Władysław Hasior

Nakład wyczerpany

  • Tytuł oryginalny:

    Władysław Hasior

  • Liczba stron:

    80

  • Liczba zdjęć:

    59

  • Format:

    210 x 280 mm

  • ISBN:

    83-87730-93-9

  • EAN:

    9788387730932

  • Oprawa:

    twarda

  • Numer wydania:

    I

  • Rok wydania:

    2004

  • Język:

    polsko-angielski

Władysław Hasior

Anda Rottenberg  (wstęp) | Teresa Jabłońska  (wstęp) | Marek Pabis  (repr.) | Maciej Buszewicz  (proj. graf.) | Magdalena Iwińska  (tłum.)

Kolekcja niepowtarzalnych prac Władysława Hasiora z autorskiej galerii stworzonej przez artystę w Zakopanem. W klimat tych szczególnych dzieł wprowadzają teksty Andy Rottenberg, wybitnej znawczyni sztuki współczesnej oraz Teresy Jabłońskiej, dyrektor Muzeum Tatrzańskiego.



Dziękujemy za dodanie recenzji
+

Jolanta Antecka, „Dziennik Polski” 15-08-2004 01:00

Hasior w albumie

 

Polska sztuka lat 50. XX wieku nie znała pojęcia energii materiału. Władysław Hasior zaś posługiwał się nią – energią – najpierw instynktownie (…), później, już po słynnej wystawie Ryszarda Stanisławskiego „Metafory” w 1962 roku, wyeksponuje tę ukrytą stronę rzeczywistości i wcieli ją w swoje dzieło – tak rozpoczyna Anda Rottenberg swój interesujący esej opublikowany jako wprowadzenie do albumu Władysław Hasior. Pierwszego na polskim rynku księgarskim albumu obszernie wprowadzającego w twórczość jednego z najwybitniejszych artystów XX wieku, jacy tworzyli w Polsce. 14 lipca minęło pięć lat od jego śmierci. W albumie zreprodukowano 55 prac. Wszystkie opisane zostały jako assemblage's; poprawnie, ale Hasior niewątpliwie wydzieliłby z nich Sztandary jako osobny gatunek, nie przejmując się formalną poprawnością nazewnictwa. Dla niego Sztandary były zawsze obrazami – Sztandary i parę innych, w których tytuły wplatał słowo obraz. Chronologicznie album zawiera szmat czasu z życia artysty: najstarsza z reprodukowanych prac – Wdowa, datowana jest na rok 1957; jeszcze bardziej rzeźbiarska niż obrazopodobna. Rok 1957 to data powrotu Hasiora do Zakopanego, do Liceum Sztuk Plastycznych, które parę lat wcześniej opuścił jako absolwent. Antoni Kenar, podupadający na zdrowiu, wezwał swoich uczniów zaawansowanych w studiach w warszawskiej Akademii do powrotu i pomocy dydaktycznej w szkole. Obaj, Władysław Hasior i Grzegorz Pecuch, wrócili bez chwili wahania. Prace dyplomowe robili „z doskoku”. W albumie jest Wdowa i datowany na rok 1968 Chleb polski – kolejna wersja znacznie starszego tematu, wzbogacona formalnie, ale jakby mniej porażająca od tych pierwszych, gdzie był tylko chleb i nóż, i czerwona plama farby. Kolejne prace prowadzą nas przez lata 70. i 80. – po rok 1990. Nie najłatwiej dla odbiorcy, bo wydawca z sobie tylko znanych powodów zrezygnował z najprostszego klucza chronologicznego, który niewątpliwie trochę uprościłby prześledzenie myślenia artysty w czasie. Jest w albumie pamiętny, pokazywany na wystawach Czarny krajobraz z 1973 roku i jest Negocjator z roku 1985, który obok innych świecąco-bulgoczących łbów miewał swój udział w spotkaniach w pracowni Hasiora – już tej nowej, w leżakowni, gdzie od roku 1984 mieści się zakopiańska galeria twórcy. Dawną pracownię (najbardziej malowniczy skład rzeczy wyrzuconych – jak mawiał jeden z przyjaciół artysty) pokazano na trzech fotografiach. Nie znaczy to, że piękny edytorsko album prowadzi nas przez przez całą sztukę Hasiora. Sfotografowano i zreprodukowano tu prace z największej w Polsce kolekcji – z zakopiańskiej galerii Hasiora będącej od początku filią Muzeum Tatrzańskiego. Ta duża i arcyciekawa kolekcja nie jest jednakże pełna. Brakuje prac przestrzennych, rzeźbiarskich, zresztą często kreowanych w nierzeźbiarskich materiałach, na przykład w mydle. Brakuje niekonwencjonalnych rzeźb plenerowych z pomnikami włącznie. A najbliższe stoją w odległości paru ulic od galerii Hasiora… Luki w pokazie usiłuje (na miarę swoich możliwości) uzupełnić słowo. Wstęp Andy Rottenberg to lektura obowiązkowa. O Hasiorze napisano sporo i (też) kompetentnie. Pisali jednakże ludzie, którzy artystę znali i ta ogromnie sugestywna obecność Hasiora jest wyczuwalna, staje się niejako drugą stroną dzieła. Anda Rottenberg odnosi się tylko do dzieła; do tego, co po artyście zostaje i samotnie mierzy się z czasem. I co równie ważne – do całości dzieła. Czyni to mądrze i celnie. I po stokroć ma rację, gdy konstatuje: Pozostawił ogromny dorobek, ale czas szybkich przemian społecznych ostatniej dekady nie sprzyjał czynnościom porządkującym. Jego dzieło wciąż czeka na ponowne odkrycie. Marząc o albumie ogromnym, przeglądowym, doceńmy ten, który już jest, z należytą estymą postawmy na półce domowej biblioteki, nie zapominając o egzemplarzach dla przyjaciół za granicą.

Tytuły powiązane:

Bruno Schulz

Janusz Odrowąż-Pieniążek

2003

Jacek Malczewski. Dzieła ze zbiorów Lwowskiej Galerii Sztuki

Dorota Suchocka

2004

aktualności

Anna Szałapak

Z głębokim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci Anny Szałapak, wybitnej artystki krakowskiej, solistki „Piwnicy Pod...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

„Domowe dania wigilijne i świąteczne” to zbiór 25 tradycyjnych przepisów świątecznych potraw, które może...

> więcej

Tradycja wytwarzania nalewek i likierów praktykowana jest na ziemiach polskich od stuleci. Domowe nalewki i likiery to książka z...

> więcej

«powrót