Akty

Cena:

79.00 zł

  • Tytuł oryginalny:

    Akty

  • Liczba stron:

    176

  • Liczba zdjęć:

    83

  • Format:

    240 x 316 mm

  • ISBN:

    978-83-7576-113-9

  • EAN:

    9788375761139

  • Oprawa:

    twarda z obwolutą

  • Numer wydania:

    I

  • Rok wydania:

    2010

  • Język:

    polsko-angielski

Akty

Wacław Wantuch  (fot.) | Władysław Pluta  (proj. graf.) | Hanna Bakuła  (wstęp) | Teresa Bałuk-Ulewiczowa  (tłum.)

Prezentowany album nie jest zwykłą kontynuacją wydanych wcześniej przez Wydawnictwo BOSZ zbiorów Akt i Akt 2. Owszem, z poprzednimi łączy go osoba autora fotografii – Wacława Wantucha. Nadal też – jak pisze autorka wstępu Hanna Bakuła – akty przypominają „rzeźby klasyczne, czarno-białe układanki pełne tłumionych emocji”, natomiast odróżniają się samą koncepcją artystyczną. Zdjęcia modeli w dużej mierze nawiązują do przywoływanych przez bogatą wyobraźnię czytelnika figur i brył geometrycznych. Tworzą tym samym nową jakość odbioru i poszerzają pole interpretacyjne, wzmacniając jednocześnie doznania estetyczne.


Wacław Wantuch – (ur. 1965) absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, artysta fotografik i pisarz. Tworzy przede wszystkim akty kobiece. Miał osiem wystaw indywidualnych oraz brał udział w ponad dwudziestu wystawach zbiorowych w kraju i za granicą. Mieszka i pracuje w Krakowie. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie. Znakiem rozpoznawczym jego aktów są zaskakujące ujęcia. Autor albumów fotograficznych Akt, Akt 2, Akty.

Prof. Władysław Pluta – wykładowca krakowskiej ASP na Wydziale Form Przemysłowych, doświadczony i utytułowany projektant graficzny, autor licznych plakatów, katalogów, opracowań graficznych książek i systemów identyfikacji wizualnej, laureat wielu nagród i wyróżnień.

Dziękujemy za dodanie recenzji
+

fotoManiaK.pl 07-12-2012 11:54

Każdy z nas miał chociaż raz styczność z aktem w sztuce. To jeden z najstarszych tematów. Już u zarania dziejów, nasi przodkowie malowali na ścianach swych jaskiń sylwetki przywodzące na myśl kobiety, lub lepili figurki symbolizujące płodność (np. Wenus z Willendorfu). Wraz z nadejściem wieków antycznych, ludzie posiadali już odpowiednie umiejętności manualne i rozwiniętą myśl artystyczną. Właśnie wtedy zaczęły powstawać rzeźby. Artyści zaś postawili swoje pierwsze kroki na ścieżce poszukiwania idealnej formy ludzkiego ciała. Oczywiście sztuka wraz z upływem lat przeżywała swoje wzloty i upadki. Miało to wpływ na rozwój aktu, który zniknął zupełnie w czasach średniowiecza, ale powrócił potem ze zdwojoną siłą bez trudu zarażając najmłodszą kuzynkę malarstwa - fotografię. Współcześnie wiele osób próbuje swoich sił w utrwalaniu nagości na zdjęciach. Jak to jednak zwykle bywa jest kilku, o których słyszy się częściej. Wśród tych nazwisk znajdziemy Wacława Wantucha - krakowskiego fotografa-artystę i autora albumu “Akty”, wydanego nakładem BOSZ.

 

Słowo o artyście

 

Wacław Wantuch urodził się w 1965 roku w Tuchowie. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, po czym zajął się fotografią artystyczną. Stając za obiektywem aparatu, zaczął tworzyć albumy, których tematem niezmiennie pozostawał Kraków. W międzyczasie swoich sił próbował w teatrze, jako autor inscenizacji “Kamień, światło, dźwięk” oraz w literaturze pisząc książkę pod tytułem “Kamień wawelski?”. W XXI wieku skierował swoją artystyczną myśl w stronę aktu. Wynikiem tego był cykl albumów, zapoczątkowany w 2002 roku (najnowsza publikacja jest już trzecią odsłoną tej serii). Przez osiem lat zdążył wypracować sobie tytuł jednego z czołowych fotografów kobiecego aktu w Polsce.

 

Strona techniczna

 

Tak jak w przypadku poprzednich dwóch albumów Wantucha, zebraniem i publikacją zdjęć zajęło się wydawnictwo BOSZ. W swoim dorobku mają ponad 300 tytułów traktujących o sztuce, krajobrazie, przyrodzie i szeroko pojętym dziedzictwie kulturowym. Słowo wstępu spisała Hanna Bakuła - uznana w Polsce i za granicą malarka, która na swoim koncie ma również portrety znanych osób (między innymi Grace Jones, Daniela Olbrychskiego i Beaty Tyszkiewicz). Skąpa ozdoba tekstowa albumu została przetłumaczona na język angielski, poszerzając tym samym potencjalne grono odbiorców.

 

Szata graficzna pozycji jest wyjątkowo spartańska i oszczędna w ozdobach. Całość podkreśla twarda oprawa z obwolutą. 176 stron wydrukowano na kredowym papierze wysokiej jakości. Na okładce zaś znajdziemy cztery zdjęcia kobiet ułożonych w kształt kolejnych liter tytułu. Z pewnością zwraca uwagę, ale nie można tego uznać za pomysłowe - taka forma została już wykorzystana wielokrotnie.

 

Uczucie niedosytu wprowadzają puste strony przy każdym zdjęciu ozdobione jedynie datą oraz tytułem pracy. Przy czym uwagę należy zwrócić tutaj właśnie na nazwę. Nie znajdziemy bowiem żadnych wymyślnych czy metaforycznych sformułowań przybliżających nas do prezentowanej fotografii. Tytuł to jedynie seria znaków generowanych automatycznie przez aparat firmy Olympus. Taka forma może pozwala się skupić na samym akcie, ale jednocześnie może budzić wrażenie niedopracowania. Ostateczną ocenę oczywiście pozostawiam Wam.

 

Garść danych:

 

ISBN: 978-83-7576-113-9

EAN: 9788375761139

Format: 240 x 316 mm

Zdjęć: 83

Stron: 176

Rok wydania: 2010

Wydanie: 1

Oprawa: twarda z obwolutą

Język tekstu: polsko-angielski

 

Strona artystyczna

 

Oglądając fotografie Wacława Wantucha nie sposób zapomnieć o antycznych aktach. Nawet jeśli nawiązał do nich nieświadomie, to forma wciąż pozostaje, oddziaływając na nasze zmysły. Artysta w widoczny sposób poszukuje łagodnych linii i idealnej rzeźby ciała. Jednocześnie widać w jego wizji uwielbienie geometrii. Wystarczy zmrużyć oczy, by dostrzec półkule i stożki piersi, walce ramion i nóg oraz idealne łuki wygiętych pleców. Innymi słowy - foremną doskonałość w jaką natura wyposażyła pozujące dziewczęta. Wacław Wantuch skacze przy tym pomiędzy symetrią i asymetrią, zmuszając modeli niekiedy do przyjęcia nienaturalnych pozycji. Artysta zdecydowanie odebrał swoim obiektom władzę nad ciałem i zaczął je modelować w zgodzie z własną wizją. Brawa należą się zarówno dziewczynom (za wykonanie) jak i fotografowi (za pomysł). Nie każda modelka jest wszak akrobatką.

 

Kompozycja aktów jest w pełni zamknięta. Oszczędność otoczenia i z reguły ciemne tło nakazują skupić swoją uwagę jedynie na modelkach. Oczywiście istnieje garść zdjęć, które łamią tą regułę - makro oka, sutków czy palców. Poprzez zabawę z głębią ostrości i brak jakichkolwiek ram kadru, Wantuch zmusza nas do przymrużenia oczu gdy nasz wzrok błądzi po pojedynczych włoskach skóry.

 

Dość charakterystycznym znakiem rozpoznawczym autora jest awersja do przedstawiania twarzy pozujących dziewczyn. Nie twierdzę, że takich fotografii nie znajdziemy. Faktem jest jednak niewielka ilość zdjęć, w których możemy spojrzeć modelce w oczy. Może jest to podyktowane wielobarwnością i szczegółowością tego elementu ciała? Wszak obserwując piersi i pośladki widzimy jednolite geometryczne bryły. Jeśli zaś nasz wzrok pada na nos, oczy i usta dostrzegamy gwałtownie zmieniające się cienie i znaczącą ilość detali, które chcąc nie chcąc analizujemy odstawiając na bok (choćby na chwilę) główny temat zdjęcia.

 

Światłocień jest zdecydowanie jednym z głównych narzędzi Wacława Wantucha. Bawi się, niekiedy zwiększając jego ostrość i gwałtowność przejść, a niekiedy pozwalając swobodnie rozpłynąć się na skórze modelek. Wrażenie potęguje brak kolorów oraz mieszany kontrast. Część zdjęć prezentuje prawie całkowicie zaczernioną sylwetkę na białym tle, podczas gdy inne modelki niemal stapiają się z tłem (szczególnie gdy nie widać ich głowy, a dziwnie poplątane nogi można potraktować jako szalony wymysł rzeźbiarza). Niezaprzeczalnie fotograf umiejętnie umieścił cień tam gdzie powinien być podkreślając to co istotne na zdjęciu, lub używając go niczym zasłony, którą chcielibyśmy (oczywiście bezsilnie) zedrzeć.

 

Podsumowując…

 

Przeglądając najnowszy album Wacława Wantucha miałem wrażenie, jakbym oglądał wystawę rzeźb. Tylko na niektórych zdjęciach jasnym było, że patrzę na żywe osoby. Większość natomiast równie dobrze mogłaby być elementami wystroju wnętrza kolekcjonera dziwnej sztuki. Tak mocne wrażenie uzyskano poprzez wymodelowanie ciał pozujących dziewcząt i utrwalenie ich w postaci zdjęcia. W teorii akt przedstawia nagość, czyli najbliższą naturze formę sztuki. Tymczasem fotograf umiejętnie pozostawił niedopowiedzenia i miejsce na pracę wyobraźni. Oczywiście wielu z was może mu zarzucić powtarzalność, monotematyczność, a nawet brak oryginalności. Sięgając do prac innych artystów z wcześniejszych lat nie sposób się z tym nie zgodzić. Jednak nikt nie powiedział, że to co zostało zrobione raz, nie zasługuje na ponowne odkrycie i udoskonalenie.

 

Jeśli chodzi o samo wydanie albumu, jako odbiorca jestem zadowolony, ale niezachwycony. Oprawa z obwolutą oraz papier wysokiej jakości z pewnością zwiększą trwałość i potęgują estetykę. Nie mam również żadnych zastrzeżeń do szaty graficznej. Jednak, tak jak już wspomniałem wcześniej, odczuwam pewien niedosyt widząc puste pola przy każdym zdjęciu. Informacja o dacie i cyfrowym podpisie fotografii nie jest mi do szczęścia potrzebna. Zamiast tego można było to miejsce wykorzystać w inny sposób, lub chociaż nakłonić Wacława Wantucha do nazwania swoich prac. Nawet pozostawienie całkowicie czystej strony byłoby zabiegiem o niebo lepszym i współgrającym z oszczędną i spartańską szatą graficzną.

 

Najnowszy album Wacława Wantucha zatytułowany “Akty” i wydany nakładem BOSZ, jest już dostępny w sprzedaży. Sugerowana cena publikacji to 79 PLN.

+

„Miasto Kobiet”, nr 6/2010 (38) listopad-grudzień, str. 30 07-12-2012 11:52

Akty

 

Album prezentuje owoc ośmioletnich fotograficznych poszukiwań artysty. Tematem nienagannie skomponowanych, czarno-białych prac jest ciało kobiece potraktowane jako tworzywo. Wystarczy tylko rzut oka i juz wiadomo, że nie znajdziemy tu nachalnej kokieterii popularnych aktów. Nagość potraktowana dosłownie lub odrealniona budzi skojarzenie z rzeźbą, malarskim pejzażem lub - nawet - martwą naturą. Niewiarygodna czystość form sprawia wręcz wrażenie chłodu. Nie wyklucza to jednak erotycznego napięcia, które pulsuje pod spokojna na pozór powierzchnią. Przeglądając kolejne fotografie, moge tylko ze smutkiem powtórzyc za Hanną Bakułą, autorką słowa wstępnego: "Żałuję, że nie jestem mężczyzną..."

Tytuły powiązane:

Akt

Wacław Wantuch

2006

Akt 2

Wacław Wantuch

2010

Art Color Ballet

Agnieszka Glińska

2010

aktualności

Anna Szałapak

Z głębokim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci Anny Szałapak, wybitnej artystki krakowskiej, solistki „Piwnicy Pod...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

„Domowe dania wigilijne i świąteczne” to zbiór 25 tradycyjnych przepisów świątecznych potraw, które może...

> więcej

Tradycja wytwarzania nalewek i likierów praktykowana jest na ziemiach polskich od stuleci. Domowe nalewki i likiery to książka z...

> więcej

«powrót