Słownik warszawski

Cena:

29.90 zł
49.90 zł

  • Tytuł oryginalny:

    Słownik warszawski

  • Liczba stron:

    376

  • Liczba zdjęć:

    149

  • Format:

    125 x 197 mm

  • ISBN:

    978-83-7576-119-1

  • EAN:

    9788375761191

  • Oprawa:

    twarda

  • Numer wydania:

    drugie poprawione i zmienione

  • Rok wydania:

    2011

  • Język:

    polski

Słownik warszawski

Olgierd Budrewicz  (autor) | Julian Bohdanowicz  (ilustr.) | Maciej Buszewicz  (proj. graf.)

Słownik warszawski Olgierda Budrewicza to zaproszenie do wędrówki w czasie i w przestrzeni. Znany pisarz i dziennikarz w krótkich, osobistych tekstach ułożonych alfabetycznie przedstawia miejsca, zjawiska i postacie związane z przeszłością i kształtowaniem współczesnego oblicza stolicy. Czytelnika ujmie nie tylko kompetencja oraz swoboda narracyjna, ale także swoiste poczucie humoru i dystans autora. Notki zostają dodatkowo wzbogacone równie oryginalnymi rysunkami Juliana Bohdanowicza. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla varsavianistów.


Olgierd Budrewicz – słynny podróżnik, pisarz i dziennikarz. Zwiedził i opisał ponad sto krajów na wszystkich kontynentach. Autor kilkudziesięciu książek i niezliczonej liczby reportaży, a także programów telewizyjnych i scenariuszy dokumentów filmowych. Wieloletni współpracownik redakcji dzienników i czasopism, w tym tygodnika „Przekrój". W publicystyce zajmował się też zagadnieniami polonijnymi. Jego teksty doczekały się licznych przekładów. Były żołnierz Armii Krajowej i uczestnik Powstania Warszawskiego, pełen pasji varsavianista. Należy do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i The Explorers Club.


Dziękujemy za dodanie recenzji
+

Łukasz Wasilewski, „Magazyn Kontury” 10-12-2012 09:29

Słownik Warszawski - Olgierd Budrewicz

 

Nie od dzisiaj ludzie mają niezwykłą tendencję do wywyższania się – popularną metodą na poprawienie sobie humoru kosztem innych jest krytykowanie „przyjezdnych” w wielkich miastach i kwestionowanie ich prawa do określania się mianem pełnoprawnych mieszkańców. Nieistotne, czy mowa o Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu – zasada jest podobna. Szkoda tylko, że ludzie zdają się zapominać, że samo mieszkanie (choćby od urodzenia) w jakimś mieście niewiele ma wspólnego z byciem warszawiakiem czy krakusem. Gdyby przepytać przypadkowych przechodniów z wiedzy na temat ich rodzinnego miasta, to prawdopodobnie wielu poległoby już na jednym z pierwszych pytań. Można pokusić się o stwierdzenie, że właśnie do takich osób (chociaż oczywiście nie tylko!) skierowany jest „Olgierda Budrewicza słownik warszawski”.

 

W książce Budrewicza, znanego i cenionego dziennikarza, podróżnika i zapalonego varsavianisty, możemy znaleźć „hasła wszelakiej maści i autoramentu, nie zawsze bezpośrednio odnoszące się do naszej stolicy, ale zawsze mniej lub bardziej z nią związane” (za przedmową pióra prof. Andrzeja Jacka Bliklego). Blisko czterystustronicowa książka poświęcona jest ludziom, wydarzeniom, miejscom i zjawiskom, ale daleko jej do suchej encyklopedycznej formy. Co prawda „słownik” w tytule może odstraszać (szczególnie tych, których mimo dawno zakończonej edukacji wciąż przechodzą dreszcze na dźwięk słowa „dyktando”), ale nie warto ulegać takim pozorom – publikacja Budrewicza jest napisana bardzo przystępnie. Chociaż styl znanego varsavianisty jest swobodny, to daleko mu do kolokwialnego i nawet wyjątkowo subiektywna krytyka, której nie brakuje, ma w sobie niezmiernie dużo elegancji. Taki luźny i często dowcipny styl sprawia, że kolejne hasła pożera się w błyskawicznym tempie. W dodatku książka jest pełna ilustracji Juliana Bohdanowicza, które dosłownie ubarwiają bardzo wiele haseł. A niezobowiązująca, wręcz karykaturalna kreska zachęca, by ten specyficzny słownik potraktować jak przyjemną i lekką przygodę, przeżywaną w wygodnym fotelu z kubkiem gorącej herbaty w ręku.

 

Ułożone alfabetycznie hasła podświadomie każą nam traktować trzymaną w rękach książkę jak poważne i pokaźne źródło wiedzy. Jednak najlepszym określeniem pasującym do dzieła Budrewicza jest źródło ciekawostek. Autor słownika świadomie zrezygnował z nadmiernej szczegółowości i chociaż wiele informacji ma charakter uproszczony, to jednak należy uznać to za zaletę – jednostronicowe, a czasem zaledwie kilkuzdaniowe hasła dzięki swojej pozornej lakoniczności łatwiej wpadają do głowy (i tam zostają!). Tym bardziej, że w dziele aż roi się od soczystych anegdotek. Warto także zwrócić uwagę na dobór haseł – trudno nazwać go książkowym, trudno znaleźć jakiś konkretny klucz, ale niewątpliwie Budrewicz wiedział, co robi, bo jego słownik obfituje w przeróżne, warte zapamiętania ciekawostki. Czytelnik ma okazję dowiedzieć się na przykład, że konstruktorem amerykańskiego łazika księżycowego był absolwent i wykładowca Politechniki Warszawskiej czy że w Grobie Nieznanego Żołnierza obecnie spoczywają prochy wcale nie takiego nieznanego żołnierza. Budrewicz przypomina także, że nazwa dzielnicy Żoliborz nie wzięła się znikąd i pochodzi od pewnych francuskich słów. Możemy też przeczytać co nieco o zaniku typowo warszawskiej kuchni, którą wyparły szybkie posiłki w postaci cheeseburgera, pizzy czy kebaba.

 

Subiektywnie, dowcipnie i wyjątkowo patriotycznie – tak można podsumować „Olgierda Budrewicza słownik warszawski”. Pomimo tytułowej warszawskości jest to publikacja zaskakująco uniwersalna – zaciekawi zarówno pasjonatów naszej aktualnej stolicy, jak i osoby, które Warszawę kojarzą głównie z Legią, Sejmem i metrem. W zasadzie każdy znajdzie tutaj coś interesującego – wartą zapamiętania opowiastkę czy fakt historyczny – bo czy się to komuś podoba, czy nie, Warszawa od dłuższego czasu bierze bardzo aktywny udział w życiu Polski i wiele wydarzeń, zjawisk i wybitnych Polaków jest z nią nierozerwalnie związanych.

+

Augustyn Sarnowski, ksiazka.net.pl 17-06-2011 09:28

Wielowiekowa tradycja Warszawy rozszabrowana i skruszona w niezliczone cząstki pod lawiną wojen i powstań. Materialnie pozostała zachowana tylko w nielicznych budynkach i zarysie geometrii dzielnic. Trwa jednak nieprzerwanie jej duch. Liczne publikacje zebrały i utrwaliły anegdoty, lokalne zwyczaje, legendy. Sportretowały ludzi przedwojennej Stolicy. Po dziś dzień nieprzerwanie dopisywane są stronice jej diariusza. Do najbardziej zasłużonych dla sprawy utrwalenia i kontynuacji tradycji miasta należy Olgierd Budrewicz. Pisma zrodzone jego piórem zajmują poczesne miejsce na półkach każdego Varsavianisty. Budrewicz, podróżnik i reporter, wyznaje w tytule swoich wspomnień: Byłem wszędzie. Gdzie jednak by nie był, po jakiej rajskiej wyspie by nie spacerował, to zawsze śpiesznie wraca do Warszawy. Miasta, z którego popiołów ledwo uszedł z życiem, jako uczestnik powstania Warszawskiego, którego mozolnej a nierzadko barbarzyńskiej odbudowy był świadkiem w latach młodości, u początków swej dziennikarskiej kariery. Miasta, którego losów jest wnikliwym obserwatorem i sumiennym kronikarzem do dziś.

 

Utwierdzeniem jego doskonałej reputacji jest Olgierda Budrewicza słownik Warszawski, którego nowe wydanie ukazało się nakładem wydawnictwa Bosz. Ten przyjemny dla oka tom, bogato ilustrowany pełnym humoru rysunkiem autorstwa Juliana Bohdanowicza, nosi podtytuł: „historia, ludzie, fakty, kultura, legendy, obyczaje”. Zdawało by się, że ten szczegółowy tytuł, który doprawdy ściśle kataloguje zawartość, mówi nam wszystko. Nie zapowiada jednak niezliczonych niespodzianek jakie czekają każdego czytelnika. Przechodząc od hasła do hasła ruszamy na długi spacer na przestrzał historii. W znakomitym towarzystwie m.in.: Jana Kiepury, Ryszarda Kapuścińskiego, Tadeusza Konwickiego, Melchiora Wańkowicza, wielu bohaterów czasów okupacji i... Lodzi milicjantki, poznajemy historię stolicy.

 

Olgierd Budrewicz ożywi dla nas czasy, kiedy na Polu Mokotowskim lądowały samoloty a Nowym Światem jeździły konne dorożki. Tam też, u Bliklego, skosztujemy pączków w towarzystwie samego Charles’a de Gaulle’a. Przejdziemy się przez Łazienki, obejrzymy loty balonów, pokręcimy po targowiskach. Po czym, podjedziemy z dekadę, lub dwie, piętrowym autobusem (tak, po Warszawie!). Podziwiać będziemy pałac Krasińskich i zaglądniemy na dziedziniec Belwederu. Odwiedzimy też miejsce, któremu powstanie cmentarza przyniosło nowe życie. Po zmierzchu podglądniemy bywalców nocnych klubów i odwiedzimy swego czasu modne, a dziś już legendarne, kawiarnie, takie jak Adria czy Ziemiańska. Dowiemy się też, co to do licha berbelucha, a także kiedy i dokąd było można podróżować po stolicy w lektyce.

 

Te pozornie lakoniczne i proste hasła zawierają masę humoru, ciekawostek, historycznych szczegółów, doświadczeń i cennych wspomnień. Oceny opisywanych zdarzeń i sylwetek są powściągliwe, reportersko, a wręcz encyklopedycznie wyważone.

 

Słownik Warszawski to dzieło prawdziwego erudyty, upamiętniające czasy i ludzi. Nie wypada takiego dżentelmena nazywać chodzącą encyklopedią Warszawy, jednak te słowa, choć to wytarty frazes, cisną się pod pióro.

Tytuły powiązane:

Warszawa

Jerzy Habdas

1999

Warszawa

Agnieszka i Włodek Bilińscy

2005

Warszawa lata 40.

Danuta Szaflarska

2014

Warszawa lata 50.

Krystyna Sienkiewicz

2014

Warszawa lata 60.

Beata Tyszkiewicz

2015

Warszawa miniatura

Jerzy Habdas

1999

Warszawa przedwczorajsza

Olgierd Budrewicz

2004

Warszawa w starej fotografii

Olgierd Budrewicz

2012

aktualności

CZARNY WEEKEND

„Czarny weekend” czyli super przeceny na bestsellery wydawnictwa BOSZ: Bestiariusz 1 Bestiariusz...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

„Domowe dania wigilijne i świąteczne” to zbiór 25 tradycyjnych przepisów świątecznych potraw, które może...

> więcej

Tradycja wytwarzania nalewek i likierów praktykowana jest na ziemiach polskich od stuleci. Domowe nalewki i likiery to książka z...

> więcej

«powrót