Podróż do kresu pamięci

Cena:

44.90 zł

Przeglądaj książkę
  • Liczba stron:

    360

  • Liczba zdjęć:

    259

  • Format:

    165 × 235 mm

  • ISBN:

    978-83-7576-258-7

  • EAN:

    9788375762587

  • Oprawa:

    twarda

  • Numer wydania:

    I

  • Rok wydania:

    2015

  • Język:

    polski

Podróż do kresu pamięci

Krzysztof Orzechowski  (autor) | Władysław Pluta  (proj. graf.) | Maria Płażewska  (red.)

„Podróż do kresu pamięci” to książka łącząca elementy sagi rodzinnej z ujętymi – często anegdotycznie – wspomnieniami dotyczącymi teatralnej drogi autora, Krzysztofa Orzechowskiego, od debiutanta do dyrektora Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Opowieści o zawikłanych losach rodzinnych znany reżyser przeplata ze zwierzeniami chłopaka, debiutującego aktora, wreszcie – dojrzałego człowieka niestroniącego od – niekiedy kontrowersyjnych – sądów i ocen dotyczących kulisów naszego życia teatralnego. Dzięki przenikliwemu spojrzeniu autora czytelnicy mogą prześledzić burzliwe losy polskiego teatru zmieniającego się pod wpływem transformacji politycznych i kulturowych oraz wzloty i upadki tych, którzy ten teatr tworzyli i tworzą na początku XXI wieku.

Nie mniej interesująca dla czytelnika jest historia polskiej inteligenckiej rodziny wywodzącej się z różnych tradycji i kultur. Ta ciepła – sięgająca drugiej połowy XIX wieku – opowieść przedstawia ludzkie losy z jednej strony dość typowe w naszych dziejach, z drugiej zaś – jedyne w swoim rodzaju. Barwna opowieść ilustrowana jest prawie trzema setkami fotografii doskonale oddających klimat miejsc i czasu.


Prof. Władysław Pluta – wykładowca krakowskiej ASP na Wydziale Form Przemysłowych, doświadczony i utytułowany projektant graficzny, autor licznych plakatów, katalogów, opracowań graficznych książek i systemów identyfikacji wizualnej, laureat wielu nagród i wyróżnień.


Dziękujemy za dodanie recenzji
+

Anna Rzepa-Wertmann 03-03-2016 13:39

Urokliwie melancholijna wędrówka...

...poprzez czasy, miejsca, sceny, epoki, osobowości, obyczaje...

„Podróż do kresu pamięci" Krzysztofa Orzechowskiego, wyedytowana nakładem wydawnictwa Bosz. Ważna, mądra wspaniała koda życiowa, spisana przez ucznia wielkich Mistrzów Sceny, wnikliwego reżysera, wytrawnego obserwatora świata, życia, ludzi. W opowieści Anny Rzepa-Wertmann, krytyka, który dzięki scenie powrócił do pasji macierzystej: książek.


Otwierając kopertę wykrzyknęłam: „To nie jest książka, toż to dzieło sztuki!". Zaiste, miałam ku temu widome powody. Dopracowana szata graficzna, wycyzelowane w punkt liternictwo i układ strony, jasny rozświetlony kerning. Czytelnik staje się mimowolnie widzem, bowiem w zasadzie są to ... dwie książki (Biała słów i Czarna obrazów) w jednej. Czerwona jedwabna tasiemka: drobiazg bez znaczenia, dzięki któremu pozornie banalne odnalezienie ostatnio czytanego fragmentu zajmuje chwileńkę (jakżeż urzekająca jest troska o przyszłego czytelnika). Zapomniałabym o przejrzystym indeksie oraz „prezencie" od autora: dokładnym, skrupulatnie chronologicznie opracowanym i rozpisanym drzewie genealogicznym (historycy zwali by je ascendentariuszem!). Sprawdziłam sama, niesamowicie usprawnia lekturę w razie chwilowego rozproszenia lub niejasności. Nie tylko autorowi należą się gratulacje i wyrazy uznania; takoż samo kłaniam się redaktor Marii Płażewskiej oraz grafikowi Władysławowi Plucie – dzięki całej trójce dwoista książka nie tylko daje pokarm dla serc i umysłów, ale także cieszy oczy. Jakżeż ja kocham takie wydawnicze cudeńka...!

Przez strony „Podróży do kresu pamięci" Krzysztofa Orzechowskiego płynie się, cumując do kolejnych rozdziałowych portów. Z okładki spogląda zamyślona, skupiona, lekko zatroskana twarz autora. Losy jego rodu (po mieczu i po kądzieli) są żywą ilustracją starego chińskiego porzekadła: „Obyś żył w ciekawych czasach...!".

„(...) Urodziłem się u schyłku pięknego lata, 6 wrzenia 1947 roku, pośród kwiatów, w drewnianym letnim domu na terenie ogrodów mojego dziadka. Idylla nie trwała długo. To, czego nie udało się Niemcom, dokonali komuniści. Dziadek umarł, babka została uwięziona przez reżim stalinowski (...). Firma została upaństwowiona, majątek skonfiskowany. Moje dzieciństwo nie było sielskie, zaczęło się od udziału w parotygodniowym „kotle", założonym w naszym rodzinnym domu przez Urząd Bezpieczeństwa.(...)"*

Co jak co, ale rody Hozakowskich, Bortnowskich i Orzechowskich miały swoiste „zezowate szczęście": Pani Historia pałała do nich zbyt wielką miłością, niestety nieodwzajemnioną. Wszelkie wojny, konflikty zbrojne, zawieruchy dziejowe odciskały na tych trzech rodzinach ślady, szramy, zadry. Hartując przy okazji charaktery, czyniąc je twardszymi i silniejszymi. Krzysztof Orzechowski jest z jednej strony Kresowiakiem, z drugiej Torunianinem. Warszawiakiem z wychowania i wykształcenia i szlifów scenicznych. Kraków stał się domem i siedliszczem przede wszystkim z racji Drugiej Połowy Pomarańczy: najbardziej niezwykłej z Ann o przydymiono tajemnym cieple w oczach i uśmiechu. Misji ratownika i budowniczego: trzy teatry, cztery gmachy, nieustanne ratowanie z tarapatów i „windowanie do chmur Parnasu" kolejnych scen. Inteligenta i intelektualisty żyjącego w trudnych, choć pełnych wartości, klasy i stylu czasach. Reżysera odkrywającego nowe aktorskie talenty i osobowości, dyrektora sekundującego reżyserskim debiutom Młodych Zdolnych. Wreszcie wykładowcy i autorytetu dla młódzi wybierającej sceniczną drogę w którejkolwiek z jej postaci.

Piękne życie: trudne, uwikłane w rzeczywistość i mechanizmy dziejowe, skomplikowane, ciekawe (czasem nawet aż za bardzo!), niebanalne. Autor tego pięknego tomu miał sprawować właśnie ostatnią kadencję jako dyrektor Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Mimo, jak sam mawia, „niewychowania sobie następcy", zostawił po sobie całe mnóstwo dowodów swojej pasji, talentu, pracy, miłości dożycia, teatru i ludzi. Jest twardy, niepokorny, bezkompromisowy, szczery, nie owija w bawełnę - „Podróż do kresu pamięci" jest na to dowodem. Nie toleruje w teatrze „przerostu formy nad treścią", braku sensu, zalewu modernizmu w słowie i obrazie. Piętnuje otwarcie i nader ostro efekciarstwo, brak stylu, zalew brutalizmu, goliznę i wulgaryzmy mające tuszować braki warsztatowo – intelektualne większość polskich Młodych Kontentujących Dramaturgów i Reżyserów. Otwarcie pisze co sądzi o stanie i kondycji polskiego teatru. Wszyscy wiemy (choć mało kto ma odwagę cywilną otwarcie i głośno o tym mówić!), że jest ona od wielu lat co najmniej alarmująca. Książka Krzysztofa Orzechowskiego winna się stać co najmniej lekturą obowiązkową dla wszystkich obecnych młodych twórców i większości krytyków teatralnych. Tylko mam takie jedno jedyne, niewinne, maleńkie pytanko:
Ilu z nich ma odwagę cywilną, by pozwolić sobie na luksus nonkonformizmu, indywidualizmu, samodzielnego myślenia i formułowania sądów? By tak jak autor tej książki, stać się sobą, być charakterną inteligentną osobowością, miast powielać schematy i sądy rodem spod błękitnego F?

Niestety, chyba niewielu. O ileż prostsze byłoby życie, piękniejsi ludzie, ciekawszy teatr...

+

Wacław Krupiński 06-11-2015 15:11

+

Krzysztof Lubczyński, Portal: www.pisarze.pl 05-11-2015 09:56

Krakus z Torunia


Z zainteresowaniem przeczytałem wspomnienia Krzysztofa Orzechowskiego, aktora i reżysera, od kilkunastu lat dyrektora Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, torunianina z pochodzenia, o ciekawych, mieszczańskich korzeniach rodzinnych. Właśnie od Torunia i toruńskich czasów zaczął swoją podróż do kresu pamięci, sięgając do grubo przedwojennych jeszcze czasów, przeżytych przez jego przodków. Jak na solidnego torunianina (czyli pomorzanina pomieszanego z nabytym krakusostwem) przystało, snuje Orzechowski swoją opowieść klasycznie, solidnie, bez ekscesów i grubych plotek. O czasach niesfornego dzieciństwa, mlodości o studiach w szkole teatralnej, o latach największej aktywności aktorskiej, przez pewien czas w teatrze Dramatycznym u Gustawa Holoubka, o rangach i hierarchiach zawodowych w aktorstwie, o ciekawych parantelach rodzinnych (z aktorską rodziną Benoitów - Ludwik i Mariusz, małżeństwo z Anną Dymną), o osobach ulubionych i mniej ulubionych, o sprawach teatralnych. Wszystko to ogromnie ciekawe, choć mam niedosyt, że za mało o „Słowackim”, teatrze, który w ostatnich dekadach mocno stracił na pozycji i który Krzysztofowi Orzechowskiemu udało się przywrócić do niezłego poziomu. I że za mało o jego ciekawym zespole aktorskim, bo to ostatecznie ostatnie dwanaście lat działalności Orzechowskiego, o weteranach jak Marian Cebulski i najmłodszym pokoleniu. Do tego ciekawa galeria fotografii. Ale i przy tym niedosycie, bardzo ciekawa toruńsko-warszawsko-krakowska opowieść ciekawego artysty i bardzo zajmująca lektura.

 

http://www.pisarze.pl/recenzje/10451-rekomendacje-ksiazkowe-krzysztofa-lubczynskiego27-10-15.html
 

Tytuły powiązane:

Reszta jest monologiem

Renata Dymna

2016

aktualności

CZARNY WEEKEND

„Czarny weekend” czyli super przeceny na bestsellery wydawnictwa BOSZ: Bestiariusz 1 Bestiariusz...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

„Domowe dania wigilijne i świąteczne” to zbiór 25 tradycyjnych przepisów świątecznych potraw, które może...

> więcej

Tradycja wytwarzania nalewek i likierów praktykowana jest na ziemiach polskich od stuleci. Domowe nalewki i likiery to książka z...

> więcej

«powrót