziesiątych zabrakło sporów o jak najlepszy kształt wolnościowego i sprawiedliwego ładu Rzeczypospolitej, o kształt oryginalnej polskiej sztuki, architektury, o miejsce Polski i Polaków w Europie i w świecie. Wszystko to zostało przytłumione mocnymi kompleksami, u podstaw których znalazły się zupełnie podstawowe kłopoty z własną tożsamością. Tymczasem polskie niezwykłe doświadczenia i ogromny dorobek kulturowy powinny stanowić źródło i punkt oparcia dla współczesnych Polaków. Problem tożsamości dotknął przecież niezwykle mocno obywateli Rzeczpospolitej po tym, jak ich wspólne dobro zostało rozerwane przez sąsiadujące monarchie absolutne, a sami przestali współodpowiadać za losy swojego państwa. Rozbiory stanowiły kres niezwykle rozwiniętej kultury obywatelskiej, w której dbałość o losy wspólnoty były tożsame z gwarancjami wolności.

Samowiedza w dziedzictwie

Ten wielki kulturowy problem dostrzegł Maurycy Mochnacki, który w okresie poprzedzającym wybuch powstania listopadowego postawił w centrum swoich rozważań problem "uznania się narodu w jestestwie swoim". A więc problem samowiedzy, odkrycia własnej tożsamości zarówno przez jednostkę jak i przez naród. Zdaniem Mochnackiego, osiągnięcie samowiedzy jest możliwe dopiero po dokładnym poznaniu i przemyśleniu własnego dziedzictwa, własnej przeszłości. Tylko wówczas może dojść do osiągnięcia tej samowiedzy, która stanowi warunek wyznaczenia sobie optymalnych celów i stworzenia rzeczy wielkich w kulturze, sztuce, polityce, ale także w życiu codziennym. Wówczas nie ma się poczucia wtórności czy nieważności własnego losu, losu własnego narodu, czy państwa

  Ponowne przemyślenie własnej tożsamości stanowi więc niezwykle ważne zadanie dla współczesnych Polaków, a szczególnie dla polskich elit. Poznanie polskiej przeszłości, polskiego dziedzictwa, stanowi warunek uznania jego wartości, umożliwia przekazanie młodszym pokoleniom tego, co w tym dorobku jest najistotniejsze, co przez lata stanowiło o wzniosłej idei polskości. Przede wszystkim prowadzi jednak do poznania i zrozumienia samego siebie. Nieodrobienie tej lekcji kilkanaście lat temu rodzi konsekwencje, które obserwujemy dziś na wielu płaszczyznach. W Polskę, w polskość, w państwo polskie najbardziej nie wierzą Polacy, polscy nauczyciele, polscy urzędnicy, szczególnie ci, pracujący w Brukseli. Przebywając w Brukseli łatwo się bowiem zorientować, że najbardziej krytyczne opinie o Polsce i o Polakach wypowiadają polscy urzędnicy. To skarłowacenie ducha, objawiające się tym, że elity przestały czuć się odpowiedzialne za dobro wspólne, za stan polskiej kultury, a choćby za jakość języka, jest szczególnie widoczne wówczas, gdy porównujemy stan elit i stan społeczeństwa polskiego do dwudziestolecia międzywojennego. A przecież wciąż czekają na nowe przemyślenie te momenty z polskiej historii, w których można mówić o "uznaniu się narodu w jestestwie swoim", kiedy Polakom udawało się tworzyć rzeczy oryginalne, o znaczeniu przekraczającym granice państw. Taką była dla Mochnackiego polska literatura romantyczna, takim też było powstanie listopadowe. Tak było naszym zdaniem w najlepszych latach I Rzeczpospolitej, a także w okresie odrodzenia polskiej państwowości, w zmaganiach z dwoma totalitaryzmami. Czy Polacy nie uznali się w jestestwie swoim w okresie solidarnościowego zrywu? Być może po raz ostatni zbliżyliśmy się do poznania samych siebie podczas spontanicznej narodowej żałoby po śmierci Jana Pawła II, który przecież z idei polskości czerpał siłę.

Dziś potrzebujemy nowego przemyślenia zarówno dalszej, jak i bliższej polskiej przeszłości. Musimy poznać siebie, poznać własną tożsamość, po to, by znów stać się zarówno ludźmi oraz narodem, których pewność siebie, własna godność wynika ze świadomości wielkiego dziedzictwa stworzonego przez przodków oraz ambitnych celów jakie sobie stawiamy. Styl zakopiański do dziś, mimo komunizmu i czasów globalizacji, zachował swój urok i swoją oryginalność. Czas na wynalezienie samodzielnego stylu zakopiańskiego w innych obszarach polskiej kultury, stylu życia, polityki, państwowości, relacji międzyludzkich, sposobów przeżywania świata.

+

Jan Ciecierski, „Gazeta Wyborcza” 30-03-2009 09:37

Od sukni do ornatu

 

Kilka miesięcy temu byłem po raz pierwszy w paru miejscowościach u podnóża słowackich Tatr. Jechałem tam z przekonaniem, że zobaczę - jak w lustrzanym odbiciu - taki sam jak w Zakopanem architektoniczny świat charakterystyczny dla całego Podhala

Nic z tego. U Słowaków, w budownictwie przedwojennym króluje styl galicyjsko-szwajcarski, we współczesnym - socjalistyczny. Sądziłem, że styl zakopiański przeniknął na Słowację, podobnie jak na Podhale przeniknęły ze Słowacji tzw. parzenice (nosili je węgierscy husarze na Orawie i Liptowie). One przyjęły się u nas, a na Słowacji nasze budownictwo - nie. Nie byłoby go i w Polsce, gdyby nie Stanisław Witkiewicz.

Witkiewiczowski styl zakopiański był odpowiedzią na modny pod koniec XIX w. styl szwajcarski wzorowany na ludowym budownictwie krajów alpejskich. W Zakopanem wybudowano w nim kilka pensjonatów, willi i zakład wodoleczniczy. Jak powstał, jak się rozwinął i z jakich źródeł czerpał Stanisław Witkiewicz, dowiadujemy się z albumu "Styl zakopiański". Monograficzny album na świetną szatę graficzną - to edytorski majstersztyk Leszka Szurkowskiego, wydany w 2008 r. przez BOSZ-a. Koncepcję, tekst i wybór ilustracji zawdzięczamy Teresie Jabłońskiej, dyrektorce Muzeum Tatrzańskiego im. Tytusa Chałubińskiego. Obszerny, komunikatywny tekst (również po angielsku) dostarcza wszelkich niezbędnych informacji o stylu zakopiańskim. Liczne zdjęcia dokumentalne sprzed I wojny światowej oraz współczesne są artystycznie wysokiej klasy. Oglądamy wille, kapliczki, detale rękodzielnicze - wszystko, co wyszło spod ręki Stanisława Witkiewicza. Stworzył on bowiem całościowy, unikatowy na skalę europejską styl oparty na góralskich tradycjach, łącząc go z elementami secesji, modnego w tamtych czasach nurtu w architekturze i sztuce użytkowej. Styl zakopiański miał objąć - jak pisał Witkiewicz w 1904 r. - wszystko: od sukni balowej do ornatu, od stołka do ołtarza, od łyżki do monstrancji, od domu do kościoła. Projektował więc nie tylko wille, ale także wnętrza: podłogi, meble, piece, kominki, schody. Rysunki tych projektów zobaczymy w albumie. Podobnie jak projekty sztućców, porcelanowych i metalowych serwisów śniadaniowych, cukiernic, biżuterii, balustrad, krat, okuć skrzyń, szaf, klamek, zamków (wraz z kluczami), wiszących lamp naftowych itd. Wszystkie te przedmioty zostały wykonane - pod kierunkiem autora - przez znakomitych, inteligentnych zakopiańskich rzemieślników. Warto zaznaczyć, że nierzadko tworzyli oni również własne projekty, utrzymane oczywiście w stylu witkiewiczowskim.

Stanisław Witkiewicz zaprojektował też, łącznie z najmniejszymi detalami, kaplice na Jaszczurówce, Krzeptówkach i w Bystrem. W kościele na Krupówkach według jego projektów wykonano witraże, ołtarz, kraty i metalowe odrzwia. Ciekawy jest rozdział poświęcony próbom rozpowszechnienia stylu zakopiańskiego na całą Polskę. Powstał tylko dwór w Lańcuchowie koło Lublina i stacja kolejowa Syłgudyszki na Litwie. W tym stylu wybudowano pojedyncze domy w Aninie, Konstancinie, kilka domów w Nałęczowie, w Wiśle i Milanówku.

"Stanisława Witkiewicza styl zakopiański". Koncepcja, tekst, wybór ilustracji Teresa Jabłońska. Koncepcja wizualna, opracowanie graficzne Leszek Szurkowski, wydawnictwo BOSZ, s. 240
+

Michał Jagiełło, „Nowe Książki”, 3/2009 10-03-2009 09:41

W dobrym stylu

Mądrze pomyślana i dobrze wydana księga.Splot różnych zagadnień nazywany “stylem zakopiańskim” (świadomie daje tu cudzysłów) to drobny epizod z dziejów naszej kultury przełomu XIX I XX w., aledość głęboko zakorzeniony w przeszłosci i mający swoje odrośla także w dniu dzisiejszym. Zjawisko to jest nieźle opisane, lecz na tyle skomplikowane i wielowątkowe, że niełatwo w stosunkowo niewielkim Wstepie dać wykład o historii “stylu”, co wszakże jest nieodzowne dla rozumiejącej lektury i wizualnego smakowania tego albumu.

Trzeba więc oddać należne honory Teresie Jabłońskiej zaklarowne i nieprzeciążone szczegółami wprowadzenie w geneze tego fenomenu, a następnie za erudycyjne, ale przystępnie podane komentarze do ilustracji ułożonych w dwa działy; wiekszy Domy i mniejszy Styl zakopiański w sztuce sakralnej. Powiedzmy w tym momencie że omawiana publikacja poświęcona została przede wszystkim materialmym realizacjom projektów Stanisława Witkiewicza i jego bezpośrednich kontynuatorów; z niewielkim dodatkiem prac, które nie wyszły poza faze rysunków. Dobrym pomysłem okazało się nałożenie na Plan Stacji Klimatycznej w Zakopanem z 1899 r. symboli oznaczających obiekty, o których mowa w albumie i które są tam przedstawione na fotografiach z epoki i współczesnych. Szczęśliwie nie wszystko spłoneło i dziś możemy nie tylko oglądać “stylowe” domy z zewnątrz, ale w niektórych z nich także bywać. Polecany album jest więć dziełem historycznym dokumentującym (wreszcie!) “styl zakopiański” jakofenomen ściśle ograniczony w czasie, a zarazem współczesnym bo opowiadającym o przeszłości z dzisiejszej perspektywy i pokazującym niektóre zabytkowe domy w ich nieobecnych, jakże interesujących funkcjach (np.Koliba).
 

Oczywiscie to tylko jedna z odsłon tego kuturowego strumyczka zwanego “stylem zaopiańskim”; o tyle ważna żę mamy tu do czynienia ze zmaterializowaną ideą. Ideą traktowaną przez jej proroka jako przejaw stylu narodowego, który miał zostać wywiedziony z podhalańskiego budownictwa I góralskiego rękodzieła.Nie dla wszystkich było to przekonujące. Aleksander Świętochowski już w 1892 r., po ukazaniu się Budownictwa ludowego na Podhalu Władysława Matlakowskiego odczuwał “zdumienie przecenionego ubóstwa, nazwanego wielkim bogactwem. Podobnych stylów i »arcydzieł« można by znaleźć prawie tyle, ile jest okolic, a po rozmaitych kątach dałoby się odszukać wiele chałup, obór i chlewików tejże samej wartości i orginalności architektonicznej, co zakopiańskie”. Józef Dziekoński był bodajże pierwszym architektem, który powiedział dobitnie i jakże słusznie: “Nie wrócimy na naszych równinach do klasycznie wykończonej chaty góralskiej, bo tu inne klimatyczne i socjalne panują warunki”(1893). Stanisław Lack w 1908 r. pisał “Co do stylu narodowego, to jest to pojęcie sztuczne raczej polityczne niż artystyczne”. Dużo by o tym mówić. Dla potrzeb niniejszego powiedzmy tylko, że idea “stylu zakopiańskiego” dlatego była w swoim czasie dość popularna, bo mogła przemawiać do miłośników sztuki, szczególnie ludowej, i do tych (często byli to ci sami), dla których hasło “narodowy” - a to niosło z sobą treści polityczne – nie było pustym dzwiękiem.Dodajmy jeszcze swoisty solidaryzm społeczny obecny w niektórych wypowiedziach twórcy dworzyszcza Pod Jedlami; jak choćby w zdaniu (z listu do Ignacego Baranowskiego): dach w tym samym stylu “ nad pańską i chłopską głową robi na mnie nadzwyczaj miłe wrażenie. Więc takich wspólnych pierwiastków, które by ponad nędzę różnic społecznych i bogactw ludzi łączyły - więcej trzeba by jeszcze”.
 

Album, choć z założenia dokumentuje głównie materialny dorobek Stanisława Witkiewicza, może też być użyteczny w szczegółówych studiach z obszaru historii idei oraz antropologii kulturowej. Przypadek ten wyrażnie pokazuje siłe idei, tak w jej pozytywnym, jak i negatywnym wektorze. “Styl zakopiański” to wypadkowa pomysłu, który nawiedził twórce Na przełęczy, atmosfery w ówczesnej Europie zainteresowanej sztuką stosowaną (Arts and Crafts i inne), sytuacji Polaków nie mających swojego państwa, specjalnego statusu górali tatrzańskich, Podhala, Tatr i Zakopanego, i wreszcie sprawności góralskich majstrów w ciesiółce, budarce i w ogóle obróbce drewna. Niewatpliwym sukcesem było zbudowanie kilku domów, których ostateczny kształt wywodził się z chłopskiej, góralskiej chaty, ale nie był tej chaty prostym powiększeniem.To jasne że można dyskutować nad każdą z zachowanych realizacji, mozna wytykać Witkiewiczowi błędy, co nietrudne, wszak nie był architektem i dość często jego projektowanie polegało na wrysowywaniu w wizje danego domu jakichś architektonicznych elementów z tradycyjnego podhalańskiego budownictwa, ale ważne, że te malarskie rysunki-projekty góralscy ciesle potrafili przekładać na solidnie posadowiona i mozno zwiazana bryłe domu. Która przetrzymała ulewy, kurniawy, porywy halnego...
 

Wielką porażką Witkiewicza była mrzonka o stworzeniu stylu narodowego, o jakiejś polsko-podhalańsko-stylowej totalności. Album jest dokumentem chwały Witkiewicza i góralskich budarzy, ale też i śquot; budowania, obejmujący swoimi wpływami nie tylko architekturę, ale także meblarstwo, in design, malarstwo, będąc zarazem udaną próbą powołania do życia polskiego odrodzonego narodowego stylu. wiadectwem jego fundamentalnych, bo wypływajacych z błednej koncepcji pomyłek, czego dobitnym przykładem dworzec kolei wąskotorowej w Sylgudyszkach na Litwie.
 

Pozostając tylko na zakopiańskim gruncie, czyli w terenie dla “stylu” naturalnym, zacytujemy Bolesława Prusa który tak pisało o Wystawie Umeblowań Stylowych w Warszawie w 1896 r., “Każdy musi przyznać że w owym Zakopanem coś urodziło się i że na naszej wystawie coć znalazło się , nie przesadzając zresztą wartości ani przyszłości tej nowiny”. Zaryzykije opinie, że próbe czasu pozytywnie przeszło to, co było juz wtedy skromne i funkcjonalne: stoły, ławy krzesła. Zupełnym nieporozumieniem była Witkiewiczowa ceramika, te groteskowe dzbanuszki, z dolepionym uchwytem od czerpaka. W ogóle uważam, że tam, gdzietwórca”stylu”szedł w powiekszanie motywów roslinnych (dziewięćsił, kosodrzewina), w barokowe, rozbuchane,w “przerzeźbienie” faktury drewna, tam ocierał się o śmieszność, a może nawet kicz. Według mnie najmocniejsza strona “stylu” były (i są) domy. Wystarczy porównać fotografie willi Walerego Eljasza Radzikowskiego czy pensjonatu Maria z póżniejszymi domami “stylowymi”, by – przy wszystkich możliwych zastrzeżeniach – pokłonić się twórcy Koliby. A warto też pamiętać o pośrednim pozytywnym wpływie budowli Witkiewiczowskich na tak udane realizacje jak schroniska w Dolinie Stawów Polskich, na Hali Ornak i na Polanie Chochołowskiej. Ma racje Jacek Wożniakowski, zreszta wnuk Jana Gwalberta Pawlikowskiegoi gospodarz domu Pod Jedlami, gdy pisze, że “styl zakopiański ocalił ten region żałosnego uniformizmu bylejakości”.

+

KB, „Art&Business”, nr 3/2009 10-03-2009 09:32

Rekolekcje Zakopiańskie

 

A mogło być tak pięknie. Zamiast gargamelowatych nowotworów budowlanych szpecących okolicę w Zakopanem mogłyby dziś stać rasowe wille w stylu zakopiańskim. Kryzys gospodarczy, wojna i komuna zarżnęły polską architekturę. O tym,jak narodził się ten styl i co z niego zostało, opowiada fantastyczna książka Stanisława Witkiewicza styl zakopiański.

 

 

Właśnie oddany byłem na pastwę wahania się jechać czy nie jechać w końcu lutego w tatry,na śnieg i mróz, gdy nagle przyszedł telegram z zakopanego , którym było to jedno słowo: „ kiedy” – nawet bez znaku zapytania.Porwawszy naprędce ołówki i kaftaniki, znalazłam się w Chabówce, a następnie w budzie góralskiego wozu, przywiązanego do dwóch par płozów; w której przedni otwór zatykały szczelnie plecy Jarząbka,tak jak moje usta zatykała przed wiatrem ręką opiekującego się mną przyjaciela.Dzięki takiemu systemowi podróżowania stanąłem w Zakopanem w nocy, ze wspomnieniem różnych butelek i prowiantów, bez śladów wspomnieni9a od drodze przebytej,widokach górskich czy czymkolwiek bądź innym. Nazajutrz ujrzałem się wśród lasu,zawalonego śniegiem,świerków ociężałych pod nawałą okiści,po której ślizgało się i migotało światło słońca,przedzierające się w głąb fioletowych cieni drobnymi plamami  lub rozlewające się wielkimi, białymi płaszczyznami w miejscach odległych.

 

 

Od tego opisu pierwszego przyjazdu do Zakopanego w 1886 roku 30-letniego Stanisława Witkiewicza,znanego warszawskiego malarza i krytyka sztuki,zaczyna opowieść o stylu zakopiańskim autorka książki Teresa Jabłońska.Dlaczego?
By pokazać cudowną dzikość miejsca,do którego podróż zimą w tamtych czasach była aktem odwagi.
Dopiero co Zakopane zdobyło status stacji klimatycznej,ale już od połowy wieku zyskiwało sławę tyle z powodu gór narkotycznej piękności, co i gruźlicy. To ona sprowadziła tam Witkiewicza,który od 1890 roku zamieszkał w Zakopanem na stałe, ale tez wielu innych: z Krakowa, Warszawy, Lwowa. Górale zaczęli budować domy gościnne, „szwajcarskie” wille (jakich wiele  jest też w Krynicy i Szczawnicy), obce w otoczeniu góralskich chałup jak kupa śmieci, przyniesiona wiatrem ze światajak stwierdził Witkiewicz, który krytykował skutki naśladowania przez górali szwajcarszczyzny  rozprowadzonej w jakimś kosmopolitycznym sosie.


Podjął on myśl stworzenia z góralskiego budownictwa i zdobnictwa naszego oryginalnego stylu ozdobnego. Okazja nadarzyła się w 1891 roku, gdy Zygmunt Gnatowski, ziemianin z Jakimówki, podobnie jak Witkiewicz entuzjasta góralszczyzny, postanowił zbudować sobie chatę w Zakopanem. Witkiewicz namówił go, by zamiast prostej, surowej chałupy z drewna postawił wygodny, nowoczesny dom nawiązujący do ludowego budownictwa, jak pisze Teresa Jabłońska, dom polski i artystyczny.

Podjął on myśl stworzenia z góralskiego budownictwa i zdobnictwa . Okazja nadarzyła się w 1891 roku, gdy Zygmunt Gnatowski, ziemianin z Jakimówki, podobnie jak Witkiewicz entuzjasta góralszczyzny, postanowił zbudować sobie chatę w Zakopanem. Witkiewicz namówił go, by zamiast prostej, surowej chałupy z drewna postawił wygodny, nowoczesny dom nawiązujący do ludowego budownictwa, jak pisze Teresa Jabłońska,


Tylko kto miał go zaprojektować? Musiał zrobić to sam, a budowali miejscowi górale. I tak w 1894 roku stanęła pierwsza willa w stylu zakopiańskim - wielka, w porównaniu z góralską chałupą, piętrowa, detalami architektonicznymi i wyposażeniem nawiązująca do tradycyjnego, miejscowego rzemiosła. Bo Witkiewicz przyjął zasadę, że wszystko – od drzwi i okien, przez meble, sprzęty, tkaniny, po najmniejsze drobiazgi – musiało być wytworzone z materiału form, jakie się znalazły w sztuce ludowej.

Tylko kto miał go zaprojektować? Musiał zrobić to sam, a budowali miejscowi górale. I tak w 1894 roku stanęła pierwsza willa w stylu zakopiańskim - wielka, w porównaniu z góralską chałupą, piętrowa, detalami architektonicznymi i wyposażeniem nawiązująca do tradycyjnego, miejscowego rzemiosła. Bo Witkiewicz przyjął zasadę, że wszystko – od drzwi i okien, przez meble, sprzęty, tkaniny, po najmniejsze drobiazgi –


Dom, w którym spotykała się cała Polska, budził podziw. Witkiewiczowi posypały się zamówienia. Do końca XIX wieku w Zakopanem zaprojektował jeszcze wille: „Pepita” (później nazwana „Łada”), „Korwniówka” ( obecnie ”Oksza” ), „Zofiówka”, „Sanatorium Dra Hawranka” (dziś ” Rialto”) i wreszcie najokazalsza, najpiękniejsza i najmniej dziś zmieniona – „Pod Jedlami”. Według jego projektów powstał klasztor i kaplica Braci Albertynów na Kalatówkach i już na początku XX wieku – Kaplica p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Jaszczurówce. Był tez autorem wyposażenia nowego, murowanego kościoła p.w. najświętszej Rodziny i współprojektował murowany budynek Muzeum Tatrzańskiego  im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem.

Dom, w którym spotykała się cała Polska, budził podziw. Witkiewiczowi posypały się zamówienia. Do końca XIX wieku w Zakopanem zaprojektował jeszcze wille: „Pepita” (później nazwana „Łada”), „Korwniówka” ( obecnie ”Oksza” ), „Zofiówka”, „Sanatorium Dra Hawranka” (dziś ” Rialto”) i wreszcie najokazalsza, najpiękniejsza i najmniej dziś zmieniona – „Pod Jedlami”. Według jego projektów powstał klasztor i kaplica Braci Albertynów na Kalatówkach i już na początku XX wieku – Kaplica p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Jaszczurówce. Był tez autorem wyposażenia nowego, murowanego kościoła p.w. najświętszej Rodziny i współprojektował murowany budynek Muzeum Tatrzańskiego  im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem.


Styl zakopiański w kilka lat stał się tak popularny, że Witkiewicz nie nadążał z zamówieniami. Ze wszystkich stron są zapotrzebowania na dwory, pałace! Meble, wzory tkanin…- pisał w 1900 roku. Poza Zakopanem powstała stacja kolejowa w Syłgudyszkach na Litwie i dwór w  Łańcuchowie. Styl zakopiański zaczął być traktowany jako polski styl narodowy. Stało za tym przekonanie jego twórcy, że ludowe budownictwo i zdobnictwo to pozostałość powszechnego staropolskiego budownictwa drewnianego, którego kontynuatorem jest właśnie styl zakopiański. W prasie toczyły się polemiki, czy styl zakopiański jest historycznym , polskim stylem i czy ma być panującym.  Jak przenieść go do miast, wykorzystać w budownictwie murowanym?  Fakt, że poza Zakopanem budynki wznoszone w tym stylu wyglądały śmiesznie i dziwacznie, całkiem jak dzisiejsze domy na Podhalu, które nawiązują do amerykańskich willi czy klasycystycznych dworków.  Historia rozstrzygnęła te dylematy.  Przyszedł kryzys, potem wojna i komuna.  Styl zakopiański umarł w zapomnieniu. Dopiero w III RP zaczęto doceniać dokonania Witkiewicza .

 

Duże zasługi ma w tym Muzeum Tatrzańskie im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem, które w 1993 roku otworzyło w odrestaurowanej „ Kolibie” swój oddział – Muzeum Stylu Zakopiańskiego im. Stanisława Witkiewicza. Jest też współwydawcą albumu Stanisława Witkiewicza styl zakopiański, w którym fantastyczna historia narodzin i życia stylu zilustrowana jest dokumentalnymi fotografiami , projektami, rysunkami, mapami oraz współczesnymi fotografiami Piotra Droździka. To świetny materiał do rozważań na rekolekcje wielkopostne zwłaszcza dla architektów i projektantów, którzy mieliby cos stawiać na  Podhalu. Gorąco polecam

+

Gabriel Leonard Kamiński, Portal Księgarski, 20-26.01.2009 26-01-2009 09:31

Stanisława Witkiewicza Styl zakopiański

 

Wydawnictwo BOSZ nie od dziś znane jest i cenione za swoje propozycje wydawnicze i ich edytorskie przedstawienie. Każda książka czy album opublikowane przez właściciela wydawnictwa Bogdana Szymanika, to osobne artystyczne wydarzenie. Tak jest też z albumem monograficznym poświęconym stylowi zakopiańskiemu Stanisława Witkiewicza.

Jego autorka Teresa Jabłońska w pierwszej części książki w sposób syntetyczny omówiła narodziny "stylu...", aby zarazem bardzo szczegółowo omówić w drugiej części pracy najważniejsze budowle, dzieła, detale architektoniczne oraz wyposażenie towarzyszące temu fenomenowi mariażu polskiej architektury i sztuki użytkowej z na wskroś oryginalnym ludowym rzemiosłem wyrosłym u podnóży Tatr.

Kiedy trzydziestopięcioletni Stanisław Witkiewicz - malarz i znany warszawski krytyk sztuki przyjechał zimą 1886 roku pierwszy raz do Zakopanego aby odwiedzić swoich przyjaciół Marię i Bronisława Dembowskich mieszkających w tej nieznanej jeszcze szerszemu gronu wsi, nie przypuszczał, iż ta pierwsza podróż tak bardzo zaważy na jego późniejszych życiowych wyborach, i przyczyni się do narodzin nowego narodowego zakopiańskiego stylu w architekturze, projektowaniu in design czy rękodziele artystycznym.

"Warszawka" i "Krakówek "odkryły" walory fantastycznych Tatr i Zakopanego w latach 80-tych XIX wieku. Kiedy w większości zniewolonego kraju wolność twórcza i ferment artystyczny były ściśle kontrolowane, to w tej niewielkiej wówczas wsi, "odkrytej" przez znanego warszawskiego lekarza, przyrodnika, i działacza społecznego Tytusa Chałubińskiego, "rodził" się niekontrolowany przez władze zaborcze "artystyczny polski Parnas", integrując kontakty inteligencji polskiej trzech zaborów.

Witkiewicz zawitał pierwszy raz do Zakopanego kiedy dominującą architekturą drewnianą były proste góralskie chaty i stylizowane na "szwajcarszczyznę" domy bogatych ziemian, lekarzy, przemysłowców, którzy właśnie "odkrywali" walory stacji klimatycznej Zakopane.

Istniejąca w Zakopanem szkoła snycerska założona staraniem Towarzystwa Tatrzańskiego dla najzdolniejszej młodzieży góralskiej zamiast sięgać wówczas do najbliższych jej źródeł ludowej inspiracji, bazowała na "gipsowych akademickich modelach" sprowadzanych z Wiednia.
Stanisław Witkiewicz, który wraz z Dembowskim zwiedził tą zawodową szkołę jako pierwszy wystąpił na łamach warszawskich pism z jawną krytyką tak stanu ówczesnego budownictwa jak i obowiązującego w austriackiej szkole stylu nauczania. Kiedy w końcu sam osiedlił się w 1890 roku wraz z rodziną w Zakopanem, pierwsze wyroby artystycznego rękodzieła inspirowane góralskimi motywami - dywaniki, krzesła, łóżka, parawany zdobiły wystrój domów "pierwszych zakopiańskich pionierów": Dembowskich, Gnatowskiego, Matlakowskiego.
Krąg znawców i entuzjastów góralszczyzny zaowocował zamówieniami u Witkiewicza, w końcu uzdolnionego rysownika - projektu domu dla Gnatowskiego oraz jego wystroju - całkowicie w stylu zakopiańskim. Witkiewicz mimo, że zadanie nie było proste, gdyż chodziło o połączenie najważniejszych cech architektury góralskiej z nowoczesnym i funkcjonalnym układem i wystrojem wnętrz podjął się tego zadania. "Koliba", bo taką nazwę otrzymał dom zmówiony przez Gnatowskiego, stała się później wzorcem dla następnych znanych budowli: domu "Pod Jedlami", "Pepity" "Karwinówki, "Zofiówki", sanatorium dr Hawranka czy budowli sakralnych: kościoła pw. Najświętszej Rodziny, klasztoru i kaplicy braci Albertynów na Kalatówkach, czy kaplicy Najświętszego Serca Pana Jezusa w Jaszczurówce.

Realizując to Od pierwsze zamówienie Witkiewicz przyjąl koncepcję całościowego wyposażenia "Koliby" w meble, sprzęt inspirowany kulturą tatrzańską i zakopiańską. Dachy zdobił pazdurami a szczyty, okna i drzwi - słoneczkami (wąskimi listwami przybijanymi promieniście). Wystające poza obrys domu, skrzyżowane w węgłach płazy (tzw. rysie) rzeźbionymi motywami roślinnymi. Innym charakterystycznym elementem projektowanych przez Witkiewicza domów była umieszczona pod wysuniętym okapem na południowej elewacji odkryta weranda, nazywana przyłapem, wsparta na łukach kamiennej podmurówki i małe pokoiki na poddaszu – wyględy (ich wygląd nawiązywał do tradycyjnych szop i szałasów, w których pod dachem przechowywano siano, wrzucane tam przez podnoszoną klapę dachu). Góralskie "parzenice" zainspirowały go do zaprojektowania zdobnych w te akcenty drzwi, okiennic, krzeseł, łóżek, a nawet łyżek.

Ten całościowy projekt "oczarował" zakopiańską bohemę i inteligencję promieniując później na całą Polskę. Wille i domy w stylu zakopiańskim powstały w Konstancinie, Aninie, w lublelskim Łańcuchowie, gdzie przeniesiono formę drewnianego domu w stylu zakopiańskim do muru. A jej zwieńczeniem był dworzec kolejowy w Syłgudyszkach na Litwie.

Piękna i mądra książka pokazująca jak z pewnej artystycznej fascynacji narodził się "drewniany zakopiański styl" budowania, obejmujący swoimi wpływami nie tylko architekturę, ale także meblarstwo, in design, malarstwo, będąc zarazem udaną próbą powołania do życia polskiego odrodzonego narodowego stylu.

W drugiej części pracy autorka Teresa Jabłońska pokazuje nam "rozpisaną" na architektoniczne detale wędrówkę śladami najwspanialszych przykładów narodowego budownictwa w stylu zakopiańskim, gdzie finezja snycerskiej i stolarskiej pracy przewija się z artystycznym rękodziełem tworząc spójną stylową całość. Wspaniale wkomponowują się w nią również porcelanowe i srebrne serwisy do kawy, pełne ornamentacyjnych odniesień do góralszczyzny. Myślę, że angielscy reformatorzy sztuki John Ruskin i William Morris byliby zachwyceni, że w dalekiej Polsce kongenialnie sprawdził się ich manifest "Art of crafts".

Tytuły powiązane:

Tatry

Janusz Jędrusiak

2000

Tatry. Fotografie Tatr i Zakopanego 1859–1914

Teresa Jabłońska

2012

Tatry. Fotografie Tatr i Zakopanego 1859–1914 miniatura

Teresa Jabłońska

2002

Witkacy

Anna Żakiewicz

2012

aktualności

Anna Szałapak

Z głębokim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci Anny Szałapak, wybitnej artystki krakowskiej, solistki „Piwnicy Pod...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

„Domowe dania wigilijne i świąteczne” to zbiór 25 tradycyjnych przepisów świątecznych potraw, które może...

> więcej

Tradycja wytwarzania nalewek i likierów praktykowana jest na ziemiach polskich od stuleci. Domowe nalewki i likiery to książka z...

> więcej

«powrót