Człowiek-motocykl i inne opowiadania

Nakład wyczerpany

Przeglądaj książkę
  • Tytuł oryginalny:

    Człowiek-motocykl i inne opowiadania

  • Liczba stron:

    70

  • Liczba zdjęć:

    15

  • Format:

    143 x 205

  • ISBN:

    978-83-7576-177-1

  • EAN:

    9788375761771

  • Numer wydania:

    I

  • Rok wydania:

    2012

  • Język:

    polski

Człowiek-motocykl i inne opowiadania

Wojciech Grabowski  (autor) | Tadeusz Nuckowski  (proj. graf.)

Zawarte w zbiorze opowieści przenoszą Czytelnika w czasie i przestrzeni. W czasie – w lata dzieciństwa autora, okresu, z którego w dorosłym życiu zostają nam poprzecinane „lukami pamięci” wspomnienia – ale za to wspomnienia najsilniejsze i najmocniej poruszające umysł i ciało. I w przestrzeni – w tajemnicze zaułki Przemyśla, miasta na krańcu Polski, pełnego niezwykłości, oryginalnych typów ludzkich, wyolbrzymionego i schulzowsko zdeformowanego ujęciem dziecka.

Piętnaście opowiadań przetykanych widokami miasta wykonanymi techniką przestrzennych fotomontaży ze starych fotografii.

Pobierz PDF

„Z radia Spidola dobiegają piski, jęki, ćwierkania, szumy, charczenia, głosy w najróżniejszych językach, fragmenty piosenek. Tworzy się nowa kompozycja muzyczna, polifoniczny utwór pełen zaskakującego rytmu. Spod tego wszystkiego przebijają ti-ti-ta-ta wystukiwane z pokładów gdzieś daleko płynących statków.

Dziadek wreszcie znajduje, dźwięki porządkują się (w podkładzie wciąż charkoty, piski i szmery) w spokojny, trochę smutny głos spikerki informującej o kolejnych przykładach łamania praw człowieka w krajach bloku komunistycznego. Ciekawe, że Wolną Europę i Głos Ameryki najlepiej odbierają radzieckie radia tranzystorowe. Głowa dziadka opada na poduszkę, zastawia się radiem (leży chudy tułów pod kołdrą i ma radio zamiast głowy) i chłonie te wstrząsające informacje jak najlepszą muzykę relaksacyjną”.

(fragment opowiadania Spidola)

Wojciech Grabowski (ur. 1969) - ukończył Instytut Sztuki Akademii Pedagogicznej w Krakowie i Studium Scenariuszowe Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Reżyser filmów dokumentalnych o sztuce realizowanych w Telewizji Polskiej (m.in. Ekspresjonizm w Polsce, Artes - nadrealiści ze Lwowa, Podróż z Rafałem Malczewskim, cykl Bliskie obrazy). 

Prof. Tadeusz Nuckowski – grafik i projektant graficzny, profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego, wykładowca na Wydziale Sztuki; autor projektów graficznych kilkudziesięciu książek.

Dziękujemy za dodanie recenzji
+

Blog: Literackie skarby 01-04-2015 15:32

Zbiór opowiadań Wojciecha Grabowskiego to literacki powrót do Przemyśla, miasta na wzór schulzowskiego Drohobycza zaklętego we wspomnieniu upalnych sierpniowych popołudni. Miasta pięknego, o czym przekonuje również cykl ilustracji zlepionych ze starych zdjęć przemyskich zaułków i placów. Mgliste i zagadkowe, mozaiki te tworzą doskonałe tło dla równie rozmytych, żyjących własnym życiem i przez lata bujnie rozrosłych wspomnień.

Każdy z nas zna chyba to uczucie, gdy sięga po jakąś książkę i w miarę czytania coraz bardziej odczuwa łączącą go z autorem więź. Podobny sposób myślenia, sposób postrzegania, doświadczania rzeczywistości, podobne przeżycia, myśli, wątpliwości. I dla mnie ta książka okazała się szczególnie ważna, bo poczułam to niemal od pierwszych słów. Te same myśli krążą mi po głowie, te same kwestie spędzają mi sen z powiek.

Autor porusza bowiem już na wstępie kwestię życiowych dokonań, pozostawiania po sobie spuścizny, satysfakcji z własnych działań oraz prozy życia, która wiecznie w tych dążeniach przeszkadza. Lata mijają, świadomość upływającego czasu ciąży coraz bardziej, robi się gorączkowo, tak bardzo się chce, wydawałoby się, że lada chwila uleciałoby się w przestworza, gdyby tylko nie uwieszeni u nóg bliscy. Ale to przecież bliscy, czy można więc narzekać? Czy artysta, choćby w imię twórczej realizacji, ma do tego prawo?

Uciekając od męki tych rozważań we wspomnienia, zanurzając się w nich z ulgą jak w ciepłej kąpieli, autor-narrator przypomina sobie jednak swojego dziadka (a właściwie „dziadzia”, bo za „dziadka” by się obraził). Opisuje tę barwną postać, aby przeżyła choć na kartach książki, ale zaraz potem zastanawia się, czy jest to w ogóle konieczne. Bo dziadek nie żył z poczuciem misji, nie żył tylko po to, by zostać zapamiętanym, ale po prostu żył – i może właśnie o to chodzi.

Może wystarczy być, przechadzać się ulicami w wielkich okularach muchach, w kwiecistym krawacie, w spodniach zawsze wyprasowanych, z parasolem, żeby nikt nie pomyślał, że używa się laski. Być – a nie szarpać się, usiłować tworzyć, próbować zostawić coś po sobie. Być – i niech mnie szanują za to, że jestem (s. 41).

Wspominam o dziadku, centralną postacią tego zbiorku jest jednak Babcia. Przemyski anioł, pod którego skrzydłami schronić można się było przed całym złem i nieczułością świata. W cieple i przyjemnym cieniu tych skrzydeł pączkowały pierwsze marzenia, pierwsze myśli o tworzeniu, ambitne plany. Czasem wręcz absurdalne, jak pomysł z własnoręcznym skonstruowaniem telewizora, zawsze jednak przyjmowane przez mityczną Babcię z wyrozumiałością.

W gruncie rzeczy jednak dopiero z perspektywy czasu miłość ta zostaje w pełni doceniona. W arsenale wspomnień znajdują się bowiem i sytuacje, w których babcina troska wydawała się śmieszna, budziła zażenowanie i wstyd. Jak w chyba najbardziej wzruszającej scenie tej książki: Babcia niechcący zatrzaskuje drzwi od mieszkania, więc mimo walącego z nieba śniegu, w samych kapciach i fartuchu, decyduje się na karkołomne przejście po oblodzonym gzymsie przez balkon sąsiadki. Bo w końcu nic nie jest ważniejsze niż ciepły obiad na stole, gdy wnuczek wróci ze szkoły. Ten zaś, zawstydzony widowiskiem, jakie zrobiła z siebie staruszka, zraniony docinkami gapiów, ma do niej żal i buntowniczo postanawia nie wracać do domu. Krzywi się z zakłopotaniem na darowane mu dowody miłości. 

 

 
Po pierwsze jest więc ta książka rodzajem wyznania, pomnikiem postawionym najbliższym. Po drugie jest również tym, czym było pisanie o dzieciństwie dla Oty Pavla – terapią. Bo narrator (którego mogę chyba swobodnie utożsamiać z autorem) nie ukrywa, że zmaga się z depresją, wątpi w sens życia, jest już wszystkim zmęczony. Powroty do słonecznego Przemyśla to dla niego ładowanie akumulatorów. Tam znajduje motywację, by nadal stawiać czoła codzienności.

Po trzecie wreszcie – to piękna mitologia dzieciństwa i związanych z nim ukochanych miejsc. I tutaj już widać bardzo wyraźną inspirację Schulzem (głęboko podziwianym przez autora, czytanym zresztą po raz pierwszy właśnie w przemyskim mieszkaniu Babci) – w jednej chwili stoimy na zalanej słońcem ulicy, by zaraz w następnej, pod wpływem niewinnych odbłysków światła, wszystko zaczęło falować i tańczyć, zmieniać strukturę, rozpływać się w dłoniach. Rzeczywistość gładko przechodzi w sen, w którym królują cudowne hybrydy na wzór tytułowego człowieka-motocykla, a cały bajkowy, nieprzewidywalny świat chwieje się i drży, gotów do kolejnych przeobrażeń.

Już wiem, jestem tego pewien, że istnieje inny świat. Przebija czasami spod grubej warstwy zwykłej rzeczywistości. Teraz nastąpiło to przebicie, ropiejący wrzód ponurego krajobrazu pękł i wyłoniła się inna przestrzeń, pełna zadziwiających zacieków z wilgotnej ściany mieszkania Babci, ukrytych wśród gęstej roślinności drzwiczek, z tajemniczymi jak znak zapytania, zawijającymi się jak osty klamkami. Ależ nie, to nie są klamki, to falujące błotniki starych samochodów. A może klamki i błotniki na raz? Suną wanderery pasami balkonów, mają opuszczone budy i falują wąsy ich kierowców (s. 34).

Jestem pod wielkim wrażeniem nieokiełznanej wyobraźni autora. Dajcie się mu zaczarować, bo naprawdę warto.


***
Za książkę (ze wspaniałą dedykacją) bardzo dziękuję Autorowi.

***

http://literackie-skarby.blogspot.com/2013/04/wsrod-meandrow-dzieciecej-wyobrazni.html

+

Jacek Bielawa „Nowe książki” 11/2012 04-02-2013 13:09

 

„Niedoszły samobójca zaczyna patrzeć na świat jak dawniej, w mitycznej krainie dzieciństwa. Jego spojrzenie staje się znowu świeże, zdolne do niezwykłych odkryć, a fantazja znosi bariery tworzone przez racjonalizujący, dorosły umysł. Spuszczona z łańcucha myślowych przyzwyczajeń wyobraźnia hasa z iście gombrowiczowskim rozmachem, tworząc kosmos napędzany siłą skojarzeń.

     Jednak, inaczej niż u Gombrowicza, kosmos Grabowskiego nie jest ludzko-ludzkim więzieniem formy, ale cudowną krainą, stworzoną lub „odpomnianą”, by nadać życiu sens. Pomaga w tym postać babci, łącząca w sobie ciepło i dziecięcą fantazję, wywołująca nieraz efekty komiczne, jak podczas desperackiego przechodzenia między balkonami katowickiego bloku. Odnajdywane w zasobach pamięci przedmioty tworzą niezwykłe konstelacje – konstrukty myślowe, będące rzeczywistością i jednocześnie ją objaśniające. Szczupak, namalowany na oknie pulmanowskiego wagonu stojącego na przemyskiej bocznicy, łączy się mocą przedziwnej dziecięcej logiki z harmonijkowym przegubem pociągu, z perforowaną rurą od piecyka gazowego, a także z nitami mostu kolejowego na Sanie. Tarcza księżyca odnajduje pokrewieństwo w twarzy ślepca, zegarze na wieży, pięciozłotówce na muralu reklamującym PKO i w blaszanej miednicy.(...)

     Warto zatem razem pokręcić się z autorem po tym labiryncie (albo pokrążyć po nim na doklejonych „kropelką” muszych skrzydłach), przyłączyć się do minojskiego tańca albo też po prostu się „pokatulkać”. Wtedy być może dostrzeżemy, podobnie jak narrator opowiadania Katedra, „jakieś inne nieziemskie miasto, zanurzone w złotej poświacie”, miasto, w którym natura łączy się w mityczny sposób z wytworami cywilizacji, gdzie nie ma granicy między zoe i bios, świat jest jednorodny i pierwotny(...)”

Tytuły powiązane:

Bruno Schulz

Janusz Odrowąż-Pieniążek

2003

Przemyśl

Adam Bujak

2009

Przemyśl

Marek Horwat

2002

Przemyśl

Marek Horwat

2002

Przemyśl i Pogórze Przemyskie

Stanisław Kryciński

aktualności

Anna Szałapak

Z głębokim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci Anny Szałapak, wybitnej artystki krakowskiej, solistki „Piwnicy Pod...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

„Domowe dania wigilijne i świąteczne” to zbiór 25 tradycyjnych przepisów świątecznych potraw, które może...

> więcej

Tradycja wytwarzania nalewek i likierów praktykowana jest na ziemiach polskich od stuleci. Domowe nalewki i likiery to książka z...

> więcej

«powrót