Rysunki przyczynowo-skutkowe

Cena:

9.90 zł
24.00 zł

  • Tytuł oryginalny:

    Rysunki przyczynowo-skutkowe

  • Liczba stron:

    128

  • Liczba zdjęć:

    154

  • Format:

    160 x 180 mm

  • ISBN:

    83-89747-51-0

  • EAN:

    9788389747518

  • Oprawa:

    miękka

  • Numer wydania:

    I

  • Rok wydania:

    2006

  • Język:

    polski

Rysunki przyczynowo-skutkowe

Andrzej Lichota  (autor) | Władysław Pluta  (proj. graf.)

W pierwszej książce z nowej serii Uśmiechnij się :-) znalazły się satyryczne rysunki Andrzeja Lichoty, plastyka, twórcy filmów animowanych, współpracującego m.in. z „Polityką”, „Rzeczpospolitą”, który w humorystyczny sposób przedstawia naszą rzeczywistość i stosunki międzyludzkie. Polityka, sprawy męsko-damskie, komizm i absurd codziennych sytuacji – to tematy pojawiające się na kartach tej zabawnej książki.


Andrzej Lichota (ur. 1972) - zajmuje się malarstwem, rysunkiem i filmem animowanym. W 1998 r. uzyskał dyplom ASP w Krakowie na wydziale malarstwa. Współpracuje m.in. z "Polityką", "Rzeczpospolitą", londyńskim i krakowskim "Dziennikiem Polskim", portalem Interia.pl, telewizją TVN. Jest laureatem licznych nagród i wyróżnień: m.in. na Ogólnopolskim Konkursie Rysunkowym Kobieta i Mężczyzna (2001), na I Ogólnopolskim Forum Karykaturzystów (2003), na Festiwalu Humoru (2006); otrzymał także wyróżnienie Stowarzyszenia Inteligencji Twórczej i pierwszą nagrodę TVN w konkursie na scenariusz programu interaktywnego; w 2004 r. uzyskał stypendium twórcze Ministra Kultury. Pełnił też funkcję jurora międzynarodowych festiwali filmowych w Teheranie, Mashad i Łodzi. W 1999 r. ukazał się album z rysunkami satyrycznymi artysty, a w 2001 r. książka Chichoty, zawierająca teksty i rysunki satyryczne.

Prof. Władysław Pluta – wykładowca krakowskiej ASP na Wydziale Form Przemysłowych, doświadczony i utytułowany projektant graficzny, autor licznych plakatów, katalogów, opracowań graficznych książek i systemów identyfikacji wizualnej, laureat wielu nagród i wyróżnień.

Dziękujemy za dodanie recenzji
+

Rafał Stanowski, „Dziennik Polski”, s. 2 11-09-2006 01:00

Kropla i efekt Rozmowa z rysownikiem ANDRZEJEM LICHOTĄ o jego najnowszym albumie – W księgarniach pojawił się właśnie Pana album z rysunkami satyrycznymi zatytułowany „Rysunki przyczynowo-skutkowe”…

 

– Kiedyś jechałem pociągiem na trasie Warszawa – Kraków. Myślałem sobie o postaci, którą mógłbym wykorzystywać w filmach rysunkowych. Tak narodził się mój rysunkowy bohater, który teraz na dodatek stał się bohaterem książki. A na papierze zadebiutował w „Dzienniku Polskim”, w roku 2003, kiedy narysowałem trzy pierwsze historyjki.

 

– Bohater nosi jakieś imię?

 

– Nazwałem go Ted. Nie chodzi jednak o skrót od angielskiego imienia. Ponieważ Ted powstał pod koniec mojej podróży z Warszawy do Krakowa, imię utworzyłem od słów the end, czyli koniec.

 

– Posługuje się Pan już tylko i wyłącznie Tedem?

 

– Tak. Niegdyś, także do „Dziennika Polskiego”, rysowałem w innej konwencji, bardziej surrealistycznej. Teraz ją jednak zarzuciłem, mocno zżyłem się z Tedem, poprzez niego staram się wyrazić siebie.

 

– To taki Pana niby-brat bliźniak?

 

– Ted powstał dlatego, że każdy chyba chciałby mieć kogoś, kto na niego pracuje (śmiech). Wymyśliłem Teda, by mi pomagał w funkcjonowaniu. Mogę teraz na niego przerzucić część swoich problemów i tym samym odciążyć swoją głowę.

 

– Czyli Ted jest do Pana podobny?

 

– Podobno tak (śmiech). Posiada na pewno wiele moich cech. I, jak słyszałem, odziedziczył też moje spojrzenie, czasami robi podobne miny. Tak przynajmniej twierdzą znajomi.

 

– Rysowanie historyjek to przyjemna praca?

 

– Zdarzają się dni, gdy rysuję jedną za drugą, jak automat. Zauważyłem, że choruję na głód informacji. Ciągle czytam i oglądam serwisy, weryfikuję zasłyszane informacje w innych mediach. Czasami, gdy sprzątam, z domu wynoszę 20 kilogramów papierów. To, co można zobaczyć w książce, to historyjki wyselekcjonowane. Rysuję ich znacznie więcej, tworzę zwykle kilka koncepcji, a potem wybieram najtrafniejszą.

 

– Inspiruje Pana, jak widzę, polityka.

 

– Polityka jest tak śmieszna, że aż nudna. Dlatego staram się przeplatać ją z historyjkami obyczajowymi, społecznymi. Ciągłe rysowanie gagów to zresztą rzecz męcząca i stresująca. Trzeba nieustannie zawierać maksimum treści w minimum formy. Należy oddzielić wszystko, co zbędne i puścić tę jedną kroplę atramentu, która zrobi efekt. Dlatego ciągle myślę o powrocie do malarstwa, i to formalnie dalekiego od grafiki. Staram się także tworzyć filmy animowane.

 

– Śmieje się Pan jeszcze ze swoich historyjek?

 

– Tak, niektóre bawią mnie nieustannie. I nie jest to śmiech wymuszony, ale spontaniczny. Lubię swojego bohatera, lubię to, co robię.

 

– Rysunki z książki to Pana autorski wybór?

 

– Mój i wydawnictwa Bosz, które tym albumem inauguruje serię wydawniczą „Uśmiechnij się”. Znajdują się tu rysunki znane z łamów „Dziennika Polskiego” i „Polityki”, a także wiele nowych, które po raz pierwszy ujrzały maszynę drukarską. Podzieliliśmy je na trzy rozdziały: „Bez specjalnego nadzoru” – to oczywiście o polityce, „Bez znieczulenia” – czyli historie damsko-męskie oraz „Bez podpowiedzi” – tematy rozmaite.

 

– Pana mistrzowie rysunkowej satyry?

 

– Lengren, Mleczko, Mrożek, uwielbiam Topora. Kiedy byłem małym chłopcem, kochałem oglądać ostatnią stronę „Przekroju” i rysunki o Filutku. Myślałem sobie: też bym tak chciał rysować. Grafiką zająłem się dopiero na ostatnim roku studiów malarskich. A teraz, jak się dowiedziałem, następnym autorem w serii „Uśmiechnij się” będzie właśnie Lengren.

Tytuły powiązane:

Nie bij jej, bo się spocisz

Zbigniew Lengren

2007

Rysunki różne, kwadratowe i podłużne

Edward Lutczyn

2010

Szymon Kobyliński. Za dużo tematów

Szymon Kobyliński

2009

aktualności

Uroczysta premiera albumu "Oto sztuka polskiego plakatu"

Mamy zaszczyt zaprosić na uroczystą premierę albumu Oto sztuka polskiego plakatu autorstwa Doroty Folgi-Januszewskiej, Lecha...

> więcej

Zapowiedzi zobacz wszystkie

Tematem kolejnego albumu z serii FOTO RETRO jest piękno górskiej przyrody, a dokładniej polskich Bieszczadów i...

> więcej

„Bieszczady w PRL-u. Wybrane reportaże” to zbiór najciekawszych reportaży pochodzących ze wszystkich trzech części...

> więcej

«powrót