Praga w starej fotografii

Cena:

34.90 zł

Przeglądaj książkę
  • Liczba stron:

    112

  • Liczba zdjęć:

    117

  • Format:

    205 x 275 mm

  • ISBN:

    978-83-7576-245-7

  • EAN:

    9788375762457

  • Oprawa:

    twarda

  • Numer wydania:

    I

  • Rok wydania:

    2015

  • Język:

    polski

Praga w starej fotografii

Jerzy Woropiński  (autor) | Elżbieta Wichrowska  (wstęp) | Andrzej Barecki  (proj. graf.)

„Praga w starej fotografii” to wyjątkowy album, stworzony z myślą o wszystkich, którym bliska jest dawna fotografia Warszawy oraz jej praskiej dzielnicy. Album z serii stara fotografia tworzą w większości niepublikowane dotąd zdjęcia warszawskiej Pragi z lat siedemdziesiątych, przedstawiające sceny z życia mieszkańców, ze szczególnym uwzględnieniem Bazaru Różyckiego i Szmulek – legend samych w sobie.

Praga charakteryzowała się specyficzną odrębnością. Przemierzając kolejne ulice, czytelnik dostrzeże obrazy zrujnowanych przez wojnę domów, konne zaprzęgi, składy drewna na opał, mydlarnie pachnące naftą, nieco senne uliczki… Po drugiej wojnie światowej świat pędził ku normalności, dźwigano z ruin stolicę, budowano piękne osiedla mieszkaniowe, tymczasem Praga niczym żywy skansen pozostawała w letargicznym śnie. W szarą codzienność wciskały się odbite na płotach państwowo słuszne hasła w stylu „3 × TAK”, „Precz z mordercami Lumumby”, „Lenin wiecznie żywy” itp. … Oczywiście w niczym nie zmieniało to nastawienia mieszkańców do rzeczywistości, borykających się z trudami dnia wołającego dziecinnymi głosami: chcę jeść, ubrać się, uczyć, bawić… zagłuszającymi dość skutecznie odgórne wytyczne.

Autor niezwykłej urody fotografii, prażanin Jerzy Woropiński, zaprasza do wyjątkowej wędrówki po Pradze, będącej fascynującą, zamkniętą w kadrze, opowieścią ludzkich losów tamtych czasów i miejsca – od niemowlęctwa po starość.

Patronat medialny:

Metro    Nowa Warszawa   RadiodlaCiebieMagazyn Stolica




Dziękujemy za dodanie recenzji
+

Błażej Organisty, Portal: www.fotografuj.pl 23-07-2015 08:57

Praga w starej fotografii

   

Tajemnicza, pełna życia, niebezpieczna – warszawska Praga lat siedemdziesiątych to dzielnica, której nie da się porównać do żadnego innego miejsca na ziemi. Życie jej mieszkańców dokumentował praski fotoreporter Jerzy Woropiński. Kilkaset zdjęć prezentowanych w albumie „Praga w starej fotografii” przywraca obraz prawobrzeżnej Warszawy, który odszedł na zawsze.

 

Praga to jedna z najlepiej zachowanych historycznych części stolicy. W trakcie drugiej wojny światowej dzielnica straciła stosunkowo niewiele, zaledwie kilkanaście procent zabudowy. Mimo że po wojnie błyskawicznie powstawały na Pradze nowe miejsca pracy i osiedla, dzielnica była przez władze zaniedbywana. Przeludnienie spowodowało rozwój przestępczości, pogłębiony jeszcze przez trudności gospodarcze lat siedemdziesiątych. Praga zyskała miano niekochanego dziecka stolicy, z centrum w postaci Bazaru Różyckiego.

To właśnie na Bazarze Różyckiego powstała duża część fotografii Jerzego Woropińskiego. Na słynnym targowisku można było kupić wszystko – ubrania, narzędzia, żywność, zabawki. Wśród tłocznych alejek kwitło życie towarzyskie prażan. Wśród nawoływań opatulonych chustami przekupek, można było usłyszeć najnowsze plotki.

 

Jerzy Woropiński uwiecznił wnętrza praskich domostw, pozostałości przedwojennych fabryk oraz ruch uliczny, którego równoprawnymi uczestnikami ciągle jeszcze były konie. Chętnie fotografował architekturę dzielnicy – otoczone kamienicami podwórka wraz z ich charakterystycznymi kapliczkami, pod którymi w Boże Ciało zatrzymywały się procesje.

 

Przede wszystkim fotoreporter sportretował prawdziwych prażan: spieszących się dorożkarzy, gołębiarzy, kobiety wracające z zakupów, lokalnych rzemieślników. Na zdjęciach „Pragi w starej fotografii” zobaczyć można zarówno zapracowane zakonnice prowadzące Dom Opieki Społecznej przy Kawęczyńskiej, jak i roześmiane praskie dzieci: dziewczyny z kółkami hula-hoop i chłopaków z procami.

 

Jerzy Woropińskito prażanin, fotograf, urodzony w 1948 roku w Warszawie. Pracował m.i n. jako fotoreporter dla Polskiej Agencji Interpress, redakcji „Tygodnika Kulturalnego”, „Magazynu Rodzinnego”, „Prawa i Życia”. Współpracował także z National Geographic, Krajową Agencją Wydawniczą, Biurem Promocji m. st. Warszawy. Jest autorem licznych zdjęć dawnej stolicy oraz laureatem wielu konkursów fotograficznych. Jego najnowsza publikacja kosztuje niespełna 35 złotych.

 

http://www.fotografuj.pl/News/Praga_w_starej_fotografii/id/9327

+

Portal: www.warszawa.wyborcza.pl 22-07-2015 15:35

Szemrana Praga we wspomnieniach i albumie

 

Jerzy Woropiński "Praga w starej fotografii" (materiały prasowe)

Warszawska Praga nie cieszyła się po wojnie dobra opinią. Kiedyś rzemieślnicza, krótko po wojnie pełniąca funkcję stolicy Polski, od lat 50 XX w. popadała w coraz większe zaniedbanie.

 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

 

Praga tych lat miała zapijaczoną mordę i majcher za plecami. Była dzielnicą dokerów i rzecznych wilków z Portu Praskiego, meliniarzy z Brzeskiej, handlarzy z Różyca, bab z wiadrami pełnymi pyz oraz całych zastępów biznesmenów od lewych interesów i typów spod ciemnej gwiazdy. Tej Pragi już nie ma. Wyjęta spod prawa, niebezpieczna, fascynująca - taka była co najmniej po schyłek lat 70.

A jak jest dzisiaj? O obrazie prawobrzeżnej Warszawy kiedyś i dziś opowie we wtorek 30 czerwca autor książki "Praga w starej fotografii" Jerzy Woropiński - prażanin, fotoreporter, laureat licznych nagród fotograficznych. Spotkanie odbędzie się w Muzeum Warszawskiej Pragi przy Targowej 50/52.

Pełna fotografii książka to kolejny warszawski album opublikowany przez wydawnictwo BOSZ.

 

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,18273167,Szemrana_Praga_we_wspomnieniach_i_albumie.html



+

Portal: www.5kilokultury.pl 22-07-2015 15:31

Warszawska Praga w starej fotografii

 

Tej Pragi już nie ma. Wyjęta spod prawa, niebezpieczna, fascynująca – taka była w latach siedemdziesiątych. A jaka jest dzisiaj? O obrazie prawobrzeżnej Warszawy kiedyś i dziś we wtorek 30 czerwca w Muzeum Warszawskiej Pragi opowie autor książki „Praga w starej fotografii” – Jerzy Woropiński. Album pojawi się w sprzedaży już na początku lipca.

 

Ta część Warszawy w trakcie wojny uległa stosunkowo małemu zniszczeniu, jednak zaniedbania władz doprowadziły do szybkiego rozwoju przestępczości. Obraz powojennej Pragi, widoczny na fotografiach Woropińskiego, jest pełen odrapanych kamienic, zabitych deskami okien i bazarów, po których przechadzają się praskie przekupki. W ciemnych bramach można dostać wszystko, ale też wszystko stracić. Na tle zdewastowanych budynków toczy się barwne, codzienne życie. Tłumy na Bazarze Różyckiego wymieniają najnowsze plotki, sprzedawcy rozkładają towary, na praskich podwórkach bawią się dzieci. Czasem nawet ktoś uśmiechnie się do obiektywu.

 

http://5kilokultury.pl/warszawska-praga-w-starej-fotografii/

+

Piotr Wróblewski, Portal: www.mmwarszawa.pl 21-07-2015 15:43

Ci ludzie muszą doszlusować do cywilizacji

 

Fotograf i prażanin, Jerzy Woropiński, wydał album „Praga w starej fotografii”. Rozmawialiśmy z autorem o życiu mieszkańców dzielnicy, o ponurych twarzach przechodniów i niebezpiecznych sytuacjach, które towarzyszyły fotografowi podczas pracy.

 

Urodził się Pan w Warszawie.
Tak, na Pradze.

 

Ale w pewnym momencie wyprowadził się Pan stamtąd.
Gdy chciało się ukierunkować swoje życie jakoś lepiej, trzeba było uciekać. Nie można było ostentacyjnie zachować się inaczej niż wszyscy dookoła. Musiałem się z tymi ludzi zbratać, bo inaczej dostałbym po mordzie. To taki miejscowy koloryt.

 

Jak bardzo zdjęcia z albumu „Praga w starej fotografii” mają związek z Pana wspomnieniami dotyczącymi tej dzielnicy?
Gdybym nie znał tego środowiska i nie wiedział, kiedy uciec, to bym tych zdjęć nigdy nie zrobił. Wiedziałem, kiedy ktoś patrzy mi w oczy. Domyślałem się też, czy mogę zrobić krok dalej, czy nie. Można to porównać do polowania. Z tym, że myśliwy wchodzi w środek tłumu. Przebierałem się, żeby wtopić się w środowisko.

 

Zdarzały się niebezpieczne sytuacje?
Oczywiście. Udawało mi się wyjść z tego cało, ale były chwile, gdy ktoś zauważał, że robię zdjęcia. Trzeba było albo się uśmiechnąć, albo zgrywać idiotę. Zabawa skończyła się, gdy usłyszałem za swoimi plecami, spokojne i bardzo stanowcze słowa: „spier***** stąd!” Nie wiedziałem nawet kto to powiedział. „Już wychodzę” - rzuciłem w powietrze. W odpowiedzi wybrzmiało: „no, czekam”. Od tej chwili nie pojawiłem się na Bazarze Różyckiego przez kilka lat. Wiedziałem, że fotografując, naruszyłem ich przestań.

 

Ostatnio dyrektor Muzeum Warszawskiej Pragi powiedziała, że teraz wszystkie drogi prowadzą na Pragę. Tam podobno szuka się autentyczności.
Od kilku lat jest to bardzo modne miejsce. Ludziom wydaje się, że zamieszkają tam i zintegrują się z lokalną ludnością. Ja znam to środowisko od urodzenia i wiem, że tak się nie stanie. Przyjezdni będą tolerowani, jednak nigdy się nie zintegrują. Prażanie są zakorzenieni w tej dzielnicy od kilku pokoleń. Ich przodkowie mieszkali tam jeszcze wtedy, gdy Szmulki i Praga były poza jurysdykcją policyjną.

 

To znaczy, że po prawej stronie Wisły jest gorsza część Warszawy?
Bardzo łatwo przypinać Pradze łatkę, mówić że tam są źli ludzie i złodzieje, że to gorsza strona Warszawy. To prawda. Warto jednak pamiętać, że ich zachowanie zostało wypracowane przez warunki, w których żyli. Musieli życie pazurami wyrywać!

 

We wstępie do książki, Elżbieta Wichrowska pisze, że twarze ludzi na Pradze są odrapane jak te kamienice. Zgadza się Pan tam z tym stwierdzeniem?
Uważam, że to niezbyt sympatyczne porównanie dla bohaterów mojego reportażu. Myślę, że bardziej pasowałaby metafora: „Stara kobieta przejechana przez życie jak przez złego kierowcę”. Właśnie tacy są bohaterowie mojej powieści fotograficznej. Oni nie mają wyjścia. Muszą żyć tam, gdzie się urodzili. Nie przeskoczą rzeczywistości. Nie wyjadą nigdzie. Mają mentalność przystosowaną do tego miejsca i muszą z tym żyć.

 

To bardzo ponura rzeczywistość...
Proszę spojrzeć, ci ludzie się w ogóle nie uśmiechają.

 

Zdjęcia zostały wykonane ponad 40 lat temu. Myśli Pan, że teraz coś się zmieniło?
Mentalność tych ludzi jest taka sama. Choć czasem są bardzo inteligentni, to wewnętrznie tacy sami. Przestały ich otaczać mury, zamieniono je na szkło, ale ta piękna architektura nie pasuje do tych ludzi.

 

Z wierzchu nowe budynki, ale wchodząc w głąb widzimy obraz podobny do tego, z lat 70.
Właśnie. Fasadę się odnawia, a na resztę niestety nie ma pieniędzy.

 

Pamiętam, gdy pierwszy raz wybrałem się na Bazar Różyckiego. Miałem wtedy wrażenie, że czas się tam zatrzymał.
Zdjęcia bazaru mogłyby być spokojnie zrobione 100 lat temu. Tam nic się nie zmieniło.

 

Pamięta Pan spotkania z ludźmi, którzy są na fotografiach?
Na ulicy Radzymińskiej, starszy pan, chodzący na protezach, dźwigał kubeł z wodą. Podszedłem do niego i powiedziałem, że pomogę. Wtargałem mu to na pierwsze piętro kamienicy i znalazłem się w środku mieszkania. To byli fajni ludzie. Zaproponowali, żebyśmy się napili. Co prawda nie napiliśmy się, ale porozmawialiśmy i zrobiliśmy zdjęcia.

 

Rozmawiał Pan z większością bohaterów reportażu.
Tak, nie wszyscy mnie ganiali. Wielokrotnie byłem zapraszany do mieszkań. Ludzie żyją tam w koszmarnych warunkach. Bez wody, bez kanalizacji. Jeden facet miał świadomość swojej godności w tym poniżeniu. Czuł, że go fotografuję i mam na zdjęciach, jak on się chowa za psem. Nie mogłem sobie darować tego zdjęcia.

 

Myśli Pan, że Praga się kiedyś zmieni?
Mam taką nadzieję. Ci ludzie muszą doszlusować do cywilizacji. Spójrzmy na te religijne zdjęcia. Wszyscy są zniewoleni. Ich jedynym mentalnym ratunkiem jest wiara, że potem będzie im lepiej.

 

http://www.mmwarszawa.pl/artykul/jerzy-woropinski-ci-ludzie-musza-doszlusowac-do-cywilizacji,3438343,artgal,t,id,tm.html

+

Sylwia Chutnik, Portal: www.warszawa.wyborcza.pl 21-07-2015 15:30

Czarno-biały świat Pragi na zdjęciach sprzed lat

 

- Dzielnica niewiele się zmieniła, chociaż metro miało wreszcie zbliżyć ją do Śródmieścia. Warto więc pamiętać też o tym, gdy patrzy się w oczy ludziom ze starych fotografii Woropińskiego - pisze w felietonie Sylwia Chutnik.

 

Kiedy kilka miesięcy temu zmarł legendarny fotoreporter Warszawy Zbyszko Siemaszko, portale społecznościowe zaroiły się od jego zdjęć. Były na nich w dużej mierze scenki rodzajowe, migawki z ulicy i obyczajowe historie. A to kobiety stojące przy warzywniaku, a to panorama centrum z tłumem przechodniów. Każde z tych zdjęć zatrzymywało przeszłość i kadrowało ówczesną rzeczywistość. Możemy z niej teraz czytać, interpretować ją, wpatrywać się w detale. Strój, sposób trzymania torby, uliczny handel i powojenne ruiny.

 

Prawdziwe oblicze Pragi-Północ
 

Podobnie jest przy oglądaniu albumu "Praga w starej fotografii", który właśnie ukazał się w wydawnictwie Bosz. Prezentuje on zbiór zdjęć zrobionych ponad 40 lat temu przez Jerzego Woropińskiego. To fotograf pochodzący z Pragi, i to wydaje się bardzo ważną informacją, ponieważ większość zdjęć to portrety robione z dość bliskiej perspektywy. Wyobrażam sobie, że taka metoda byłaby dość niebezpieczna dla osób spoza dzielnicy: nieznających meandrów podziału na swoich i obcych. Jestem daleka od egzotyzacji prawego brzegu, pisałam zresztą kilka razy o traktowaniu prażan jak innego gatunku, a sama staram się respektować prywatne terytoria, kiedy oprowadzam wycieczki po Brzeskiej czy Ząbkowskiej. I chociaż korci mnie zajrzenie do okien na parterze czy wejście w bramę, to jeśli widzę w niej mieszkańców - rezygnuję.

Woropiński też tak robił. W wywiadzie udzielonym po wydaniu albumu wspominał, że kilka razy zdarzało mu się usłyszeć nieprzyjemne słowo, gdy kręcił się z aparatem np. po Bazarze Różyckiego. Mimo wszystko udało mu się stworzyć genialne portrety ludzi, którzy patrzą się w stronę obiektywu wzrokiem świdrującym i pewnym. Kilka razy złapałam się na tym, że nie wytrzymywałam tego spojrzenia i szybko przerzucałam kartkę. Czułam się tak, jak kiedyś przy oprowadzaniu turystów w okolicach Targowej. W uniesieniu opowiadałam o podwórkowej kapliczce i w pewnym momencie poczułam na sobie wzrok dwóch pań wyglądających przez okno. Patrzyły tak, jakby miały ochotę zapytać, czy może jeszcze szanowna pani życzy sobie zobaczyć ich pranie rozwieszone między trzepakiem a ławką. A może jeszcze pokazać dzikie zwierzęta w klatce i babę-dziwo?
 

Speszyłam się wtedy. Podobne wrażenie miałam przy oglądaniu zdjęć pana Jerzego. Jak on wytrzymywał taki wzrok? Choćby ten uwieczniony w serii zdjęć z podwórek, gdzie dzieciaki skaczą w klasy lub budują coś z gałęzi. Patrzą trochę z zaciekawieniem, ale niepewność maskują cwaniactwem. Jakby chciały powiedzieć: "No i co, teraz już wiecie, jak to u nas bywa?".

 

Praga oko w oko
 

Są też zdjęcia budynków, które na szczęście zostały odremontowane współcześnie. Inaczej pewnie dawno już by runęły. Stoją wrośnięte w pierzeję sąsiednich kamienic, dźwigają na sobie szyldy spółdzielni Społem i punktów usługowych. Są jak pocztówka z przeszłości wysłana do nas zza Wisły. Pełno na niej starszych ludzi. Zamyślonych, siedzących w spokoju. Ich, w przeciwieństwie do budynków, już z nami nie ma. Choćby tych państwa prezentujących wnętrze swojego mieszkania, czy raczej izby. Niewiele się ono różni od tych, które obecnie są pozbawione prądu czy wody. Przecież jakiś czas temu rzeczniczka urzędu Pragi-Północ poinformowała, że ok. 2 tys. lokali nie ma własnej ubikacji. I tu dzielnica niewiele się zmieniła, chociaż metro miało wreszcie zbliżyć ją do Śródmieścia. Warto więc pamiętać też o tym, gdy patrzy się w oczy ludziom ze starych fotografii Woropińskiego.

 

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,18325288,czarno-bialy-swiat-pragi-na-zdjeciach-sprzed-lat-felieton-chutnik.html

+

Portal: www.label-magazine.com 21-07-2015 15:24

Praga sprzed lat

 

„Praga w starej fotografii" autorstwa Jerzego Woropińskiego to fascynująca podróż przez niebezpieczne i tajemnicze ulice prawobrzeżnej części Warszawy. Kto był na Pradze w latach 70tych wie, że ciężko jest oddać atmosferę tego miejsca, opowiedzieć jego gwar. Powojenna Praga była złowroga, ale jednocześnie tętniła życiem. Jedynie dzięki dokumentacji Woropińskiego możemy jeszcze zobaczyć miejsce, o którym pisali w swoich książkach Wiech, Nowakowski, czy Tyrmand. Praga to jedna z najlepiej zachowanych historycznych części stolicy. W trakcie drugiej wojny światowej dzielnica straciła stosunkowo niewiele, zaledwie kilkanaście procent zabudowy. Mimo że po wojnie błyskawicznie powstawały na Pradze nowe miejsca pracy i osiedla, dzielnica była przez władze zaniedbywana. Przeludnienie spowodowało rozwój przestępczości, pogłębiony jeszcze przez trudności gospodarcze lat siedemdziesiątych. Praga zyskała miano „niekochanego dziecka stolicy”, z centrum w postaci Bazaru Różyckiego. Jerzy Woropiński uwiecznił wnętrza praskich domostw, pozostałości przedwojennych fabryk oraz ruch uliczny, którego równoprawnymi uczestnikami ciągle jeszcze były konie. Chętnie fotografował architekturę dzielnicy – otoczone kamienicami podwórka wraz z ich charakterystycznymi kapliczkami, pod którymi w Boże Ciało zatrzymywały się procesje. Przede wszystkim fotoreporter sportretował prawdziwych prażan: spieszących się dorożkarzy, gołębiarzy, kobiety wracające z zakupów, lokalnych rzemieślników. Na zdjęciach „Pragi w starej fotografii” zobaczyć można zarówno zapracowane zakonnice prowadzące Dom Opieki Społecznej przy Kawęczyńskiej, jak i roześmiane praskie dzieci: dziewczyny z kółkami hula-hoop i chłopaków z procami.

 

 

http://label-magazine.com/praga-sprzed-lat-ezp-3946.html

+

Cezary Polak, Portal: m.warszawa.wyborcza.pl 21-07-2015 14:30

Praga z czasów PRL? Na takie zdjęcia czekałem

Życie stolicy toczy się prawie wyłącznie w lewobrzeżnych dzielnicach. Na wschód od Wisły jest tylko wielki stadion ziemny, a w sąsiedztwie stoi wieżowiec mieszkalny z nigdy nieużywanym lądowiskiem dla helikopterów na dachu. Jest jeszcze kilka bloków, dom towarowy, park z jeziorkiem i zoo...

 

Nie ma żadnych kościołów - nawet górującej przez kilka dekad nad okolicą katedry św. Floriana. Taki portret prawobrzeżnej Warszawy kolportowały władze PRL-u w wydawanych w wielotysięcznych nakładach albumach fotograficznych.
 

Wiem, co mówię, bo mam pokaźny zbiór tych publikacji. Za najcenniejszy egzemplarz uważam skromny album Zbyszka Siemaszki. Na wysmakowanych czarno-białych zdjęciach zmarły w tym roku reporter utrwalił prawie wyłącznie lewobrzeżną Warszawę. Ale na jednym ze zdjęć zatrzymał w kadrze fragment ulicy Targowej - od wylotu Ząbkowskiej w stronę Świerczewskiego (dziś aleja "Solidarności"). Sądząc po strojach przechodniów, nacisnął spust migawki na przełomie lat 50. i 60.
 

To zdjęcie jest jak z innej rzeczywistości. Na pozostałych oglądamy pocztówkową Warszawę - sklepy z wysublimowanymi neonami, pnące się ku niebu mrówkowce, odbudowane zabytki i równe chodniki wydeptywane przez zrelaksowanych spacerowiczów. Na praskiej fotografii mamy ruch i rejwach zupełnie inny. Babina w chustce sprzedaje owoce wprost z dwukołowego wózka. Co kilka kroków mobilne kramiki zaparkowały inne handlarki. Kilka metrów dalej stoją kioski z mydłem i powidłem. W pierwszym z brzegu mają pewnie w ofercie kapustę lub ogórki kiszone albo śledzie, bo w opartej o ścianę drewnianej beczce nie przechowują przecież wina. Między autami zatrzymał się wóz konny załadowany skrzynkami. Na chodnikach mrowisko ludzi w obszernych prochowcach. Scenografię uzupełniają mury przedwojennych kamienic z podziurawionymi ścianami i tradycyjne latarnie pastorały. Nad dachami górują cebulaste kopuły cerkwi Marii Magdaleny. Siemaszko nie starał się zamaskować świątyni, jak nakazywano wtedy fotografom. Wygląda wręcz, że starał się wyeksponować kościół.
 

Wspominam dorobek Siemaszki, bo ukazał się właśnie album o podobnym autentyzmie i jeszcze większej sile rażenia. Autorem zdjęć jest Jerzy Woropiński, fotoreporter agencji Interpress i magazynu "National Geographic". Ten eksprażanin z dwudziestoletnim stażem mieszkania na Szmulkach, niespełna czterdzieści lat temu wrócił w rodzinne okolice. Fotografował rejony, w które wówczas mało kto się zapuszczał. W mediach nie było zapotrzebowania na reportaże z szemranej i obcej ideologicznie dzielnicy. Poza tym wycieczka tam groziła bliskim spotkaniem z chłopakami z miejscowej ferajny, którzy skroiliby frajera ze sprzętu, portfela i kurtki, a na odchodne dołożyli po twarzy. Woropiński wiedział, jak wyjść z opresji cało. Udawał, że chce sprzedać aparat, co wówczas w okolicy nie wzbudzało podejrzeń, mimo że proponował transakcje nie tylko na bazarze Różyckiego, ale także na ulicach Starej i Nowej Pragi oraz Szmulek. Wypracował autorską technikę - robił zdjęcia ukradkiem, nie patrząc w obiektyw, "z biodra", jak mówi.
 

Na niepozowanych zdjęciach utrwalił prażan w codziennych zmaganiach z rzeczywistością. Nie stworzył galerii praskich typów, lecz reportaż o życiu dzielnicy - enklawy wolnego handlu oraz interesów wymykających się państwowej jurysdykcji. Bohaterami opowieści Woropińskiego są ludzie, ale każdemu, kto interesuje się dziejami warszawskiej architektury, też mocniej zabije serce. Wielu miejsc z jego zdjęć już nie ma. Ząbkowska w okolicach Brzeskiej wygląda zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy Woropiński szlifował jej bruk. Dostał nawet wówczas propozycję publikacji, ale pod warunkiem, że przeplecie materiał kolorowymi zdjęciami nowych inwestycji. Zrezygnował i odłożył fotografie do lamusa. Na upublicznienie zdjęć niepocztówkowej Pragi zdecydował się dopiero teraz, po prawie czterech dekadach. Warto było czekać.

 

http://m.warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,106541,18332048,praga-z-czasow-prl-na-takie-zdjecia-czekalem.html

+

Agnieszka Kalus, Portal: www.ksiazki.onet.pl 21-07-2015 13:55

Opowiedzieć Pragę. "Praga w starej fotografii" - album zdjęć Jerzego Woropińskiego

 

 „Niełatwo jest opowiedzieć Pragę”. Właśnie te słowa otwierają wstęp napisany przez Elżbietę Wichrowską. Trudno się z nimi nie zgodzić.

 

Dzielnica, która nie ucierpiała podczas wojny, tak jak lewobrzeżna część miasta, przez chwilę rozkwitała, by wkrótce zostać niemal zapomnianą przez włodarzy. Czas zatrzymał się tam na długie lata. Jerzy Woropiński na jednym z kadrów utrwalił scenę, na której kilka starych kobiet przycupnęło na płytach chodnikowych ułożonych pod ścianą jakiegoś sklepu. W pierwszej chwili można odnieść wrażenie, że odpoczywają przy budowie powstańczych barykad. Gdyby nie objawy nowoczesności lat siedemdziesiątych w postaci fiatów czy polonezów, można by pomyśleć, że z bram zniszczonych kamienic wyłonią się hitlerowcy. Z drugiej strony to właśnie na praskim Bazarze Różyckiego można było kupić nowoczesne, modne towary z zachodu. To tam był największy „salon mody” gdzie za kilka przeciętnych pensji można było kupić prawdziwe, markowe jeansy, czy sportowe buty z trzema paskami.

 

Ale Praga to też miejsce gdzie łatwo było stracić portfel, czy „kawałek zdrowia”, dlatego też nie była dzielnicą lubianą. Przez wielu uważana za gorszą. Woropiński zagłębił się w ten swoisty mikrokosmos ze swoim aparatem, utrwalając życie dzielnicy i jej mieszkańców. Pokazuje Pragę prawdziwą, bez upiększeń. Fotografuje stojącego na dachu gołębiarza czekającego na powrót ptaków, chłopaka strzelającego z procy, czy konne wozy jeżdżące po ulicach. Przedstawia nam te rejony, gdzie nikt o zdrowych zmysłach nie wyjąłby aparatu. To smutne zdjęcia i nie chodzi tu tylko o obdrapane, nieodnowione po wojnie budynki. Ten smutek bije z ludzi, przedwcześnie postarzałych, steranych, z życiorysem wypisanym na twarzach. Z ponad stu dwudziestu zdjęć tylko dwa ukazują uśmiechających się do obiektywu dorosłych ludzi.

 

Wykonanie tych fotografii kosztowało autora dużo pracy, dlatego cieszy, że nie pozostały one tylko w archiwum.

 

 

http://ksiazki.onet.pl/recenzje/opowiedziec-prage-praga-w-starej-fotografii-album-zdjec-jerzego-woropinskiego/xyyd91#.Vapq46kTPLU

+

Portal: www.kultura.dziennik.pl 21-07-2015 13:46

Tak wyglądało codzienne życie na powojennej Pradze

 

Powojenna Praga, choć była dzielnicą Warszawy, stanowiła odrębny świat. Życie tam toczyło się innym rytmem i kierowało się odmiennymi zasadami. I choć dzielnica cieszyła się złą sławą, to miała swój niepowtarzalny klimat, który znakomicie oddają fotografie zawarte w książce Jerzego Woropińskiego "Praga w starej fotografii".

 

„Niełatwo jest opowiedzieć Pragę” - ostrzegają autorzy książki. Dzielnica nigdy nie cieszyła się dobrą sławą. Odrębna od reszty miasta, mimo upływu lat nadal zachowuje swój specyficzny „mikroklimat”.

Ta część Warszawy w trakcie wojny uległa stosunkowo małemu zniszczeniu, jednak zaniedbania władz doprowadziły do szybkiego rozwoju przestępczości.

 

Obraz powojennej Pragi, widoczny na fotografiach Woropińskiego, jest pełen odrapanych kamienic, zabitych deskami okien i bazarów, po których przechadzają się praskie przekupki. W ciemnych bramach można dostać wszystko, ale też wszystko stracić. Na tle zdewastowanych budynków toczy się barwne, codzienne życie.

 

Tłumy na Bazarze Różyckiego wymieniają najnowsze plotki, sprzedawcy rozkładają towary, na praskich podwórkach bawią się dzieci. Czasem nawet ktoś uśmiechnie się do obiektywu.

 

Autorem publikacji jest Jerzy Woropiński, prażanin, fotoreporter, laureat licznych nagród fotograficznych. Pracował m.in. dla Polskiej Agencji Interpress, National Geographic czy Biura Promocji Miasta Warszawa. O fenomenie warszawskiej Pragi porozmawiają z autorem Elżbieta Wichrowska – literaturoznawca, autorka książki „Na Pragę nie wrócę” oraz Cezary Polak – ceniony dziennikarz, miłośnik warszawskiej Pragi.

 

Książka "Praga w starej fotografii" ukazała się nakładem Wydawnictwa BOSZ.

 

http://kultura.dziennik.pl/ksiazki/zdjecia/494124,1,galeria-zdjec-z-pragi-z-ksiazki-praga-w-starej-fotografii-jerzy-woropinski.html

+

Portal: www.metrowarszawa.gazeta.pl 21-07-2015 11:45

Nienawidziłem Pragi

 

Jerzy Woropiński urodził się na Pradze, a dokładnie na ulicy Grajewskiej. - W czasie okupacji Niemcy zabrali mojej rodzinie dom i przenieśli do lokum na Pradze, gdzie toczyło się naprawdę koszmarne życie - opowiada.

Fotograf spędził na Grajewskiej 20 lat. Gdy tylko nadarzyła się okazja, uciekł na drugą stronę Wisły. - Nie cierpiałem Pragi. Nie pasowałem tam, gdybym miał zostać, musiałbym żyć tak jak pozostali. A to nie wchodziło w grę - mówi. - Przeniosłem się na Żoliborz i zacząłem pracować w agencji fotograficznej Interpress - dodaje.

Szybko okazało się, że umiejętności fotograficzne młodego chłopaka znacznie odbiegają od tych prezentowanych przez jego kolegów z agencji.

- Musiałem się doszkolić, więc zadałem sobie trudny temat - Pragę - mówi. - Dlaczego trudny? Bo jeszcze nikt nigdy nie robił tam zdjęć. Fotoreporterzy nie jeździli na Pragę, bo nie było takiej potrzeby. W tych czasach chwalono się rzeczywistością, a nie pokazywano obdrapane mury, biednych ludzi, nędzę. A tam nic, tylko bieda - dodaje.

Nikt w dobie socrealizmu nie zamówiłby takich zdjęć od młodego szkolącego się dopiero fotografa. - Potrzebowałem szybkiej lekcji, Praga wydawała się idealna. Z tą szemraną dzielnicą nie rozstałem się przez kolejne pięć lat - opowiada.

- Jeździłem tam, robiłem zdjęcia, a potem szybko stamtąd uciekałem. Za długo swojej twarzy nie można było na Pradze pokazywać - opowiada Woropiński. Fotograf musiał wymyślić jakiś sposób, aby aparatem nie "prowokować" swoich bohaterów. - Gdybym miał tam normalnie robić zdjęcia, to bym nie przeżył. Więc jak sfotografować bazar pełen ludzi, którzy zdecydowanie nie życzą sobie, żeby robić im zdjęcia? Udawałem, że chcę sprzedać aparat. Podawałem jednak taką cenę, że tym, którzy mieli chrapkę na moje cenne narzędzie pracy, od razu miny rzedły. W ten sposób aparat na zawsze został przy mnie - opowiada.

 

Fotograf przyznaje, że kilka osób było zainteresowanych zakupem jego sprzętu. - Pytali się, skąd taka wygórowana cena? Mówiłem, że to pamiątka po babci. Nikt nie drążył tematu. Na Bazarze można było sprzedawać wszystko i za ile się chciało. Nawet, jeśli mieli mnie tam za głupka, to nikomu nigdy nie przyszłoby do głowy, żeby mnie stamtąd wyrzucić - śmieje się.

 

Jerzy Woropiński sprzęt trzymał nigdy nie przy twarzy, ale zawszy na brzuchu - robił zdjęcia z tzw. "biodra". - Długo ćwiczyłem tę metodę. Sprzęt nie był tak prosty jak dziś, nie było autofocusa, musiałem wyćwiczyć perspektywę, ustawianie głębi ostrości - opowiada.

 

Woropińskiego na Pradze tolerowano, jak twierdzi fotograf - to wszystko zasługa jego osobowości. Co nie znaczy, że mógł on się tam czuć jak "swój". - W dzielnicy grasowały różne bandy złodziei, gdy szedłem tam po raz kolejny, już mniej więcej rozpoznawałem, kto jest kim. Kiedyś natknąłem się na takiego jednego mafiosa praskiego. Gdybym tylko mógł, z każdej strony bym go obfotografował. Ale się nie odważyłem. Wiedziałem, że jeśli wykonam jakiś niefortunny ruch, to już po mnie. Popatrzyłem na niego, on na mnie, udałem idiotę, że niby się rozglądam i poszedłem - opowiada fotograf.

Mężczyzna, jak twierdzi Woropiński, handlował skradzionym towarem. - Stał na skrzyżowaniu alejek i czekał. Po kilku chwilach zjawiały się jakieś drugorzędne złodziejaszki i przynosiły mu towar. Potem przychodził ktoś inny i zabierał, to co tamci przynieśli, ze sobą. A główny dowodzący stał i czekał na kolejną dostawę - opowiada fotograf.

Woropiński, wybierając się na Pragę kierował się podstawową zasadą. - Jak się bałem, nie szedłem. Ludzie tam mieszkający, zwłaszcza ci z Bazaru, mieli nieprawdopodobny instynkt. Gdyby wyczuli, że się boję, rzuciliby się na mnie jak wilki. Człowiek promieniuje strachem. Jeśli się boisz, lepiej nie szarżować - opowiada.

 

Fotograf nie rozmawiał z bohaterami swoich zdjęć, choć, jak przyznaje, zdarzyło mu się zostać przez kogoś zaczepionym. - Niektórzy zapraszali mnie do siebie do mieszkania. Pomagałem im coś wnieść do środka i zostawałem, robiłem zdjęcia. Pozwalali mi na to. Fotoreporter musi być komunikatywny i wzbudzać zaufanie. Przede wszystkim jednak nie może ustawiać się ponad swoich bohaterów - opowiada Woropiński.

 

Jaka była ta Praga w latach 70.? - To była taka wyspa na morzu jeszcze większego dna. Przez wiele lat była dzielnicą funkcjonująca poza jakąkolwiek jurysdykcją policji. Gromadził się tam cały szemrany świat. Dopiero gdy włączono Pragę w granice miasta, policja zaczęła się nią interesować. Ale też nie za bardzo, dopiero gdy rzeczywiście wydarzyło się coś poważnego, jakieś morderstwo, itd., to interweniowała. Na Pragę nikt nie przyjeżdżał rozrabiać, to stamtąd różne bandy jeździły na drugą stronę miasta, grasowały,  a potem wracały z powrotem do siebie. I ten charakter dzielnicy wciąż tam pozostał. Odrobinę wypolerowały go działania milicji, ale mentalność mieszkających tam ludzi niewiele się zmieniła - opowiada.

 

W albumie pojawiają się zdjęcia przedstawiające architekturę, budynki, ulice. Ale jak twierdzi Woropiński, fotoreportaż jest przede wszystkim o ludziach. - To oni tworzą atmosferę miasta. Bez nich fotoreportaż jest pusty i nic nie mówi o danym miejscu. Bazar jest na to najlepszym przykładem. Pozbawiony ludzi, to tylko sterta bud, gdzie śmierdzi, jest brudno, a wszędzie dziury, wypełniające się wodą w czasie deszczu - opowiada.

 

Można oglądać zdjęcia tylko powierzchownie, zauważać te najbardziej oczywiste elementy, widzieć to, co jest. Ale, jak mówi fotograf, jeśli zatrzyma się chwilę dłużej na jednym zdjęciu i postara się zobaczyć to, co znajduje się poza kadrem, zacznie się poznawać całe tło życia mieszkańców danego miejsca i dostrzegać detale, które gdy po fotografiach zaledwie się ?ślizga?, pozostają niezauważone.

Na przykład to, że ludzie z Pragi w ogóle się nie uśmiechają. - Z 2000 zbioru zdjęć, które zrobiłem na Pradze, mógłbym znaleźć może trzy, na których ktoś rzeczywiście się uśmiecha - mówi.

Albo to, jak toczyło się życie na praskich podwórkach. - Zdjęcia pokazują, że te praskie dzieci są niewolnikami swoich podwórek. Te podwórka są jak klatki, jedyna przestrzeń, w której dzieci stamtąd się wychowują. Nie znają innego życia, ich kontakt ze światem ogranicza się do tego betonowego wielokąta z trzepakiem w środku - dodaje.

 

Dla mieszkańców lewobrzeżnej Warszawy życie na Pradze to był dramat. Inaczej jednak postrzegali swoją egzystencję mieszkańcy szemranej dzielnicy. - To życie nie było ani ponure, ani kolorowe. Dla tych ludzi było po prostu normalne. Smutno i przygnębiająco robiło się wyłącznie wtedy, gdy zdarzyło się coś naprawdę dramatycznego, kogoś zabito, itd. A tak, nędzne, ale zwyczajne życie. Innego nie znali. Po drugiej stronie Wisły za czasów PRL też nie było wesoło. Ale dopóki dostawało się papier toaletowy i czasem udawało się wystać w kolejce po mięso, to wszyscy byli szczęśliwi. Dopiero, jak zaczęli wyjeżdżać, to uświadomili sobie, że ich życie wiele nie różni się od tego po drugiej stronie Wisły. Że to po prostu samo dno - opowiada Woropiński.

 

Woropiński twierdzi, że Praga wciąż jest bardzo zanurzona w swoim charakterystycznym świecie. Uważa, że zabiegi ludzi z lewego brzegu Wisły, próbujący bratać ze sobą dwie całkiem odmienne od siebie grupy, nie przyniosą oczekiwanego rezultatu. - Oni zawsze dla mieszkańców Pragi będą obcymi. Będą tolerowani, ale nigdy się z nimi nie zintegrują. To całkiem inna mentalność. Może za kilka pokoleń się to zmieni, ale w najbliższym czasie - na pewno nie - mówi.

 

Mimo że Woropiński nie polubił Pragi po swoim fotoreportażu, to jego wycieczki do szemranej dzielnicy okazały się przydatne. - Każde zdjęcie to nauka. Każda wyprawa, każdy reportaż to rozwój zawodowy. Ten temat Pragi i Bazaru przeleżał w moim archiwum w garażu kilka ładnych lat. W końcu te zdjęcia zyskały na znaczeniu, niewiele osób wie, jak wtedy wyglądała Praga, bo nikt się tam wolał nie zapuszczać. Cieszę się, że mogę je w końcu pokazać.

 

http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/56,141636,18270621,Kazde_zdjecie_to_nauka,,15.html

+

Portal: www.wawalove.pl 21-07-2015 11:22

Dawna Praga. Niesamowite zdjęcia sprzed lat 

 

Praga to jedna z najlepiej zachowanych historycznych części stolicy. W trakcie drugiej wojny światowej dzielnica straciła stosunkowo niewiele, zaledwie kilkanaście procent zabudowy. Mimo że po wojnie błyskawicznie powstawały na Pradze nowe miejsca pracy i osiedla, dzielnica była przez władze zaniedbywana. Przeludnienie spowodowało rozwój przestępczości, pogłębiony jeszcze przez trudności gospodarcze lat siedemdziesiątych. Praga zyskała miano „niekochanego dziecka stolicy”, z centrum w postaci bazaru Różyckiego.

 

Tajemnicza, pełna życia, niebezpieczna – warszawska Praga lat siedemdziesiątych to dzielnica, której nie da się porównać do żadnego innego miejsca na ziemi. Życie jej mieszkańców dokumentował praski fotoreporter Jerzy Woropiński. Kilkaset zdjęć prezentowanych w albumie „Praga w starej fotografii” przywraca obraz prawobrzeżnej Warszawy. Ten, który odszedł na zawsze.

 

http://wawalove.pl/Dawna-Praga-Niesamowite-zdjecia-sprzed-lat-GALERIA-sl19085

+

Portal: www.wiadomosci.wp.pl 21-07-2015 11:16

Tajemnicza i niebezpieczna - warszawska Praga


Warszawska Praga lat siedemdziesiątych

 

"Zła sława niebezpiecznej i gorszej dzielnicy, towarzyszyła prawobrzeżnej Warszawie i jej okolicom niemal od zawsze. (...) Nawet w czasie okupacji, gdy brakowało w Warszawie mieszkań, a po przesiedleniu praskich Żydów do getta całe kamienice stały tu puste, niemieccy urzędnicy poszukiwali mieszkań dla swych robotników wszędzie, byle nie na Pradze..." - pisze we wstępie do albumu "Praga w starej fotografii" Elżbieta Wichrowska.

Praga to szczególnie miejsce na mapie Warszawy. Fotograficzny reportaż Jerzego Woropińskiego to opowieść o Pradze lat siedemdziesiątych. O praskich miejscach świętych i - przede wszystkim - o tych przeklętych, gdzie w prawie każdej bramie i o każdej porze w czasach PRL-u można było dostać samogon, spirytus, wódkę - wszystko, czego dusza zapragnie. Ale skąd też czasami wychodziło się bez zegarka czy torebki - jeżeli się miało szczęście, bo bywało gorzej...

Tajemnicza, pełna życia, niebezpieczna - warszawska Praga lat siedemdziesiątych to dzielnica, której nie da się porównać do żadnego innego miejsca na ziemi. Życie jej mieszkańców dokumentował praski fotoreporter Jerzy Woropiński. Kilkaset zdjęć prezentowanych w albumie "Praga w starej fotografii" (wyd. BOSZ) przywraca obraz prawobrzeżnej Warszawy, który odszedł na zawsze.

 

http://wiadomosci.wp.pl/gid,17686541,kat,355,title,Tajemnicza-i-niebezpieczna-warszawska-Praga,galeria.html?ticaid=11542b

+

Portal: www.poznajpolske.onet.pl 21-07-2015 10:57

Praga w starej fotografii

 

Warszawska Praga zawsze charakteryzowała się specyficzną odrębnością. Autor niezwykłej urody fotografii, prażanin Jerzy Woropiński, zaprasza do wyjątkowej wędrówki po Pradze, będącej fascynującą, zamkniętą w kadrze, opowieścią ludzkich losów tamtych czasów i miejsca – od niemowlęctwa po starość.

 

„Praga w starej fotografii”to nowy album wydawnictwa BOSZ. Wyjątkowa publikacja, stworzona z myślą o wszystkich, którym bliska jest dawna fotografia Warszawy oraz jej praskiej dzielnicy. Album tworzą w większości niepublikowane dotąd zdjęcia warszawskiej Pragi z lat siedemdziesiątych, przedstawiające sceny z życia mieszkańców, ze szczególnym uwzględnieniem Bazaru Różyckiego i Szmulek – legend samych w sobie.

Praga w starej fotografii

 

Przemierzając kolejne ulice, czytelnik dostrzeże obrazy zrujnowanych przez wojnę domów, konne zaprzęgi, składy drewna na opał, mydlarnie pachnące naftą, nieco senne uliczki…

Po drugiej wojnie światowej świat pędził ku normalności, dźwigano z ruin stolicę, budowano piękne osiedla mieszkaniowe, tymczasem Praga niczym żywy skansen pozostawała w letargicznym śnie. W szarą codzienność wciskały się odbite na płotach państwowo słuszne hasła w stylu „3 × TAK”, „Precz z mordercami Lumumby”, „Lenin wiecznie żywy” itp. …

Oczywiście w niczym nie zmieniało to nastawienia mieszkańców do rzeczywistości, borykających się z trudami dnia wołającego dziecinnymi głosami: chcę jeść, ubrać się, uczyć, bawić… zagłuszającymi dość skutecznie odgórne wytyczne.

 

http://poznajpolske.onet.pl/mazowieckie/warszawska-praga-na-starych-fotografiach-jerzego-woropinskiego/0wqcrs

Tytuły powiązane:

Dwór polski w starej fotografii

Teresa Bałuk-Ulewiczowa

2007

Dwór polski w starej fotografii. Wybór najciekawszych zdjęć

Tadeusz Nuckowski

2012

Kresy w starej fotografii

Janusz Majewski

2013

Poland in Old Photographs

Janusz Tazbir

2005

Polen auf alten Photographien

Janusz Tazbir

2005

Polska w starej fotografii

Janusz Tazbir

2005

Polska w starej fotografii. Wybór najciekawszych zdjęć

Daria Nałęcz

2012

Rezydencje w starej fotografii

Karol Wit-Wojtowicz

2015

Tatry. Fotografie Tatr i Zakopanego 1859–1914

Teresa Jabłońska

2012

Tatry. Fotografie Tatr i Zakopanego 1859–1914 miniatura

Teresa Jabłońska

2002

Warszawa lata 40.

Danuta Szaflarska

2014

Warszawa lata 50.

Krystyna Sienkiewicz

2014

Warszawa lata 60.

Beata Tyszkiewicz

2015

Warszawa przedwczorajsza

Olgierd Budrewicz

2004

Warszawa w starej fotografii

Olgierd Budrewicz

2012

Ze starego albumu. O dawnych fotografiach carte de visite i cabinet portrait

Zenon Harasym

2011

Łazienki Królewskie w starej fotografii

Piotr Jamski

2015

aktualności

CZARNY WEEKEND

„Czarny weekend” czyli super przeceny na bestsellery wydawnictwa BOSZ: Bestiariusz 1 Bestiariusz...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

Minialbum odwołujący się do tytułu Beksiński 4, kończącego serię cieszących się ogromną popularnością książek poświęconych...

> więcej

Trzeci z minialbumów dotyczących bogatej twórczości, pochodzącego z Sanoka, Zdzisława Beksińskiego. Tym razem mamy do...

> więcej

«powrót