Beksiński 2

Cena:

89.00 zł

Przeglądaj książkę
  • Tytuł oryginalny:

    Beksiński 2

  • Liczba stron:

    144

  • Liczba zdjęć:

    120

  • Format:

    270 x 300 mm

  • ISBN:

    978-83-7576-081-1

  • EAN:

    9788375760811

  • Oprawa:

    twarda z obwolutą

  • Numer wydania:

    III

  • Rok wydania:

    2016

  • Język:

    polsko-angielski

Beksiński 2

Wiesław Ochman  (wstęp) | Wiesław Banach  (wstęp) | Władysław Pluta  (proj. graf.) | Teresa Bałuk-Ulewiczowa  (tłum.)

Wyjątkowa kolekcja prac Zdzisława Beksińskiego. W części pierwszej prezentuje rysunki powstałe do połowy lat 70. Kolejna partia albumu zawiera malarstwo z całego okresu twórczości. Zawarte w albumie obrazy to między innymi prace z kolekcji żony Zofii oraz syna Tomasza. Zgodnie z ostatnią wolą właścicieli zbiory po ich śmierci przekazane zostały do Muzeum Historycznego w Sanoku i tam się obecnie znajdują. Ostatnia część albumu to kolaże komputerowe, w których widać twórcze wykorzystanie przez Beksińskiego możliwości, jakie daje nowoczesna technika.
Uzupełnieniem wstępów wybitnego tenora Wiesława Ochmana, długoletniego przyjaciela artysty i Wiesława Banacha, dyrektora Muzeum Historycznego w Sanoku są archiwalne zdjęcia prywatne Zdzisława Beksińskiego, dotąd niepublikowane.
Album nie powiela żadnej reprodukcji z pierwszego tomu.

Fragment wstępu:

Zanim poznałem artystę Zdzisława Beksińskiego, znałem Jego prace malarskie. „Zdzisław Beksiński” – hasło w encyklopedii zawiera ok. 60 słów i nie określa znaczeń i tajemnic, dotyczących zarówno sztuki, jak i człowieka. Nie wierzę w możliwość werbalnego opisu jakiegokolwiek malarstwa, a już na pewno nie malarstwa Beksińskiego. Trzeba się z tą twórczością zapoznać osobiście. Doskonale zespolona z tematem forma działa na widza w sposób metafizyczny, a istotę tego sposobu trudno ubrać w słowa. Zafascynowany pracami Beksińskiego zrobiłem pewien wizualny eksperyment. Ułożyłem szereg reprodukcji wspaniałych dzieł dawnych mistrzów – Velasqueza, Tycjana, Rembranta, Boscha i innych bliższych naszym czasom, a obok nich reprodukcje Beksińskiego. Nie chodziło mi o porównanie, chociaż na pewno Beksiński ma wspólną z nimi cechę, a mianowicie doskonały warsztat. Pragnąłem raczej znaleźć potwierdzenie mojego przekonania, iż sztuka Beksińskiego ma swój głębszy, bardziej skomplikowany rodowód, niż wynikałoby to z obiegowych opinii, że wywodzi się głównie z surrealizmu. Wyraźnie było widać, że atrakcyjny, ale dość ilustracyjny charakter prac Salvadora Dali rozmija się z głęboką metafizyką prac Beksińskiego. Z mojej układanki z niezwykłą sugestią ukazała się siła oddziaływania sztuki Beksińskiego. Powaga ascetycznej formy, wyrafinowanej kolorystyki i harmonii, sprawiły, że jego obrazy doskonale zaistniały obok dzieł powszechnie uznanych za wybitne. Uświadomiłem sobie też z radością, że dobrze się stało, iż Beksiński żyje w naszych czasach. W dawnych wiekach bowiem, wielcy malarze tworzyli głównie „na zamówienie”. Teraz, kiedy lepiej znam Beksińskiego-artystę i człowieka, wiem, że nawet najwyższa hierarchia nie byłaby go w stanie zmusić do robienia czegokolwiek „na zamówienie” właśnie. Nade wszystko ceni on sobie swobodę twórczą i wolność, więc jakieś zlecenia tematyczne nie miałyby żadnego powodzenia. Jeśli więc w tych dawnych czasach Beksiński byłby malarzem, to pewnie tworzyłby dla siebie, tak, jak to w zasadzie czyni również obecnie. Fakt, że jego obrazy znalazły powszechne uznanie na pewno go cieszy, choć jest to jeden z tych artystów, który nie idzie na żadne ustępstwa, a już absolutnie nie wobec siebie. Beksiński bowiem w szczególny sposób pojmuje piękno obrazu. Dla niego piękny obraz, jeśli już używamy takiego określenia, to taki, który jest doskonale wykonany. Prawie nigdy w rozmowach nie omawiamy tematu jego prac. Dosyć powierzchowna interpretacja dzieł Beksińskiego opiera się na czysto anatomicznym odczytywaniu elementów budujących ich formę. Dla mnie prace te stanowią odtworzenie rzeźby. Może siła tego malarstwa sprawia, że mniej postrzegam anatomiczny aspekt przedstawianych postaci, a bardziej ich malarskie opisanie. Beksiński, w okresie gdy fantastyczny pejzaż stanowił często temat jego prac, opisywał też sytuację. Coś tajemniczego, zupełnie niezrozumiałego a fascynującego działo się w obszarze i w przestrzeni obrazu. Wytwarzał nastrój trudny do opisania, a jednak czytelny. Malował wtedy szerzej, operując „płaszczyznami koloru”. A były to sąsiedztwa barwne o niespotykanym wysmakowaniu i harmonii.

Wiesław Ochman

Wiesław Ochman – międzynarodowej sławy tenor, śpiewający w spektaklach na wszystkich najlepszych scenach operowych świata. Przez wiele sezonów występował w Metropolitan Opera w Nowym Jorku i w mediolańskiej La Scali, odnosząc jednocześnie sukcesy w Paryżu, Buenos Aires, Moskwie, Wiedniu, Berlinie, San Francisco. Od wielu lat zajmuje się także reżyserią przedstawień operowych. Twórca malarskich pejzaży i portretów, znany kolekcjoner dzieł sztuki, zaangażowany w działalność charytatywną wspierającą rozwój kultury polskiej. Doktor honoris causa swojej macierzystej uczelni, krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej.

Wiesław Banach – dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku, wybitny znawca twórczości Zdzisława Beksińskiego, historyk sztuki, autor licznych artykułów, katalogów i wystaw.

Prof. Władysław Pluta – wykładowca krakowskiej ASP na Wydziale Form Przemysłowych, doświadczony i utytułowany projektant graficzny, autor licznych plakatów, katalogów, opracowań graficznych książek i systemów identyfikacji wizualnej, laureat wielu nagród i wyróżnień.

Dziękujemy za dodanie recenzji
+

Autor nieznany 10-12-2012 01:00

+

Andrzej Osęka, „Gazeta Wyborcza”, 9–11 listopada 2002 r. [Czytajcie a znajdziecie] 09-11-2002 01:00

Czaszki, którym z pustych oczodołów wyrastają gałęzie. Szkielety pokryte pomarszczoną skórą, unoszące się w przestrzeni lub zapadłe w ziemię. Głowa bez twarzy, spękana i spięta żelaznymi klamrami niczym rozpadający się kamień. Kobiety o pełnych wargach i piersiach – a z nimi postaci wyschłe jak mumia, pokryte festonami pajęczyn. Malarstwo Zdzisława Beksińskiego, w którym takie motywy stale spotykamy, wydawać się może zrazu odmianą thrillera, gdzie artysta mnoży upiory i efekty specjalne, by budzić dreszcz. Przypatrując się jednak uważniej jego dziełom, dostrzegamy, że chodzi w nich o coś więcej, coś innego. Beksiński unika stereotypów grozy, jakich często – w malarstwie i w kinie – nie ustrzegli się nadrealiści. Nie ma w jego obrazach brzytew przecinających źrenice, mrowienia się robactwa na ciele ani też szokujących paradoksów formalnych w rodzaju sflaczałych zegarów Salvadora Dalego. Jeżeli coś się wynurza z otworów w czaszce lub z okien zrujnowanego domu – nie będą to groźne węże, lecz rośliny, które są tu znakiem przemijania ludzi i budowli. Ton tego malarstwa jest ceremonialny, kompozycje – statyczne. Akcja rozgrywa się w scenerii symbolicznej, w czasie nieokreślonym, chciałoby się powiedzieć – wiecznym. Oto sponad mgły wyłaniają się ścięte wierzchołki gór; na każdym z nich widać gromadkę ludzi skupionych przy ognisku. Oto wzgórze, zawieszone w przestrzeni niczym balon, a na nim groby i bezlistne drzewa. W zboczu – wejście do lochu, w głębi którego błyska światełko. W gałęziach drzew zaplątany sierp księżyca. Sięgająca nieba ogromna figura kobieca z rozwianymi włosami, które wplatają się w rdzawe chmury, trzyma w ręku zapaloną pochodnię. W przestrzeń malarską wokół niej włączone są dyskretnie znaki i przedmioty sakralne: krzyże, szkaplerze, wota, welon z obrazów Madonny, figurka z uniesionym krzyżem. Myśli błądzą wokół sacrum, cierpienia, nie jest to jednak obraz religijny, nie wygląda również na bluźnierczy. Beksiński swych obrazów z zasady nie komentuje ani też nie nadaje im tytułów. Nie nawiązują one do żadnych konkretnych wydarzeń. Są wyraziste, lecz nigdy jednoznaczne. Artysta buduje je z symboli, aluzji, jak inni budują płaszczyznę z plam barwnych. Pojawiają się motywy znane z mitów i tradycji kultury: samotna łódź na ciemnych falach, ruiny, groby, strzaskane płyty kamienne, spiętrzone skały, ptaki z rozpiętymi skrzydłami, gwiazdy i księżyce. Mimo widocznego niepokoju, stałego wzburzenia wyobraźni artysta – nawet gdy zasypuje widza mnogością figur i przedmiotów – konsekwentnie osadza je w przestrzeni obrazu, nadaje rzeczom porządek, czytelnie różnicuje plany. W świecie malarskim Beksińskiego, w czaszkach, cmentarzach, rumowiskach, rozpoznać można łatwo wątki śmierci i przemijania. Przesłanie tych obrazów nie wyczerpuje się jednak w słowach Eklezjasty: „marność nad marnościami i wszystko marność”. Mamy przed sobą dzieła mocne w ekspresji, solidne w konstrukcji i w pociągający sposób zagadkowe. Nie obwieszczają niczego określonego, artysta stara się z nich raczej krążyć wokół tajemnic bytu – jak go nosi wyobraźnia. Do niedawna wyobraźnia ta materializowała się wyłącznie poprzez malarstwo, rysunek (kiedyś też rzeźbę). Artysta tworzył swe zjawy i uroczyska dotknięciem własnych rąk. Od końca lat 90. Beksiński zaczął posługiwać się w twórczości również elektroniką. Jego prace są nadal patetyczne, wizjonerskie – takie, jak je pamiętamy z dawnych dzieł – lecz widoczna w nich materia chmur, mgieł, fal, ścian, ciała ludzkiego nie zrodziła się na płaszczyźnie płótna. To poskładane odbicia fragmentów rzeczywistości, wzięte z niej przy użyciu aparatu fotograficznego i skanera. Artysta je przetwarza – na tyle, na ile pozwala mu obecna technika komputerowa. W moim odczuciu ma ona wciąż mniejszą siłę niż wyobraźnia artysty. Tkanka „komputerowych fotomontaży” Beksińskiego wciąż jeszcze wydaje mi się nie tak bogata jak materia jego obrazów, nazbyt zimna, jakby przypadkowa. Prawda, że eksperyment – potrzebny widać malarzowi – trwa stosunkowo niedługo. Jest ciekawy, zwłaszcza ze względu na próbę przekraczania granic malarstwa i rzeczywistości. Zjawisku temu przyjrzeć się możemy dokładnie, oglądając nowy, świetnie przygotowany przez wydawnictwo BOSZ album „Beksiński 2”.

+

(TN), „Przekrój”, nr 26 (2975) z 30 czerwca 2002 r. 30-06-2002 12:11

BEKSIŃSKI 2

 

 

Ilekroć za PRL-u udało mi się wyjechać na Zachód, godzinami przesiadywałem w księgarniach, najbardziej zazdroszcząc nie tyle tego, że wszystko można było dostać, ile – albumów o sztuce. Każdemu szanującemu się artyście z nazwiskiem wydano ich kilka albo i kilkanaście, pięknie i z uważaniem. I kiedy trzymam teraz w ręce ósmy albo i dziesiąty z kolei album poświęcony Zdzisławowi Beksińskiemu, myślę, że akurat ten malarz miał wyjątkowe szczęście. Choć nie ma z czego się tak cieszyć – większość wyszła na zachodzie: we Francji, Niemczech, Ameryce. Pan Bogdan Szymanik (…) ma ambicje dorównania na rodzimym gruncie tamtym edycjom. (…) W środku znajdziemy wybór dawnych rysunków węglem z lat 70., potem przegląd ze wszystkich okresów twórczości malarskiej Z.B. aż po ostatnie prace – fotomontaże komputerowe. Coś dla entuzjastów i coś dla wrogów, bo wobec tej sztuki nikt nie pozostaje obojętny. Jeśli marzyłbym o czymś jeszcze, to o porządnym wyborze rysunków – od lat 50. do dziś. Beksiński jest bowiem rysownikiem absolutnie genialnym i każdy gatunek rysowania spośród przezeń uprawianych to klasa mistrzowska sama dla siebie. Może „Beksiński 3”?

+

RFK, „Gazeta Wyborcza”, 31 maja–6 czerwca 2002 r. 31-05-2002 01:00

W 1999 roku nakładem wydawnictwa Bosz ukazał się pierwszy album z reprodukcjami obrazów Zdzisława Beksińskiego. Teraz do księgarń trafiła jego kontynuacja. Niepokojące, fantastyczne budowle, postacie bez twarzy, bez skóry, z dłońmi wyciąganymi w gestach rozpaczy, tracące ludzkie kształty – to motywy dominujące w obrazach Beksińskiego. Obrazach bardzo niepokojących, czasem wstrząsających, z pewnością służących czemuś więcej niż tylko zaspokajanie potrzeb estetycznych.

Tytuły powiązane:

Beksiński 1

Tomasz Gryglewicz

2016

Beksiński 1 miniatura

Wiesław Banach

1999

Beksiński 2 miniatura

Wiesław Ochman

2002

Beksiński 3

Wiesław Banach

2016

Beksiński 4

Wiesław Banach

2017

Beksiński. Malarstwo

Wiesław Banach

2013

Foto Beksiński

Wiesław Banach

2011

Plakat – grafiki Zdzisława Beksińskiego

Zdzisław Beksiński 1929–2005

Wiesław Banach

2012

Zdzisław Beksiński 1929–2005

Wiesław Banach

2016

Zdzisław Beksiński. Opowiadania

Zdzisław Beksiński

2015

aktualności

Anna Szałapak

Z głębokim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci Anny Szałapak, wybitnej artystki krakowskiej, solistki „Piwnicy Pod...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

„Dzieci w PRL-u” to album zawierający niezwykłej urody fotografie dziecięcego świata w okresie PRL-u. Autor zdjęć –...

> więcej

„Mitologia grecka. Leksykon bestii i potworów” autorstwa Bartłomieja Grzegorza Sali przedstawia ponad siedemdziesiąt...

> więcej

«powrót