Bieszczady w PRL-u

Cena:

39.90 zł

  • Liczba stron:

    272

  • Liczba zdjęć:

    147

  • Format:

    165 x 235 mm

  • ISBN:

    978-83-7576-214-3

  • EAN:

    9788375762143

  • Oprawa:

    twarda

  • Numer wydania:

    III

  • Rok wydania:

    2013

  • Język:

    polski

Bieszczady w PRL-u

Krzysztof Potaczała  (autor) | Tadeusz Nuckowski  (konc. graf.)

Zbiór reportaży o Bieszczadach w czasach PRL-u. Prawdziwe, w większości mało znane historie i anegdoty oparte na dokumentach i wywiadach ze świadkami tamtych czasów. Dygnitarze partyjni i łowcy węży, zmiany nazw wsi i zima stulecia, wiece przyjaźni i strajki, tajemnicze mogiły i ośrodki rządowe, pomnik Stalina w Ustrzykach i wysiedlenia mieszkańców Soliny. Polowania, górale i bieszczadzki „pan na włościach” w randze pułkownika. 21 barwnych opowieści splecionych losami nietuzinkowych postaci.


Krzysztof Potaczała – dziennikarz i reporter. Publikuje na łamach prasy regionalnej i ogólnopolskiej. W 2010 roku ukazała się książka „KSU – rejestracja buntu”, za którą otrzymał nagrodę Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Mieszka w Ustrzykach Dolnych.

Prof. Tadeusz Nuckowski – grafik i projektant graficzny, profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego, wykładowca na Wydziale Sztuki; autor projektów graficznych kilkudziesięciu książek.

Dziękujemy za dodanie recenzji
+

Krzysztof Jóźwiak - Uważam Rze Historia 01-04-2015 10:45

+

Wojciech Zatwarnicki, Nowiny 24.pl 31-03-2015 12:43

Ten reporterski zbiór to nierzadko nieznane historie oparte na barwnych wspomnieniach świadków tamtego okresu, uczestników ważnych dla tej części kraju wydarzeń, dodatkowo okraszone odkrytymi na strychach i w piwnicach dokumentami.

- Takiej Polski już nie ma. I takich Bieszczadów już nie ma – pisze Potaczała. – Nie ma też wielu spośród tych, dla których stały się miejscem pracy, przygodą, pojedynkiem z samym sobą i dziką naturą. Zjeżdżali tu za pieniędzmi, ale też za wolnością – żeby się sprawdzić i odnaleźć sens życia. Niezliczona rzesza nazwana bieszczadzkimi pionierami.

Ta książka jest o nich - przedzierających się przez wąwozy, potoki i błoto, moknących w deszczu na rozgrzebanych budowach, marznących zimą w "podszytych wiatrem” barakach. Jest dokumentem o ludzkiej przyjaźni, rywalizacji, marzeniach, sile i słabości.

To również opowieść o dygnitarzach polujących na żubry i niedźwiedzie, o tajemnicach rządowych ośrodków wypoczynkowych, o wymazywaniu z publicznej przestrzeni rdzennych nazw miejscowości. Oraz o tym, jak mieszkańcy przygranicznych terenów Polski i ZSRR bratali się przy wódce na plenerowych wiecach. I jak chłopi w Bieszczadach podnieśli bunt przeciw ludowej władzy organizując słynny na cały kraj protest.

Jest też niniejsza publikacja wspomnieniem górali, stanowiących w latach 60. i 70. nieodłączny element bieszczadzkiej mozaiki, szoferów ciężarówek, którzy niemal nigdy nie prowadzili swoich maszyn na trzeźwo, poławiaczy węży chwytających jadowite gady gołymi rękami, myśliwych zmagających się od lat 50. z nieprzebranymi watahami w ramach ogólnokrajowej akcji tępienia wilków.

Jeden z reportaży przypomina historię zburzenia pomnika Stalina w Ustrzykach Dolnych, inny rozjaśnia mroki banderowskich bunkrów i mogił, kolejny opowiada o grabieży i niszczeniu ocalałej z wojny sakralnej substancji. Wreszcie obszerny rozdział poświęcony jest najbardziej kontrowersyjnej postaci peerelowskiego okresu w Bieszczadach – pułkownikowi Kazimierzowi Doskoczyńskiemu. Skąd pochodził, jaki był w głębi duszy, co dobrego i złego zrobił, co jeszcze zamierzał?

http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120430/IMPREZY01/120439932



 

+

Zuzanna Kołupajło Portal Opętani czytaniem 31-03-2015 12:37

No, no, to jest temat: Bieszczady w PRL-u. Ostatni teren nowego państwa polskiego (jednak za żelazną kurtyną), dzikie – powiedzmy – przestrzenie przyrody, a także przestrzeń przed wojną niezwykle różnorodna etnicznie i kulturowo. Miejsce legendarne i, zupełnie śmiało można powiedzieć, kultowe, do którego to wielu ludzi zjeżdżało: czy to z pewnych przymusów, czy z własnej woli.

Temat, przyznać trzeba całkiem szczerze, dość rozległy. Wydawnictwo Bosz, które wydaje bardzo ładne albumy – również o Bieszczadach, tym razem daje książkę o estetyce surowej, niewysublimowanej, mocno szarej. Jest swojsko, peerelowsko. Jakżeby inaczej.

Zatem: co to za Bieszczady w tej książce? To Bieszczady podszyte ludźmi. Widziane są oczyma pewnego mężczyzny, dziennikarza doświadczonego, reportera oraz autora książki o punkowym zespole KSU. Dużo tu takich tradycyjnie męskich spraw: polityczne pogadanki sekretarzy, prace poza domem i polowania, dużo polowań. 

Na pierwszy rzut oka, a więc gdy się przegląda tak szybko i zachłannie ten – najpewniej – reportaż, widać (ja widziałam) Bieszczady łowcze, a stąd przecież jakoś blisko do ‘złowieszcze’. Ten niepokój czy raczej – te niepokoje bardzo pasują do południowo-wschodniego terenu współczesnej Rzeczypospolitej. Zachwycająca przyroda – to jedno, życie tam – to drugie. Co zrobił człowiek, a przez niego – co zrobiły prawo, nakazy, polityka peerelowskich dygnitarzy, szara rzeczywistość. Polowania, tak szybko i mocno właśnie rzucające się w oczy, nie pozostawiają złudzeń: mam do czynienia z miejscem różnorako uwikłanym w wiele spraw.

A tam, gdzie mnóstwo uwikłań, jest przecież bardzo ciekawie, choć niekoniecznie zawsze łatwo i pięknie. Ta książka nie wikła się jednak zbytnio w mit pięknych i dzikich Bieszczadów, co jest jej znacznym atutem. Opowiada o zakątku Rzeczpospolitej nieco od reszty kraju odseparowanym, głównie ze względów terenowych.

W książce czuć dziennikarską atmosferę: reportażowy zamysł, punktowanie wybranych problemów, malowniczość oddania peerelowskiej sytuacji bieszczadzkiej. Ileż tu się działo! Co za przekręty, drobne nielegale czy ogromne inwestycje z wykorzystaniem darmowej siły roboczej. Bieszczady w PRL-u to książka bardzo ludzka: w tym sensie, w jakim widać całą gamę ludzkich i nieludzkich odruchów, działań społecznych i socjalnych, związków międzyludzkich i górskich samotności.

O czym możesz więc chociażby przeczytać? Jacy pisarze i gdzie bywali w Bieszczadach, jakie książki wówczas powstały. Że kręcono tu filmy, również z udziałem miejscowej ludności. Dlaczego Żydzi, zwłaszcza po wydarzeniach marca 1968 roku, znaleźli tu schronienie. Masz okazję zupełnie niesamowitą zapoznać się z łapaczami wężów, z których na pewno jeden nie dał sobie fotografować twarzy (zacny przesąd, zacny gest). Poczytasz o, dziś już niewyobrażalnych, warunkach w wysokich górach podczas mroźnych i długich zim; że przykładowo niemal setka ludzi, związana ze sobą prześcieradłami, musiała pokonać białe, przeogromne zwały śniegu, idąc do najbliższej miejscowości. Jeśli drzemie w tobie figlarz, możesz go rozbudzić anegdotkami takimi, jak choćby ta o robieniu psikusów właścicielom motorów i motorynek. Poza tym, inaczej być nie może, cały szereg machlojek związany z zasiedlaniem Bieszczadów i z gospodarowaniem nimi; powiedzieć by można: bylejakości i niesprawiedliwości peerelowskie. Są też tematy niezwykle ważne kulturowo, a więc o obecności dawnej i nieobecności współczesnej, peerelowskiej, poprzednich nacji czy mniejszości narodowych. Po których ślady, takie jak miejsca kultu czy cmentarze, burzono. Jakie ślady więc zostały po nich, jak sobie radzono z nimi? Krzysztof Potaczała pisze na stronie 160 tak: A ślady? Ślady przykrył śnieg… Ale co udało się zachować?

Autor, niczym detektyw, odkrywa również kulisy wielkiej akcji przemianowania nazw wsi: na bardziej polskie. Rząd PRL-u wiele miał pomysłów (kuriozalnych) na to, żeby skraść Bieszczadom ich historię i kulturę, a więc wieloetniczność. Potaczała opisuje również pewien bunt chłopski. Wiele opisuje, niemało wszak mieści się na prawie 300 stronach.

Brakuje tu jednak historii jeszcze innych, nie tylko męskich. Bardzo chętnie poczytałabym o pracach i problemach kobiet czy dzieci. Ale czy to zarzut? Nie, raczej czytelniczy niedosyt. Nie da się wszystkiego o poplątanych losach Bieszczadów napisać w jednej książce. A i wszystkiego wyczytać się nie da. Niemniej: czytać warto, zwłaszcza w sezonie wakacyjnym, gdzie okazać się może, iż za tymi wszystkimi pięknymi szlakami, łąkami i widokami kryje się niełatwa historia.

Dobrze byłoby wrzucić i tę książkę do plecaka i przemierzyć z nią, podaję przykładowo, Połoninę Caryńską. Apetyt na Bieszczady będzie jeszcze większy. A słyszałam już niejednokrotnie, że w Bieszczady jedzie się tylko raz w życiu, bo potem – już tylko się do nich wraca.

http://opetaniczytaniem.pl/recenzje/bieszczady-w-prl-u-krzysztof-potaczala.html

+

Portal e-gory.pl 27-03-2015 15:18

Książka pozwala przyjrzeć się specyfice okresu realnego socjalizmu na terenach, na których warunki życia były szczególnie trudne. Tam, jak w soczewce skupiały się wszystkie wynaturzenia i dziwactwa systemu. Z drugiej strony autor książki, mieszkający w Ustrzykach Dolnych reporter Krzysztof Potaczała pokazuje w jaki sposób lokalna społeczność potrafiła stawić czoła trudom codziennego życia oraz opresyjnemu ustrojowi poprzez znajdowanie w nim małych luk i pęknięć.

W jakiej znanej bieszczadzkiej miejscowości stał pomnik Stalina? Jak rządził Bieszczadami pułkownik Doskoczyński? W jaki sposób dygnitarze polowali na niedźwiedzie w górach? Dlaczego wsie zmieniały swoje nazwy i jakie przemiany historyczne można prześledzić w tym procesie? W książce znalazły się też historie o zimie stulecia, łowcach węży, wiecach przyjaźni i strajkach. Można się także dowiedzieć skąd się wzięły tajemnicze mogiły, jak radzono sobie z plagą wilków, przeczytać o ośrodkach rządowych i wysiedleniach mieszkańców Soliny przed budową zapory.

Bieszczady w PRL-u to dwadzieścia jeden barwnych opowieści  splecionych losami nietuzinkowych postaci, spisanych żywym językiem, pozwalających całkowicie zanurzyć się w realiach tamtych czasów. Świetna lektura dla każdego, kto lubi „historie z tamtych lat”, ciekawią go bieszczadzkie dzieje oraz docenia sztukę reportażu. Krzysztof Potaczała wiernie, a zarazem we wciągający sposób przedstawia kluczowe zdarzenia okresu PRL-u opierając się na archiwalnych, lecz mało znanych dokumentach i wywiadach z ludźmi, którzy pamiętają tamte czasy.

Krzysztof Potaczała jest znawcą tematyki Bieszczad, wcześniej wydał książkę opisującą  perypetie subkultury punk w Ustrzykach Górnych w czasach socjalizmu. Otrzymał za nią nagrodę Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

http://www.e-gory.pl/index.php/201206054149/Aktualnosci/Nowosci-wydawnicze/Bieszczady-w-PRL-u-wyd.-Bosz.html

Tytuły powiązane:

Bieszczady

Jerzy Harasymowicz

2008

Bieszczady

Zygmunt Nater

2009

Bieszczady

Zygmunt Nater

2012

Bieszczady

Agnieszka i Włodek Bilińscy

2014

Bieszczady

Tadeusz Budziński

1999

Bieszczady miniatura

Agnieszka i Włodek Bilińscy

2009

Bieszczady miniatura

Tadeusz Budziński

2003

Bieszczady w PRL-u. Część 2

Krzysztof Potaczała

2013

Bieszczady w PRL-u. Część 3

Krzysztof Potaczała

2015

Bieszczadzkie cztery pory roku. Zapiski z Siekierezady

Rafał Dominik

2012

Miniprzewodnik Bieszczady, 2014

Anna Chudzik

2014

Przewodnik Bieszczady, 2014

Paweł Luboński

2014

aktualności

CZARNY WEEKEND

„Czarny weekend” czyli super przeceny na bestsellery wydawnictwa BOSZ: Bestiariusz 1 Bestiariusz...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

„Mitologia grecka. Leksykon bestii i potworów” autorstwa Bartłomieja Grzegorza Sali przedstawia ponad siedemdziesiąt...

> więcej

Album pokazuje wspaniałą twórczość Zofii Stryjeńskiej z wyróżniającą ją dynamiką ujęć, wielobarwnością,...

> więcej

«powrót