Gentleman. Podręcznik dla klas wyższych

Cena:

99.90 zł

Przeglądaj książkę
  • Liczba stron:

    464

  • Liczba zdjęć:

    432

  • Format:

    190 x 250 mm

  • ISBN:

    978-83-7576-340-9

  • EAN:

    9788375763409

  • Oprawa:

    twarda

  • Numer wydania:

    II

  • Rok wydania:

    2019

  • Język:

    polski

Gentleman. Podręcznik dla klas wyższych

Adam Granville  (autor) | Władysław Pluta  (proj. graf.)

Zbiór esejów na temat męskiego stylu, ubranych elegancko w formę „podręcznika dla klas wyższych”. W drugim – uaktualnionym i znacznie poszerzonym – wydaniu książki Gentleman. Mam zasady przeczytamy, dlaczego Churchill nosił różową bieliznę, czy Donald Trump podkleja swe krawaty taśmą, dlaczego Ninę Andrycz pochowano w futrze, a Marlena Dietrich nosiła spodnie zapięte na męską stronę.

Poznamy opis manewrów z użyciem broni jądrowej na poligonie w Tocku, dowiemy się, co to jest Prince Albert piercing, na co pozwoliła Benowi Gurionowi królowa brytyjska, w jakim stroju trzeba iść do szefa na rozmowę o podwyżce, czym w przypadku brylantów różni się „rybie oko” od „główki gwoździa”, dlaczego za pokazywanie znaku Solidarności z odstawionym kciukiem można dostać trzy lata więzienia, jak wyglądały przyjęcia dla proletariackiej elity na jachcie Sea Cloud, oraz jakim kolorem atramentu podpisuje się szef MI6.

Ta wyjątkowa publikacja odsłoni także kulisy powstania herbu Jana Pawła II oraz tajniki herbu uniwersytetu Yale, wyjaśni, skąd się wzięło esesmańskie godło na polskich karetkach pogotowia i jakich spinek do mankietów wymaga regulamin US Army. Powie również, jak czytać katalog Sotheby’s, dlaczego Mosiężny Szczur jest tak ceniony wśród inżynierów, co to jest wiankowe, i na czym polega uszczerbienie herbu za pijaństwo.

Sprawdzimy, czy w Polsce wolno się posługiwać tytułami szlacheckimi, wyjaśnimy, jak tytułować księcia Liechtensteinu, a jak angielskiego markiza, jak wręczać wizytówkę w Japonii, a jak w krajach arabskich.

Koneserzy wyszukanych trunków mają okazję poznać wina mające nutę zużytych opon, dowiedzieć się, ile – zgodnie z rozporządzeniem ministra Kalinowskiego – okruchów korka może znaleźć się w butelce, kto musi pić wódkę w temperaturze 30°C, dlaczego w Finlandii drink na cześć marszałka Mannerheima pije się z meniskiem górnym oraz kiedy sake pije się w skrzynkach.

Jasne będą dla nas okoliczności pochówku w kawiarce i polski wzór tartanu, dowiemy się więcej o pluskwach w pałacu Potockich w Jałcie i o sztućcach w rezydencji Prezydenta RP. Zaznajomimy się z historią hot doga oraz niektórych hymnów i pozdrowień, zastanowimy się, jak rozplanować rezydencję, jaki wybrać fortepian i stół bilardowy. Dowiemy się, dlaczego kamerdynerzy zarabiają nawet 220 tys. euro rocznie, i na czym polega różnica pomiędzy tegestologią a filematologią.

To miał być krótki opis, ale takich stron z ciekawostkami jest w „Podręczniku dla klas wyższych” znacznie więcej – aż 464! Całość tego jedynego w swoim rodzaju poradnika została wzbogacona obszernym zbiorem pieczołowicie wyselekcjonowanych przez Autora fotografii. Dzięki temu publikacja Adama Granville’a, zaprojektowana przez profesora Władysława Plutę, to po prostu niezwykła książka!

Prof. Władysław Pluta – wykładowca krakowskiej ASP na Wydziale Form Przemysłowych, doświadczony i utytułowany projektant graficzny, autor licznych plakatów, katalogów, opracowań graficznych książek i systemów identyfikacji wizualnej, laureat wielu nagród i wyróżnień.

Dziękujemy za dodanie recenzji
+

Recenzje na stronie Merlin.pl 03-07-2019 10:04

 

 

18.05.2019 STAN

Dla mnie bomba. Czyta się lekko, można się oderwać od szarej rzeczywistości, przez chwilę pomarzyć że trzeba uzupełnić zapasy whisky w piwniczce i zaplanować następne przyjęcie z ambasadorem.

Czytam po kawałku, żeby zapamiętać różne zabawne opowieści i się pośmiać.

 

17.01.2019 ANIA

Prezentuje się wspaniale

Zamówiłam w prezencie mojemu dżentelmenowi, ponieważ opis mnie zaintrygował. :) Książka prezentuje się wspaniale. Myślę, że będzie ciekawą lekturą i ucieszy obdarowanego, nawet jeśli potraktuje on ten upominek wyłącznie w formie żartu. :)

 

17.01.2019 KAROL

Polecam!

Czytałem pierwsze wydanie i wiem, że jest to bardzo szczegółowa, lekko napisana książka, warta zainteresowania ze strony wszystkich dżentelmenów i niedżentelmenów, którzy dżentelmenami chcieliby się stać. :). Mam nadzieję, że nowe wydanie wniesie jeszcze więcej wartościowych treści.

 

16.01.2019 MAREK

Super książka

Z opisu wynika, że będzie to świetna, ciekawa, pouczająca książka na bardzo interesujący temat, a przy tym estetycznie wydana i miła dla oka. Dla mnie super, chętnie przygarnę ją do swojej biblioteczki. :)

 

16.01.2019 KAROLINA

Uwielbiam takie książki :)

Uwielbiam książki tego typu! Co prawda, z oczywistych względów, sama z porad autora nie skorzystam, niemniej jednak bardzo ciekawią mnie gentlemańskie zasady, które we współczesnym świecie zostały już niestety zatracone.

 

15.01.2019 ALICJA

Nie tylko dla mężczyzn? :)

Jestem kobietą, a jednak zdecydowałam się na zakup tej książki. Już nie mogę się doczekać przesyłki :) Od zawsze interesuje mnie tematyka zasad dobrego zachowania i dobrych manier. Wierzę, że w książce odnajdę wiele ciekawostek na ten temat :)

 

15.01.2019 ROKSANA

Polski autor

Początkowo myślałam, że to książka napisana przez jakiegoś starszego Amerykanina, która w ogóle nie będzie przystawać do polskich realiów, a później gdzieś przeczytałam... że Adam Granville to pseudonim polskiego autora. Wątpliwości zniknęły, zakup dokonany, czekam na przesyłkę :D

 

14.01.2019 KACPER

Zachwyca już na pierwszy rzut oka

Książka już na pierwszy rzut oka zachwyca swoim wyglądem: minimalistyczna, a jednak urokliwa okładka - pełna dżentelmeńskiej klasy. :) Opis zapowiada natomiast ciekawą lekturę, która podejmuje wiele przeróżnych i ciekawych tematów. Myślę, że będzie wyjątkowo atrakcyjnym okazem w domowej biblioteczce.

 

14.01.2019 ANASTAZJA

Będzie lepsza od pierwszego wydania? :)

Kilka lat temu byłam (już nie jestem :() szczęśliwą posiadaczką pierwszego wydania książki Adama Granville, dlatego nie wahałam się z zakupem drugiego. Była to rewelacyjna, przepięknie wydana i arcyciekawa książka. Oczywiście odrobinę z przymrużeniem oka, bo współczesnemu gentlemanowi trudno będzie zastosować się do wszystkich zaleceń autora. Mam nadzieję, że drugie wydanie będzie równie dobre albo nawet jeszcze lepsze :)

 

11.01.2019 KINGA

Zamówiłam na prezent

Kupiłam tę książkę jako prezent bliskiemu mężczyźnie, któremu należy się wyjątkowy upominek. :) Zakup trochę w ciemno, jednak coś czuję, że będzie wart swojej ceny. :)

 

11.01.2019 ZUZA

Wielki powrót dżentelmenów? :)

Kupiłam mimo odstraszającej ceny :D Po opisie jestem zachwycona i na maksa zaintrygowana. Czy książka Adama Granville zapowiada wielki powrót dżentelmenów na nasze ulice? Mam nadzieję, że tak! :D

https://merlin.pl/gentleman-podrecznik-dla-klas-wyzszych-granville-adam/8121244/

+

Oscar Dąbkowski - Elle Man 24-06-2019 13:51

Jak zostać gentlemanem? O podręczniku dla mężczyzn aspirujących do klas wyższych

Dlaczego Churchill nosił różową bieliznę? Czy Donald Trump podkleja swoje krawaty taśmą? Dlaczego Ninę Andrycz pochowano w futrze? Dlaczego Marlena Dietrich nosiła spodnie zapięte na męską stronę? Kogo by interesowały odpowiedzi na te pytania, pomyślisz. Okazuje się, że prawdziwy gentlemanem powinien je znać. Choć by nim zostać, samo to nie wystarczy.

Gentleman. Podręcznik dla klas wyższych - o czym jest?

O tym, jak powinien wyglądać, zachowywać się i nosić prawdziwy gentleman dowiemy się z najnowszej książki „Gentleman. Podręcznik dla klas wyższych”. Ta licząca niemal 500 stron wykładnia ubioru i obycia dla aspirujących mężczyzn to przepastny zbiór esejów na temat męskiej mody, ubranych elegancko w formę leksykonu w starym, dobry stylu. W drugim – uaktualnionym i znacznie poszerzonym – wydaniu książki „Gentleman” czytamy m.in. dlaczego Churchill nosił różową bieliznę, czy Donald Trump podkleja swe krawaty taśmą, dlaczego Ninę Andrycz pochowano w futrze, a Marlena Dietrich nosiła spodnie zapięte na męską stronę. Nie wiecie? Odpowiedzi na te dość nietypowe pytania będą jednocześnie wskazówkami dla tych, którzy chcą uchodzić za elegantów i gentlemanów.

W książce poznajemy m.in. opis manewrów z użyciem broni jądrowej na poligonie w Tocku, dowiadujemy się, co to jest Prince Albert piercing, na co pozwoliła Benowi Gurionowi królowa brytyjska, w jakim stroju trzeba iść do szefa na rozmowę o podwyżce, czym w przypadku brylantów różni się „rybie oko” od „główki gwoździa”, dlaczego za pokazywanie znaku Solidarności z odstawionym kciukiem można dostać trzy lata więzienia, jak wyglądały przyjęcia dla proletariackiej elity na jachcie Sea Cloud oraz jakim kolorem atramentu podpisuje się szef MI6.

Gentleman. Podręcznik dla klas wyższych - nie tylko o stylu

„Gentleman. Podręcznik dla klas wyższych” odsłania też kulisy powstania herbu Jana Pawła II oraz tajniki herbu uniwersytetu Yale, wyjaśnia, skąd się wzięło esesmańskie godło na polskich karetkach pogotowia i jakich spinek do mankietów wymaga regulamin US Army. Podpowiada również, jak czytać katalog Sotheby’s, dlaczego Mosiężny Szczur jest tak ceniony wśród inżynierów, co to jest wiankowe, i na czym polega uszczerbienie herbu za pijaństwo.

Książka będzie prawdziwym rarytasem dla koneserów wyszukanych trunków, którzy przy jej okazji mają okazję poznać wina mające nutę zużytych opon, dowiedzieć się, ile – zgodnie z rozporządzeniem ministra Kalinowskiego – okruchów korka może znaleźć się w butelce, kto musi pić wódkę w temperaturze 30°C, dlaczego w Finlandii drink na cześć marszałka Mannerheima pije się z meniskiem górnym oraz kiedy sake pije się w skrzynkach. Na elleman.pl też piszemy o najróżniejszych rodzajach trunków, choć do tej pory nigdy aż tak szczegółowo!

Zagadnień, które powinien poznać i odkryć prawdziwy gentelman jest w podręczniku jednak znacznie więcej. W końcu książka liczy dobre 464 stron! Całość poradnika została wzbogacona zbiorem pieczołowicie wyselekcjonowanych przez autora fotografii. Także dzięki nim publikacja Adama Granville’a, zaprojektowana przez profesora Władysława Plutę, to po książka niezwykła. Z resztą nam, gentlemanom, nie wypadałoby napisać o niej inaczej…

https://www.elleman.pl/artykul/jak-zostac-gentlemanem-czyli-o-ksiazce-gentleman-podrecznik-dla-klas-wyzszych

+

TVP 24-06-2019 13:29

Ciśnieniowy czajniczek do parzenia kawy, czyli kawiarka, to włoski wynalazek z lat 30. XX wieku. Inspiracją do stworzenia tego użytecznego akcesorium, bez którego kawosze nie wyobrażają sobie życia, było urządzenie do prania bielizny. Di Ponti sprzedał swój patent Alfonso Bialettiemu. Ten zaczął na dużą skalę produkować aluminiowe kawiarki. Zrewolucjonizowało to życie we Włoszech. W Italii zawsze przepadano za kawą, ale ekspresy ciśnieniowe były wielkimi i kosztownymi urządzeniami, na które nie mogły sobie pozwolić przeciętne gospodarstwa domowe.  „Przed rozpowszechnieniem się pralek, do lat 50. ubiegłego wieku bieliznę prało się w kotłach. W jednej z wersji takiego kotła, gotujące się mydliny wydostawały się specjalną rurą na wierzch i spływały poprzez warstwę bielizny znów na dno. Zainspirowało to inżyniera Luigi di Ponti, który w 1933 r. postanowił wykorzystać podobny mechanizm do zaparzenia kawy” – dowiadujemy się z książki „Gentleman. Podręcznik dla klas wyższych”. Na dobrą kawę trzeba było chodzić do lokali gastronomicznych. Teraz przy użyciu niedrogiego czajniczka, można było w pieleszach domowych szybko przygotować wyborną kawę. Miało to też wpływ na życie rodzinnie. Panowie, ku uciesze żon, nie mogli już tak często wymykać się z domu pod pretekstem napicia się espresso w barze.  Kawiarki nieprzypadkowo wykonywane były z aluminium. Włochy nie miały rud żelaza, za to posiadały spore złoża boksytu (aluminium pozyskuje się z boksytu). Gdy w 1935 r. Liga Narodów za agresję na Etiopię nałożyła na faszystowskie Włochy embargo na surowce, korzystanie z własnych zasobów stało tym ważniejsze.  „Kawiarka Balettiego, słynna Moka Express, jest ikoną włoskiego designu, podobnie jak skutery Vespa. Znalazła się w nowojorskim Museum of Modern Art i do dziś jest produkowana” – pisze Adam Granville w swoim vademecum dla gentlemanów. Alfonso Bialetti zmarł w 1970 r. Do dziś satyryczny rysunek przedstawiający założyciela firmy, człowieczka z wąsem - omino con i baffi, widnieje na jej czajniczkach. Gdy po wojnie Alfonso przeszedł na emeryturę, stery w firmie przejął jego syn Renato. To on wypromował kawiarki na całym świecie. Renato znany był z niekonwencjonalnych pomysłów. W testamencie zaznaczył, aby jego prochy spoczęły w urnie w kształcie kawiarki. Jego wolę zrealizowano, gdy w 2016 r. odszedł w wieku 93 lat. Mimo upływającego czasu budowa kawiarki prawie w ogóle się nie zmieniła. Składa się z trzech części. Na dole jest zbiornik na wodę, który ustawia się na gazie. Nad nim znajduje się lejek z sitkiem, do którego wsypuje się mieloną kawę. Na górze jest główny zbiornik, w którym zbiera się napar zaparzonej kawy. Pyszny napój powstaje w ten sposób, że podgrzewana woda zamienia się w parę wodną i pod ciśnieniem przedostaje się do górnego zbiornika, przechodząc przez umieszczoną w sitku kawę. Taka kawa wprawdzie przygotowywana jest pod niższym ciśnieniem niż w ekspresie, ale nie odbija się to w zauważalny sposób na smaku. https://www.tvp.info/42679529/dzieki-niej-nasze-zycie-nabralo-mocy-miala-sluzyc-do-prania-bielizny
+

Recenzja wg albert - Livro.pl 24-06-2019 13:29

"Dostałem od żony „Gentlemana”. Myślałem, że to kolejny poradnik o tym, że mężczyzna powinien mieć czyste paznokcie i pomagać w zmywaniu naczyń, tymczasem bynajmniej. Nie wiedziałem, ze nauka o herbach( dotąd guzik mnie obchodziły) może być taka ciekawa.
Albo diamenty. Albo zegarki. A nawet buty, które mogą być dziełami sztuki. Oglądałem nie bez satysfakcji fotki znanych polityków przyłapanych na tym, że maja niewyprasowane klapy płaszcza albo taśmą klejącą podklejają krawat. Śmiałem się co najmniej raz na każdej stronie, gdyż autor nie szczędzi wstawek w stylu czarnego humoru oraz smakowitych anegdot, przy czym nie są to kawały z brodą ani banały. Polecam!"

https://livro.pl/gentleman-podrecznik-dla-klas-wyzszych-granville-adam-sku1216797191.html

+

Joanna Bojańczyk, Plus Minus 10-06-2019 11:30

  Bycie dżentelmenem to prawdziwe wyzwanie. Trzeba wiedzieć, co do czego i kiedy włożyć, jak do kogo się zwracać, a na dodatek umiejętnie tranżerować. Najtrudniej jednak być człowiekiem honoru.

Gentleman. Podręcznik dla klas wyższych" – tytuł książki Adama Granville'a może budzić obawę, że mamy oto kolejną dętą książkę o elegancji i dobrych manierach. Klasy wyższe? Jakie klasy wyższe? Ledwo dorobiliśmy się średniej. Niech nas nie zmylą pozory. Książka oferuje znacznie więcej niż porady, jak wiązać krawat i z której strony położyć widelczyk do tortu. To także w niej znajdziemy, ale i znacznie więcej. Ta solidna, obszerna i ciekawa pozycja napisana jest szerokim piórem, lekko, dowcipnie, z doskonałą znajomością tematu. Bardziej praca socjologa, a czasem historyka niż specjalisty od etykiety. 450 stron esejów obejmuje różne strony życia społecznego, rodzinnego, towarzyskiego.

Znajomość reguł klasy wyższej wskazuje, że te kręgi są autorowi dobrze znane. Tylko gdzie one jeszcze istnieją? Zapewne w Austrii, gdzie, jak wskazują poszlaki, mieszka dr Adam Nowak-Krogh alias Adam Granville, były informatyk, obecnie ekspert stylu życia. Publikował w magazynach, udzielał się w telewizji. Napisana po polsku książka „Gentleman. Mam zasady", nad którą autor pracował sześć lat, ukazała się kilka lat temu. Teraz w wydawnictwie Bosz ukazuje się jej drugie wydanie jako „Podręcznik dla klas wyższych".

Czyżby piszący o sobie: „niemieszkający w Polsce i niemający polskiego obywatelstwa", autor doszedł do wniosku, że klasa wyższa w Polsce już powstała? Na pewno Granville daje dowód, że zna realia polskiej rzeczywistości lepiej niż wielu naszych rodaków. Dlaczego więc pisze pod pseudonimem? „To bardzo niedżentelmeńskie, tak podglądać i relacjonować życie dżentelmenów" – powiedział w wywiadzie udzielonym Agnieszce Świst Kamińskiej. „Jest rzeczą naturalną, że chce się wiedzieć, kim jest autor, czytanie książki to przecież dialog z autorem. Względy towarzyskie nie pozwalały mi jednak na występowanie pod prawdziwym nazwiskiem, nie mógłbym wtedy opisywać różnych rzeczy jako insider. Proszę usprawiedliwić mnie wobec czytelników".

Ale czy zarzucając nas setkami reguł, przepisów, kodeksów, nienaruszalnych zasad pan Granville nie przebywa przypadkiem w rzeczywistości alternatywnej? Można się domyślić, że gdzieś naprawdę istnieje świat, w którym dama nie może podać swego adresu na wizytówce, żeby nie być posądzoną o najgorsze, i w którym każdy dżentelmen posiada ulubioną markę cygar. Przy czym, jeśli założyć, że wszystkich instrukcji nie potraktujemy z całkowitą powagą, to lekturze tej uroczej książki nie sposób się oprzeć. Oferuje ona błyskotliwą podróż w krąg zaginionej cywilizacji, przypomina przyjemności płynące z przebywania w eleganckim i honorowym świecie, zapewnia przy tym doskonałą zabawę.

Słowo „gentleman" w naszej rzeczywistości brzmi cokolwiek dęcie. Trochę lepiej spolszczone „dżentelmen", ale i to wydaje się pretensjonalne. Gdzież ci prawdziwi? Ziemiaństwo i arystokrację – jak wiadomo – wykończono w czasie wojny i niedługo po niej. Peerelowska urawniłowka trwała ponad 40 lat, chociaż aspiracje do klasy wyższej w polskim społeczeństwie drzemały pod socjalistyczną kołdrą. Serialowy czterdziestolatek powiesił sobie portret przodka, chcąc podnieść swój status przed wizytą ministra. Jak tylko transformacja pozwoliła na zakładanie prywatnych biznesów i zarabianie większych pieniędzy, aspiracje spuchły. Mówiono o genealogiach, budowano dworki, wszak, jak wiadomo, w Polsce każdy pochodzi ze szlachty. W latach 90. pojawili się pierwsi rodzimi biznesmeni, ci w za długich płaszczach i legendarnych już białych skarpetkach.

W poczuciu odniesionego sukcesu finansowego i potrzebie nostryfikacji meblowali gabinety skórzanymi fotelami i portretami cudzych przodków. Teraz zadęcie opadło, ale tęsknota do wyższych sfer pozostała, przynajmniej niektórym. O czym świadczy choćby powodzenie portali relacjonujących zachowanie brytyjskich wyższych sfer i popularność serialu „Downton Abbey".

Książka o butonierce

Kim są dżentelmeni? „Spotyka się najróżnorodniejsze definicje" – mówi Adam Granville. „Kardynał Newman powiadał, że dżentelmen to ktoś, kto nigdy nie zadaje innym bólu. W Związku Radzieckim uważano, że dżentelmen to mężczyzna, który, całując kobietę w rękę, wyjmuje najpierw papierosa z ust. Jak widać, w gruncie rzeczy chodzi o to samo".

Ale, pocieszmy się, pan Granville zostawia nam trochę luzu: „nadmierne przywiązywanie wagi do bycia dżentelmenem może okazać bardzo niedżentelmeńskie".

Luz luzem – autor książki jest bezlitosny dla współczesnych obyczajów. „Noszenie tiszertu z marynarką jest cofnięciem się w rozwoju cywilizacyjnym o stulecia. Nawet w Armii Radzieckiej dbano o to, aby kołnierz od munduru, który musiał być zapięty pod szyję, nie kontaktował się ze skórą. Zapobiegał temu śnieżnobiały wąski bawełniany pasek pod szyją zwany podworodniczokiem, który zgodnie z przepisami ubiorczymi miał być codziennie zmieniany".

Marynarka, jej rozliczne gatunki, wyliczenia rodzaju kroju, dziurek, miejsca i liczby guzików, kształtu i miejsca kieszeni, klap itp. otrzymują kilkanaście stron opisu. Ale cóż to jest, skoro Umberto Angeloni, szef krawieckiej firmy Brioni (ubierał Bonda), poświęcił butonierce całą książkę.

Biada tym, którzy nie wiedzą, co to skarpetki „executive length", czyli półkolanówki, a jeszcze większa tym, którzy ich nie noszą. Pan Granville wytknął to Edwardowi Gierkowi, który z wizytą u Geralda Forda w Białym Domu w roku 1974 zaświecił kawałkiem gołej łydki. Dżentelmen musi również pamiętać, żeby do wieczorowych strojów formalnych włożyć podkolanówki jedwabne. (Byłabym wdzięczna za radę, gdzie można w takowe się zaopatrzyć).

Gdyby panowie mieli wątpliwości, gdzie przypiąć ordery, to autor je rozwiewa. „Wstążeczki polskich orderów mają szerokość cztery milimetry, nosi się je przewleczone przez butonierkę i założone za klapę na skos".

Podobnie jak Balzac, także autor książki uważa, że „krawat to perfumy dla garnituru". A jednak drobiazgowa analiza pokrycia zewnętrznego, podszewki, kształtu, ściegów, wzorów i kolorów „zwisu męskiego" doprowadza nas do wniosku, że sztuki wyboru właściwego krawata żaden mężczyzna nie jest w stanie opanować. Już rozumiem, dlaczego panowie dzisiaj wolą w ogóle z niego zrezygnować. Pocieszające jest, że ludzie na tak zwanych stanowiskach też tego nie potrafią. Na przykład Bill Clinton, który paradował „w koszmarnym krawacie", wprawdzie ofiarowanym przez Monicę Lewinsky, więc można zrozumieć.

Buty, i tu całkowicie zgodzimy się z autorem, są czymś, po czym poznaje się eleganckiego mężczyznę. Zapewne dlatego otrzymują aż 17 stron opisu. Oksfordy, półbrogsy, ćwierćbrogsy, pełne brogsy, monki, lotniki, norwegi, loafery, eskarpiny... Można wybierać, pamiętając, że w obuwiu sznurowanym należy dochować staranności. Na szczęście jest instrukcja wiązania krzyżowego, drabinkowego, sznurowania Lydiarda, sznurowania wojskowego, jak również wiązania sznurowadeł w węzeł płaski lub babski. Zapamiętajmy jedno: „do fraka nosi się eskarpiny, do wszelkich pozostałych strojów oficjalnych oraz do garniturów konferencyjnych wyłącznie buty szkockie. Do wszelkich pozostałych strojów nie ma sztywnych reguł".

Uff, naprawdę można odetchnąć, bo o eskarpiny dzisiaj może być trudno. Podobnie jak o frak.

Sprawa honoru

Sztuka ubioru wydaje się dziecinnie prosta w porównaniu z tak delikatną sprawą jak honor. „Jeśli bandyci napadli na twój dom, zamierzają zgwałcić twoją żonę i wziąć dzieci na zakładników, jeśli elektrownia atomowa ma awarię i ktoś musi do tej elektrowni wejść, jeśli terroryści w samolocie grożą pasażerom poderżnięciem gardeł (...) to w tym miejscu powinien pojawiać się człowiek honoru, który stawi tym sytuacjom czoła, narażając swoje życie". „Honor to gotowość do bezkompromisowego narażenia własnych interesów, nawet własnego życia w interesie zbiorowości". No cóż, rozejrzawszy się wokół i nie dostrzegłszy ludzi zdolnych do powyższych czynów, można tylko westchnąć.

Natomiast ze znalezieniem dowodów na wyliczone przez autora rodzaje obrazy nie będzie problemu. Obecnie obraza jest nadmiernie dostępna. Nieważne, czy chodzi o uchybienie godności, zakwestionowanie prawdomówności, czy uwłaczanie czci zbiorowości. Na przykład: „Pan jest sk.. synem", autor kwalifikuje jako obrazę czwartego stopnia – zakwestionowanie przynależności całego rodu do towarzystwa. Ale uwaga panowie dżentelmeni! Niewinne zdawałoby się wsunięcie ręki pod ramię kobiety może także okazać się niebezpieczne. To zawłaszczenie, pogardliwe „chodź, mała", które jest gestem przemocy i jako takie stanowi obrazę czci trzeciego stopnia.

Problem zwracania się jest także kwestią honoru. Per ty można zwracać się tylko do osób niemających zdolności honorowej. Na przykład do dzieci. Dzieci jako niepełnoletnie nie mają tej zdolności, zatem na szczęście możemy do synka i córeczki zwracać się per Jasiu i Małgosiu. Za to do ojca i matki dzieci powinny zwracać się w trzeciej osobie. „Niech tata zobaczy, dostałem dzisiaj szóstkę z matmy".

Tańczyć walca w lewo

Jeśli z honorem daliśmy sobie radę, tor przeszkód czekający nas przy stole może okazać się nie do pokonania. Nieważne, czy sami zapraszamy gości, czy jesteśmy zaproszeni. Rafy czają się ze wszystkich stron. Przede wszystkim zaproszenia. Powinny być napisane czarnym atramentem i wysłane z czterotygodniowym wyprzedzeniem. Uwaga, młode pary! Przy zaproszeniach weselnych strzeżcie się stosowanej powszechnie formuły „Grażyna Igrekowska i Janusz Iksiński mają zaszczyt zaprosić na przyjęcie weselne". „Jak młoda para może zapraszać" – pisze Adam Granville – „skoro w momencie wystosowywania zaproszenia jeszcze nie istnieje, czyli nie ma osobowości savoir-vivre'owej"?

W przypadku gdy nie mamy akurat wesela, a przyjmujemy gości w domu, zdecydujmy, czy wolimy zaprosić ich na pierwsze śniadanie (dobra wiadomość jest taka, że rano można pić szampan z gwinta), drugie śniadanie (ubiór: garnitur konferencyjny lub strój miejski), śniadanie obiadowe (żakiet), aperitif i koktajl (czas pobytu 20–40 minut), herbatkę (impreza raczej damska), cocktail prolonge, czyli przyjęcie bufetowe... Czeka nas oczywiście ustalenie liczby i kolejności dań. Ich lista powinna znajdować się na wypisanym ręcznie menu na „specjalnym blankiecie rezydencji". „Najlepiej zlecić to zadanie profesjonalnemu kaligrafowi". No cóż, mogą wystąpić przejściowe trudności ze znalezieniem kaligrafa, ale damy radę.

Przystąpmy do menu: zimna przekąska, zupa, przekąska gorąca, sorbet, ryba, sorbet, drób, jarzyny, sorbet, pieczyste, lody, deser, ewentualne sery, owoce. Sporo tego, ale za to jaka rozmaitość, ponieważ uwaga – w menu nie powinno być powtórzeń! Jeśli pasztet z sarniny, to nie można potem podać pieczonego combra. Oprócz znajomości z kaligrafem powinniśmy zaopatrzyć się również w szczypce do szparagów oraz odpowiednią ilość bielizny stołowej.

Delikatności i zasad dyplomacji wymaga rozsadzenie gości przy stole. „Które miejsce jest honorowe, kto siada po prawicy gospodarza, a kto po ma usiąść naprzeciw, jeśli liczba gości jest wielokrotnością czterech, gdzie posadzić dusze towarzystwa, a gdzie milczków?".

Gdy już wszyscy usiedli i podano pieczyste, gospodarz będzie mógł popisać się znajomością tranżerowania, która – jak pisze Adam Granville – obok tańczenia walca w lewo, jazdy konnej i znajomości języków obcych należy do elementarnego wykształcenia dżentelmena. Żeby rozwiać wątpliwości, upewnijmy się, że tranżerowanie to po prostu krojenie i podział mięsa. Czynność tę wykonamy na specjalnym sprzęcie, czyli wózku do potraw zwanym gerydonem.

Żarty na bok

W powszechnym odczuciu tradycyjnym matecznikiem dobrego wychowania oraz czołowym eksporterem artykułu pt. „Dżentelmen" jest Anglia. Kluby, garnitury z Saville Road, uprzejmy język, wyrażanie poglądów w sposób nieurażający przeciwnika, nieokazywanie uczuć. Plus te wszystkie angielskie herbatki, boarding schools kształcące dżentelmenów, nie mówiąc o arystokratycznych siedzibach, których na wyspie mają setki. Te wszystko stereotypy, za którymi przepadamy, a w których jest równie dużo prawdy jak bujdy.

O tym zaczyna się myśleć inaczej, kiedy człowiek przejdzie się po ulicach Londynu w weekendowy wieczór i zobaczy hordy pijanej, wrzeszczącej młodzieży, tłukącej butelki po alkoholu. Kiedy posłucha obrad brytyjskiego parlamentu z posłami obrzucającymi się obelgami. Kiedy przeczyta książkę „Patrick Melrose", Edwarda St. Aubyna, której akcja toczy się współcześnie w sferach angielskiej arystokracji. To już nie Downton Abbey z czarującymi księżniczkami i poczciwymi ciotkami. To narkomani, alkoholicy i sfora chamów z ojcem potworem gwałcącym własne dziecko na czele.

Czy naprawdę jesteśmy w ojczyźnie good manners, herbatek o piątej i granatowych mundurków? Jakie szczęście, że Adam Granville mieszka w Austrii.

Joanna Bojańczyk - Plus Minus/ Rzeczpospolita

https://www.rp.pl/Plus-Minus/306069914-Gentleman-Podrecznik-dla-klas-wyzszych.html

Tytuły powiązane:

Dress code. Tajemnice męskiej elegancji

Krzysztof Łoszewski

2014

Elegantki. Moda ulicy lat 50. i 60. XX wieku

Agnieszka L. Janas

2014

Etykieta w biznesie, czyli jak ułatwić sobie życie w pracy

Wojciech S. Wocław

2018

Gentleman. Mam zasady

Adam Granville

2011

Gentleman. Podręcznik dla klas wyższych

Adam Granville

2019

Od spódnicy do spodni. Historia mody męskiej

Krzysztof Łoszewski

2014

Savoir-vivre, czyli jak ułatwić sobie życie

Wojciech S. Wocław

2016

Smart casual. Męski styl

Krzysztof Łoszewski

2013

aktualności

Maria Anna Potocka "150 lat malarstwa polskiego" spotkanie autorskie 12 grudnia 2019r

Wydawnictwo BOSZ oraz MOCAK Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie / Museum of Contemporary Art zapraszają na spotkanie promujące...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

Grzegorz Marszałek, któremu poświęcony jest kolejny tomik w serii Plakaty, zajmuje się projektowaniem plakatów, ilustracją,...

> więcej

Minialbum poświęcony jest twórczości Ryszarda Kajzera – plakacisty, projektanta książek i wykładowcy warszawskiej Akademii...

> więcej

«powrót